Operacja specjalna polskich służb przy granicy. Są reakcje z Pałacu Prezydenckiego i z rządu
W Komendzie Głównej Policji powstał sztab operacji specjalnej prowadzonej w woj. warmińsko-mazurskim i podlaskim przy współpracy wojska, straży granicznej i służb specjalnych — przekazał w RMF FM szef KGP Marek Boroń. Chodzi o działania prewencyjne w związku z pojawiającymi się sygnałami, że w najbliższych dniach na pograniczu z obwodem królewieckim może dojść do aktów dywersji.
Główną siłą trwającej operacji jest Jednostka Wojskowa GROM — ustaliła Wirtualna Polska.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ruchy polskich służb na granicy. Jest komentarz z Pałacu Prezydenckiego
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował te doniesienia na antenie RMF FM. Prowadzący program Tomasz Terlikowski dopytywał, czy w świetle ostatnich zawirowań politycznych prezydent Karol Nawrocki jest na bieżąco informowany o kluczowych ruchach wojsk specjalnych.
— Pan prezydent jest informowany, tak, na bieżąco. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest na bieżąco w kontakcie i z MON, i ze służbami specjalnymi. Mimo tego kryzysu wokół Trybunału, wywołanego przez premiera Donalda Tuska, państwo musi działać — powiedział Leśkiewicz.
Operacja polskich służb na granicy. Rząd zabiera głos
O sprawie mówił też w programie "Tłit" WP wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. — Wyjaśnienie okoliczności zostawiam odpowiednim służbom, które znają po prostu szczegóły. Natomiast musimy się po prostu przyzwyczaić, że nasza wschodnia granica czy wschodnio-północna w tym wypadku jest strefą permanentnie narażoną na różnego rodzaju sytuacje — powiedział.
— O zaangażowanie konkretnych formacji, konkretnych służb decydują osoby pełniące funkcje w różnego rodzaju formacjach mundurowych. Nie chciałbym polemizować w ogóle z decyzją, dlaczego takie, a nie inne środki zostały zaangażowane, w jakiej liczbie, ale o okolicznościach na pewno będziemy szczegółowo się dowiadywać — zapewnił.
Czy to oznacza, że w Polsce mogą pojawić się "zielone ludziki" z Rosji? — Na pewno musimy się liczyć z tym, że wschodnia granica Polski może być pod różnymi aspektami naruszana, może być pod różną presją ze strony władz rosyjskich. To jest jakby oczywiste. Może przybierać różne formy presji migracyjnej, różnego rodzaju prowokacji, których też zresztą byliśmy świadkami. Więc zakładam, że za nami jest czy przed nami kolejna z tego typu sytuacji — odparł Myrcha.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.