Tak bawi się starosta z PiS. Kabriolet, podwładne i tatuaże
Łukasz Reszka, starosta łęczyński związany z PiS, miał wozić podwładne odkrytym kabrioletem po mieście i organizować podczas imprezy integracyjnej konkurs na liczbę swoich tatuaży – pisze "Gazeta Wyborcza".
Łukasz Reszka, starosta łęczyński
Źródło zdjęć: © Facebook, Google Maps
Reszka, jak pisze "Wyborcza", sprawuje urząd starosty powiatu łęczyńskiego od października 2025 r. – PiS wystawiło go jako kandydata po tym, jak lokalna koalicja rządząca się rozpadła. Wcześniej był starostą świdnickim i działaczem tamtejszego klubu sportowego Avia Świdnik. Dziś uważany jest za zaufanego Przemysława Czarnka, szefa lubelskich struktur PiS.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Kabriolet na służbowy rekonesans
Latem, na przełomie lipca i sierpnia, starosta miał wejść do pokoju pracownic i wskazując palcem wybrać kilka z nich – wedle relacji urzędniczek, kierował się długością włosów i wyglądem. Wybrane kobiety miały zejść na parking, gdzie czekał otwarty kabriolet z bordowymi skórzanymi siedzeniami.
– Żadna przerażona konsekwencjami nie śmiała odmówić. Dziewczyny mało ze wstydu się nie spaliły. Jechały z otwartym dachem. Zostało im tylko wbicie się w siedzenia, schowanie głowy w ramiona, by nikt ze znajomych ich nie poznał – opowiada "GW" pracownica instytucji podległej staroście.
Przejażdżka trwała ok. 15 minut i objęła Łęczną oraz okolice powiatu. Plotki o wycieczce rozeszły się po całym mieście. Zapytany o tę sprawę Reszka wyjaśnił, że korzystał tego dnia z prywatnego auta do celów służbowych, bo kierowca starostwa był na urlopie.
Impreza integracyjna i quiz o tatuażach
Podczas majowego świętowania Dnia Samorządu Terytorialnego, na spotkaniu integracyjnym w siedlisku Stodoła nad Wieprzem, jednym z punktów programu był quiz dotyczący liczby tatuaży starosty. Część pracownic odmówiła udziału, inne wzięły udział w konkursie, po którym ogłaszano zwyciężczynie.
– Klasyczna osoba o charakterze narcystycznym. To było co najmniej niesmaczne – relacjonuje pracownica starostwa.
W pisemnej odpowiedzi dla "GW" Reszka odniósł się do tej sprawy następująco: "Jedno z pytań dotyczyło liczby moich tatuaży. Nie jest to informacja intymna ani przeze mnie ukrywana – tatuaże są widoczne także na publicznie dostępnych zdjęcia." Do zarzutów o niestosowne zwroty pod adresem podwładnych napisał z kolei: "Nie przypominam sobie, abym zwracał się do pracownic w przytoczony sposób."
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.