Waldemar Żurek komentuje list żelazny dla Marcina Romanowskiego. Mówi o "wyjściu z nory"
Marcin Romanowski otrzymał list żelazny. Decyzję w tej sprawie wydał sędzia, którego status wcześniej zakwestionował warszawski Sąd Apelacyjny. Uznał, że skład z Konradem Mielcarkiem był "nienależycie obsadzony" z powodu jego powołania przez upolitycznioną KRS.
Żurek o liście żelaznym Romanowskiego. "Nie traktuję tego jako klęski"
Czytaj nas częściej w Google
— Nie traktuję tego w kategoriach osobistej klęski. Każdy z nas powinien zobaczyć, jak funkcjonują dziś sądy. W najbliższym tygodniu będziemy procedować ustawę praworządnościową, która ma zrobić porządek z tzw. neosędziami na poziomie najwyższym — powiedział Waldemar Żurek w TVN24. — Myślę, że nie byłoby tego listu żelaznego [gdyby nie orzekał tzw. neosędzia] z uwagi na merytoryczne przesłanki — dodał.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dlaczego prokuratura nie wystąpiła o zmianę sędziego? — Prokuratorzy są w Polsce autonomiczni, ja nie stoję za każdą sprawą — stwierdził minister.
— Mamy nad sobą kontrolę SN, wszyscy wiemy, że są tam osoby, które nie tworzą sądu i powinny opuścić ten budynek. W momencie, jeżeli nie zrobimy tam praworządnego porządku, to będziemy mieli takie sytuacje jak teraz, że osoby w sądach niższej instancji będą czuły ten parasol ochronny — analizował Żurek.
Następnie polityk ocenił, że "to jest złe orzeczenie". — Mówimy o kwestiach merytorycznych. Jeżeli jest osoba, która wychodząc z aresztu deklarowała, że będzie współpracował z prokuraturą, że nie będzie się ukrywał i robi zupełnie coś innego, no to tak, jakbyśmy mieli notorycznego złodzieja i nagle uznali, że wierzymy w to, że taką przemianę przeszedł, że będzie mówił prawdę i nie będzie kradł. Nie będzie — mówił polityk.
— List żelazny daje się osobie, do której ma się minimum zaufania, że ona pewne rygory związane z tym listem wykona. Tutaj nie ma ani pół przesłanki, żebyśmy w to wierzyli. Romanowski w tej zorganizowanej grupie przestępczej stał bardzo wysoko. Sądy skazują już jego podwładnych. Zachodzi poważna obawa, że ten człowiek, gdy wróci i będzie miał swobodną możliwość kontaktu innymi osobami, będzie wpływał na te osoby i być może będzie to miało skutek negatywny na proces — ocenił.
Szef MS o liście żelaznym. "Może ułatwi wyjście z nory"
Czy Kościół pomaga ukrywać się Romanowskiemu? — To jest przekonanie wielu osób, że tak jest, ale może być zupełnie inaczej. Może być tak, że wsparł jakąś organizację mocnym strumieniem środków finansowych i ona dzisiaj spłaca długi wobec niego, pomagając mu się ukrywać — powiedział Żurek.
Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki mówił, że skoro przez tyle czasu nie udało się złapać Marcina Romanowskiego i go osądzić, to być może wydanie mu listu żelaznego jest na to jedynym sposobem.
— Ja rozumiem pański sposób myślenia, że być może list żelazny ułatwi wyjście z nory Romanowskiego. Nie wiem, czy [ta sprawa] jest w impasie. Mamy historię osób, które współpracowały z Romanowskim i mamy wyroki — odpowiedział minister.
— Podchodzę do tego spokojnie. Z punktu widzenia państwa sprawa funduszu sprawiedliwości nie jest kluczowa. Ona jest medialnie istotna, natomiast wszystkie niezbędne dowody są zebrane. Młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale one naprawdę są skuteczne. Ja bym się tutaj nie gorączkował — stwierdził.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.