Mieszkańcy mówią "nie" centrom danych. Globalny problem
Na granicy Piaseczna i Józefosławia powstanie centrum danych
Źródło wideo: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
W miarę jak boom na sztuczną inteligencję staje się coraz ważniejszym elementem debaty politycznej, sprzeciw społeczności lokalnych wobec budowy centrów danych w USA rozprzestrzenia się także na Europę i Azję, zwiększając ryzyko dla inwestorów.
Europa i Azja nie chcą centrów danych
Zdaniem ekspertów cytowanych przez CNBC Europa jest szczególnie narażona ze względu na dużą gęstość zaludnienia oraz wyższe ceny energii elektrycznej.
Podobne napięcia pojawiają się również w Korei Południowej. Coraz więcej mieszkańców sprzeciwia się budowie centrów danych w pobliżu osiedli mieszkaniowych, a lokalne władze rozważają zaostrzenie przepisów, mimo że rząd centralny chce przyspieszyć rozwój tego sektora.
Według badań firmy STL Partners społeczny sprzeciw doprowadził już w Europie do opóźnień lub anulowania inwestycji w centra danych o łącznej wartości około 42 mld dol. Dla porównania, w USA wartość takich projektów sięga około 77 mld dol.
- Rosnący opór społeczny może okazać się ostatnią kroplą, która przeleje czarę goryczy dla branży - stwierdził cytowany CNBC Olivier Darmouni, profesor nadzwyczajny w HEC Paris specjalizujący się w transformacji energetycznej.
Coraz większe bariery dla centrów danych w Europie
Według European Data Center Monitor między styczniem a kwietniem odrzucono lub ograniczono ponad 70 projektów centrów danych w Europie, czyli więcej niż przez cały 2025 rok. Organizacja wskazała, że opór wobec takich inwestycji przeniósł się z lokalnych spotkań mieszkańców do sądów, organów regulacyjnych i parlamentów.
Szkocja wstrzymała wydawanie pozwoleń planistycznych dla nowych wielkoskalowych centrów danych po apelach aktywistów, którzy wezwali rząd do uniknięcia "przestrogi", jaką ich zdaniem jest Irlandia. Tam gwałtowny wzrost zapotrzebowania na energię ze strony centrów danych doprowadził do moratorium na nowe inwestycje.
Ograniczenia pojawiają się również w krajach nordyckich, które wcześniej przyciągały inwestorów dużą dostępnością gruntów i energii odnawialnej. Po gwałtownym wzroście wniosków o przyłączenie do sieci energetycznej Dania przyjęła nadzwyczajne przepisy, które mogą przesunąć centra danych na koniec kolejki oczekujących na dostęp do mocy przesyłowych.
Nowe regulacje zaproponowała także Hiszpania. Zgodnie z przedstawionymi latem planami centra danych miałyby pozyskiwać 80 proc. energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Z kolei część projektów w Wielkiej Brytanii utknęła w martwym punkcie z powodu sprzeciwu lokalnych społeczności.
Obawy mieszkańców
Znaczna część obaw dotyczy:
- zużycia wody,
- ogromnego poboru energii elektrycznej,
- wpływu na ceny prądu,
- zapotrzebowania na duże powierzchnie, wymagane przez tego typu obiekty.
Kontrowersje budzi także brak zgody co do liczby trwałych miejsc pracy tworzonych przez sektor oraz brak sprawdzonych metod oceny wartości gospodarczej centrów danych w przeliczeniu na każdy megawat zużywanej mocy.
- Zdecydowanie wzrosła świadomość skali planowanej rozbudowy infrastruktury AI i jej zasięgu geograficznego. Ludzie mają też większą wiedzę o tym, jak duże są te obiekty i że przypominają ogromne, niemal puste magazyny, które zużywają ogromne ilości zasobów i w pewnym stopniu mogą negatywnie wpływać na lokalne społeczności - powiedział Darmouni w rozmowie z CNBC.
Profesor ocenił również, że sprzeciw może być w Europie silniejszy ze względu na większą gęstość zaludnienia oraz fakt, że wielu operatorów centrów danych to firmy ze Stanów Zjednoczonych.
Sytuacja na rynku azjatyckim
Korea Południowa, będąca siedzibą technologicznych gigantów, takich jak Samsung Electronics i SK Hynix, zajmuje kluczowe miejsce w globalnym łańcuchu dostaw związanym ze sztuczną inteligencją. W czerwcu tamtejszy rząd uznał centra danych dla AI za jeden z trzech głównych projektów inwestycyjnych, obok półprzewodników i tzw. fizycznej sztucznej inteligencji (physical AI). Jednak wysiłki na rzecz budowy niezbędnej infrastruktury napotykają na opór na poziomie lokalnym.
W dzielnicy Geumcheon w południowo-zachodniej części Seulu mieszkańcy zażądali od władz cofnięcia pozwolenia na budowę i wstrzymania realizacji centrum danych, które ma powstać w pobliżu ich domów - poinformował lokalny samorząd.
W lipcu lokalne władze ogłosiły plany wprowadzenia wymogu uzyskania zgody większości mieszkańców mieszkających w promieniu 200 metrów od planowanych centrów danych. Zapowiedziano również stworzenie trzystopniowego systemu oceny projektów i rozstrzygania sporów związanych z takimi inwestycjami.
Mieszkańcy od wielu miesięcy gromadzą się także przed siedzibą lokalnych władz w dni powszednie, protestując przeciwko inwestycji. Według lokalnych mediów do połowy sierpnia demonstracje trwały już 172 dni.
W mieście Gwacheon, położonym na południe od Seulu, jeden z radnych zaproponował przyjęcie przepisów mających chronić mieszkańców okolic planowanych centrów danych przed zagrożeniami związanymi z ich całodobowym funkcjonowaniem. Chodzi m.in. o ryzyko pożarów baterii wykorzystywanych w systemach zasilania awaryjnego.
Inwestorzy mierzą się z rosnącym sprzeciwem społecznym
Mimo rosnącego sprzeciwu wobec centrów danych, boom związany ze sztuczną inteligencją nie wykazuje oznak spowolnienia. Eksperci zwracają jednak uwagę, że lokalne społeczności mogą skutecznie blokować nawet wielomiliardowe projekty, co zwiększa ryzyko dla inwestorów.
Asya Walters z firmy Alvarez & Marsal oceniła, że w Stanach Zjednoczonych przyjazne otoczenie biznesowe ułatwia pokonywanie społecznego oporu, ale w Europie i Azji inwestorzy muszą mierzyć się z większą niepewnością regulacyjną. Jej zdaniem zderzenie zachęt dla branży z coraz bardziej restrykcyjnymi przepisami może utrudniać realizację nowych projektów.
Sprzeciw społeczny może także podnosić koszty inwestycji. Nawet jeśli operator wycofa się z projektu przed rozpoczęciem budowy, wcześniej ponosi znaczące wydatki na przygotowania i uzyskanie pozwoleń.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.