Pościg za kierowcą Audi. Policjanci oddali strzały
Funkcjonariusze wydziału kryminalnego z Leszna prowadzili działania dotyczące osób podejrzewanych o kradzieże katalizatorów samochodowych. Podczas akcji natrafili na Audi, którego kierowca poruszał się na skradzionych tablicach rejestracyjnych. Mężczyzna nie zastosował się do polecenia zatrzymania pojazdu.
ZOBACZ: Brawurowa ucieczka przed policją. Porzucił samochód i wskoczył do rzeki
- Kierowca zignorował sygnał do zatrzymania i rozpoczął ucieczkę. Policjanci ruszyli za nim w pościg, który zakończył się po 30 kilometrach w Oleśnicy - przekazała Polsat News asp. szt. Anna Stelmaszczyk.
Kierowca kontynuował ucieczkę. Po dotarciu w okolice Oleśnicy porzucił samochód i próbował oddalić się pieszo. Ostatecznie został zatrzymany.
Podczas pościgu policjanci użyli broni służbowej, oddając strzały ostrzegawcze. Jak zapewniła rzeczniczka leszczyńskiej policji, nikt nie odniósł obrażeń.
Kradzieże katalizatorów w kilku województwach. Mężczyzna zatrzymany
Zatrzymanie było częścią działań prowadzonych przez leszczyńskich kryminalnych przeciwko osobom podejrzewanym o kradzieże katalizatorów samochodowych. Śledczy sprawdzają, czy zatrzymany mężczyzna odpowiada również za inne podobne przestępstwa.
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna mógł kraść katalizatory na terenie kilku województw - poinformowała Stelmaszczyk.
ZOBACZ: Jechał samochodem po cmentarnych schodach. Nowe informacje z policji
Według wcześniejszych ustaleń RMF FM zatrzymany ma 29 lat. Rozgłośnia poinformowała również, że podczas pierwszej próby zatrzymania mężczyzna usiłował potrącić jednego z policjantów. Funkcjonariusze mieli wówczas po raz pierwszy użyć broni, a ponownie oddać strzały podczas pieszej ucieczki podejrzanego.
W porzuconym Audi znaleziono kolejne skradzione tablice rejestracyjne.
Nie ma na razie potwierdzonych informacji o zarzutach wobec zatrzymanego. Policja nie przekazała również, za ile konkretnie kradzieży może odpowiadać mężczyzna.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.