Lech Wałęsa reaguje na komentarze po decyzji prokuratury. "Ubliżacie sobie"
— Robię to tylko dlatego, że zostałem zmuszony. Zobaczcie, jak próbują mnie obrażać. Jak mądrale próbują mnie zawstydzić — mówi Lech Wałęsa w zamieszczonym w mediach społecznościowych nagraniu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lech Wałęsa odpowiada przeciwnikom. "Wstydźcie się"
Czytaj nas częściej w Google
— Gdybyście mieli za grosz mądrości, to byście zauważyli, że ubliżacie sobie, a nie mnie — zwraca się były prezydent do krytykujących. Dalej podkreśla, że "Polska od końca wojny próbowała skończyć z komunizmem i urwać się sowietom" i "to się nie udawało". — Mieliśmy równą szansę. Mogliście w swojej mądrości być na moim miejscu. Okazało się, że ten analfabeta, jak mnie nazywacie, poprowadził do pokojowego osiągnięcia tych upragnionych celów — mówi.
— Mogliście tego dokonać mądrale. Wstydźcie się przed całym światem. Tego dokonał, pokojowo, analfabeta. Wy nawet nie wiecie, jak tego dokonano. W ogóle te rzeczy, które przedstawiacie jako zwycięstwa, nie są zwycięstwami. Inne momenty były decydujące, a wy ich nie dostrzegacie — kontynuował Wałęsa.
— Przestańcie się ośmieszać wobec całego świata. Jesteście głupcami, nie potrafiliście tego dokonać. Jak wy wyglądacie? Zejdźcie z tej drogi, nie jesteście w stanie zmienić faktów — dodał.
Koniec wieloletniego śledztwa. Prokuratura zdecydowała w sprawie Lecha Wałęsy
W ubiegłym tygodniu warszawska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie, w którym byłemu prezydentowi stawiano zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie dotyczącej autentyczności tzw. teczek Kiszczaka.
Postępowanie było prowadzone na mocy zarządzenia prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry z 2017 r. Chodzi o zeznania byłego prezydenta, w których zaprzeczył, iż sporządzał i podpisywał okazane mu w czasie przesłuchania dokumenty, znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Bolek", znalezione w 2016 r. w mieszkaniu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego miało wynikać, że dokumenty te zostały sporządzone lub podpisane przez niego. Poza jednym dokumentem Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty.
Najwięcej komentarzy po komunikacie prokuratury w tej sprawie nawiązywało do zeznań świadków, z których wynikało, że polityk nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70., długich rękopisów. Jak podkreślali niektórzy z nich, Wałęsa był w tamtym czasie wtórnym analfabetą — nie posługiwał się pismem i słabo czytał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.