"Możliwy zamach" na premiera. Ekspert: Oby to nie był element polityki
Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych w niedzielę na platformie X opublikował pilny komunikat w sprawie bezpieczeństwa premiera Donalda Tuska i wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza.
"Możliwy zamach" na premiera. "Zastanawiamy się, dlaczego to zostało upublicznione"
Na antenie Polsat News Mariusz Sokołowski, były rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji przekazał, że "ta informacja dotarła do jednej ze służb drogą internetową". - Natomiast rolą policji jest teraz wyjaśnienie całej tej sprawy - dodał.
Sokołowski podkreślił, że w tym momencie informacje na temat "możliwości zamachu" są szczątkowe. - Zastanawiamy się, dlaczego to zostało upublicznione w ten sposób, dlaczego w tym czasie. Oby to nie był element tylko i wyłącznie polityki, powiem w ten sposób, bo to nie byłoby dobre - podkreślił.
Były rzecznik policji tłumaczył, że w przeszłości podobne sprawy najpierw były wyjaśniane, a później informacje przekazywano opinii publicznej.
- Pamiętajmy, że do policjantów każdego dnia dociera wiele informacji na temat możliwości popełnienia różnego rodzaju przestępstw, w tym także drogą internetową i policjanci wielokrotnie muszą sprawdzać takie informacje, muszą weryfikować. Więc pytanie: czy mamy do czynienia rzeczywiście z potwierdzonym, realnym zagrożeniem i dlatego zdecydowano się na tak szerokie informowanie, czy też mamy do czynienia po prostu z potrzebą polityczną poinformowania w danym momencie o tego typu zagrożeniu, co nie byłoby dobre - podkreślił.
Dr Maciej Karwas: Może być to robione na użytek polityczny
Poważne wątpliwości dotyczące sposobu informowania społeczeństwa wyraził w Polsat News także ekspert ds. bezpieczeństwa dr Maciej Karwas z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, który zaznaczył, że "obiema rękoma podpisuje się" pod słowami swojego przedmówcy. Mówił, że kiedy pracował w Centrum Antyterrorystycznym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego działanie w takich sytuacjach wyglądał inaczej.
- Też były sytuacje, które dotyczyły domniemanego podłożenia ładunków wybuchowych w różnych miejscach, też prób zamachów, gdzie informacje spływały drogą internetową. Natomiast nie przypominam sobie takiej sytuacji, żeby na takim etapie wstępnym którykolwiek z rzeczników czy MSWiA, czy chociażby koordynator informował o tym, że coś takiego ma miejsce i służby podejmują wszelkie działania - tłumaczył.
- I rzeczywiście obawiam się, że może być to tutaj aspekt niestety polityczny, czyli może być to robione na użytek polityczny - stwierdził.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.