Lewica w Krakowie nie poprze nikogo. Może zapłacić za to miejscami na listach
Ipsos: część głosujących na kandydata KO odmawiała nam odpowiedzi
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service
Nie będzie poparcia Nowej Lewicy ani dla Moniki Piątkowskiej, ani dla Łukasza Gibały. Według naszych nieoficjalnych informacji członkowie partii w środę uzgodnili takie stanowisko na wewnętrznym spotkaniu. Zostanie ono jednak przedstawione dopiero w piątek na konferencji prasowej.
Oficjalnie na razie przedstawiciele Nowej Lewicy nie udzielają w tej sprawie informacji. - Nie mogę niczego powiedzieć przed konferencją - odpowiedział na nasze pytania wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek, szef małopolskich struktur Nowej Lewicy. I dodał, że na spotkaniu z dziennikarzami padną też informacje dotyczące "współpracy w radzie miasta".
Dopytywany, czy potwierdza nasze ustalenia o braku poparcia w drugiej turze, odparł: - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.
Gosek-Popiołek: nie cofam swoich słów
Na konferencji ma pojawić się między innymi posłanka Daria Gosek-Popiołek, która była w tych wyborach kandydatką Nowej Lewicy na prezydenta Krakowa. Przegrała, otrzymując zaledwie 4,81 proc. poparcia. Sama nie jest członkinią tej partii, ale należy do parlamentarnego klubu Lewicy.
Daria Gosek-Popiołek
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service
We wtorek Gosek-Popiołek udzieliła wywiadu w Radiu Kraków, gdzie stwierdziła, że sama nie poprze nikogo przed drugą turą wyborów. - Nie wierzę w żadną z dwóch wizji Krakowa pana Gibały i pani Piątkowskiej - powiedziała, dodając, że nie widzi możliwości współpracy z liderem Krakowa dla Mieszkańców. A jeszcze niedawno zawiązali przecież nieformalny sojusz w Krakowie, którego to efektem było umieszczenie na listach stowarzyszenia Gibały... Aleksandry Owcy z partii Razem.
W rozmowie z nami posłanka podtrzymuje swoje stanowisko, choć zastrzegła, że nie wypowiada się w imieniu partii. - Nie cofam żadnego ze swoich słów, ale tu mówiliśmy o moim osobistym poparciu. Uważam, że każdy polityk dysponuje jednym jedynym głosem. Swoim. Nie jest depozytariuszem głosów osób, które na niego głosowały - skomentowała posłanka.
Podobną deklarację złożyła po pierwszej turze wyborów Aleksandra Owca. Kandydatka Razem uzyskała 6,91 proc. poparcia. Sama nie zamierza jednak popierać ani Łukasza Gibały, ani Moniki Piątkowskiej.
Aleksandra Owca
Źródło zdjęcia: Tytus Żmijewski/PAP
Partia Razem ma w Krakowie dwie radne - Aleksandrę Owcę, a od niedawna też Agnieszkę Łętochę, która opuściła w kwietniu, na miesiąc przed referendum, klub Koalicji Obywatelskiej. Sztab Moniki Piątkowskiej nie oczekiwał jednak poparcia z tej strony, bo Razem buduje się na opozycji wobec koalicji rządzącej. W przypadku Nowej Lewicy sytuacja jest trudniejsza, bo partia tworzy nie tylko rząd z Donaldem Tuskiem, ale też wspólną większość w radzie miasta z Koalicją Obywatelską. W 2024 roku politycy obu partii szli do rady miasta z jednej listy.
Piotr Moskała, szef sztabu Moniki Piątkowskiej i wiceprzewodniczący klubu KO w radzie miasta, poinformował nas, że Koalicja Obywatelska nie dostała jeszcze oficjalnego stanowiska Nowej Lewicy w sprawie poparcia w drugiej turze.
- Oczywiście nieoficjalnie jakieś głosy do nas dochodziły, ale dopóki nie spotkamy się i sobie tej sprawy nie omówimy jako dwa kluby, to ciężko cokolwiek komentować - stwierdził.
Kandydatka KO i PSL na prezydenta Krakowa Monika Piątkowska podczas wieczoru wyborczego
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service
Pytany, czy decyzja o braku poparcia dla Moniki Piątkowskiej spowoduje tarcia w kolejnych wyborach, Moskała odparł, że trudno to ocenić w kontekście wyborów parlamentarnych, które odbędą się w przyszłym roku. Ale odniósł się do sytuacji na krakowskim podwórku.
- Gdyby Lewica chciała wystartować z naszych list ponownie, tak jak to zrobiła, to na poziomie lokalnym mogę powiedzieć, że na pewno miałoby to wpływ co najmniej na miejsca na tych listach. Ale dzisiaj jest zdecydowanie za wcześnie, dzisiaj to jest dzielenie skóry na niedźwiedziu. Dla mnie to, co dzisiaj robi Lewica, to jest takie asekurowanie się. Czy to ostrożne podejście im się opłaci? Wątpię. Odcinanie się od nas doprowadziło tylko do tego, że ich kandydatka miała bardzo słaby wynik - stwierdził szef sztabu Moniki Piątkowskiej.
Radna Nowej Lewicy: nie czujemy politycznej chemii
Wojewoda małopolski i lider regionalnych struktur PSL Jan Krzysztof Klęczar powiedział w czwartek w Radiu Kraków, że "dziwi się" Darii Gosek-Popiołek, która osobiście nie chce poprzeć Moniki Piątkowskiej ani Łukasza Gibały. - Pretensji nie mam. Ale tak się trochę nie da [...]. Odpowiedzialny polityk nie może powiedzieć: "Dobrze, jak nie jest po mojemu, to zabieram swoje zabawki i wychodzę" - stwierdził Klęczar.
O te słowa spytaliśmy wiceszefową klubu Nowej Lewicy w radzie miasta, Joannę Hańderek: - Nie czujemy wielkiej politycznej chemii z programami prezentowanymi przez tych, którzy pozostali na tym prezydenckim ringu. Z drugiej strony myślę, że na przykład dla nas jako radnych to jest też istotne, jak to się będzie rozwijało później - stwierdziła.
- Podejrzewam, że oczywiście lepiej by nam się współpracowało z kandydatką koalicji, [...]. ale moim zdaniem trzeba będzie uszanować wolę wyborców i potem rozmawiać z każdym, kto wygra - powiedziała nam Joanna Hańderek. Polityczka Nowej Lewicy zadeklarowała, że "na sto procent" radni tej partii nie przejdą do klubu Krakowa dla Mieszkańców. - Nasz kręgosłup nie jest z gumy - podkreśliła.
Wcześniej Łukasz Gibała twierdził publicznie, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy są otwarci na współpracę w razie jego wygranej.
Jeszcze przed wewnętrznym spotkaniem Nowej Lewicy wicewojewoda Ryszard Śmiałek mówił nam, że decyzja o braku poparcia lub poparciu któregoś z kandydatów zapadnie wyłącznie w gronie lokalnych działaczy. Zwracał uwagę, że wyborcy są rozsądni i "kierują się ofertą, która jest do nich kierowana".
Czarzasty: pięć procent odjechało
W środę w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 marszałek Sejmu i przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty przyznał, że nie jest zadowolony z wyniku swojego ugrupowania. - Jedna rzecz jest martwiąca - ocenił.
Przypomniał, że rok temu w wyborach prezydenckich Adrian Zandberg jako kandydat Razem zdobył w okręgu krakowskim 10,64 procent, a Magdalena Biejat, kandydatka Nowej Lewicy - 6,07 procent. - W tej chwili kandydatka Razem wzięła 6,91 procent, czyli mniej o cztery punkty procentowe, a kandydatka Nowej Lewicy 4,81 procent, czyli mniej o 1,2 punktu procentowego - wyliczał Czarzasty.
- To, co jest złe dla lewicy i to mnie martwi faktycznie, to jest to, że pięć procent odjechało. Patrzyłem bardzo dokładnie na przepływy i na to, jak poszczególne elektoraty głosowały. To jest w ogóle nieporównywalne, jeżeli chodzi o sytuację w Polsce. W związku z tym trzeba to przeanalizować na gruncie krakowskim i tyle - mówił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.