Marine Le Pen prowadzi w sondażach. Skandal z Bardellą komplikuje kampanię
15 lat po objęciu przywództwa nad ruchem skrajnej prawicy Marine Le Pen stoi dziś u progu tego, co jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia – wyboru na prezydent Francji. Mimo że prowadzi we wszystkich sondażach, przed nią wciąż poważne zagrożenia.
Sześć i pół miesiąca przed dniem wyborów nikt nie kwestionuje, że Le Pen jest faworytką. Jej centrowi przeciwnicy są podzieleni co do tego, kto najlepiej nadaje się do stawienia jej czoła; już teraz wiadomo, że żaden z obecnych kandydatów centrowych nie prezentuje tej energii outsidera, jaką miał na początku Emmanuel Macron, który dwukrotnie pokonał Le Pen w drugiej turze wyborów prezydenckich.
Czytaj nas częściej w Google
Wszystkie polityczne wiatry wieją na jej korzyść. Projekt centrowy Macrona cieszy się chronicznym brakiem popularności, a ustępujący prezydent w tym tygodniu osiągnął najniższy poziom poparcia w historii Francji. Dodatkowo, niedawny wzrost poparcia dla skrajnej lewicy wydaje się działać na korzyść Le Pen – sondaże sugerują, że w przypadku jej starcia w drugiej turze z liderem ruchu, Jean-Lucem Mélenchonem, wygrałaby bez większych problemów.
— To ona może to przegrać — mówi Pauline de Saint-Rémy, redaktorka naczelna POLITICO na Francję, przy mocnej czarnej kawie w naszym paryskim biurze.
Ale, jak podkreśla Pauline, Le Pen już wcześniej się potknęła. Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. przekreśliła jej ostatnią prezydencką kampanię – francuscy wyborcy natychmiast odwrócili się od jej partii, postrzeganej jako prorosyjska. Tym razem również musi się tłumaczyć ze swojego stanowiska wobec Rosji.
Obecnie jednak największym problemem Le Pen jest skandal dotyczący jej młodego współpracownika Jordana Bardelli. Francuski portal śledczy Mediapart ujawnił w tym tygodniu, że jako młody działacz miał on wymieniać się skrajnie antysemickimi wiadomościami – oskarżenia, które sam Bardella natychmiast nazwał „czystym kłamstwem”. Wczoraj Mediapart opublikował, jak twierdzi, dowody potwierdzające swoje zarzuty. On z kolei określił te materiały jako „fałszerstwo” i zapowiedział pozew.
— Bardella miał być nową twarzą; takim nieskazitelnym, profesjonalnym liderem, który nie niesie bagażu rodziny Le Pen — mówi Marion Solletty, główna korespondentka POLITICO ds. Europy. — Tym bardziej poważna jest cała sprawa, skoro dotyczy właśnie jego i jego ideologicznych korzeni.
Bardella to kluczowa postać w partii Zjednoczenie Narodowe Le Pen – do niedawna sam szykował się do startu w wyborach prezydenckich, aż francuski sąd uchylił zakaz kandydowania dla Le Pen. Od tego czasu uznawano, że w razie jej zwycięstwa w maju Bardella zostanie premierem. Jednak ostatnio ich relacje mocno się pogorszyły – i teraz Le Pen musi zdecydować, czy się z nim rozstać.
Poświęciła przecież 15 lat na odcinanie się od dawnych wizerunków partii – w 2015 r. usunęła nawet z niej swojego ojca, założyciela Frontu Narodowego, Jean-Marie Le Pena, za antysemickie wypowiedzi. Jej wysiłki przyniosły skutek. Pauline zwraca uwagę na sondaże, z których wynika, że Marine Le Pen wcale nie cieszy się dziś we Francji mniejszą sympatią niż główny kandydat centrum, Édouard Philippe. Głosowanie na Zjednoczenie Narodowe nie jest już tematem tabu.
Jednak pozbycie się Bardelli rodzi własne problemy. Francuscy przedsiębiorcy, z którymi rozmawiałem w Paryżu, wyraźnie niepokoją się nadchodzącymi wyborami, zwłaszcza gospodarczo-populistycznym wizerunkiem Le Pen. W tym kontekście Bardella, postrzegany jako bardziej przyjazny biznesowi, był dla nich źródłem spokoju.
— Gdy Le Pen po raz pierwszy weszła do drugiej tury wyborów prezydenckich w 2017 r., Macron całkowicie ją zmiażdżył na polu gospodarczym — mówi Marion. — I wielu ludzi, zwłaszcza w środowiskach biznesowych, wciąż myśli o Le Pen jako o kimś, kto nie zna się na ekonomii. Tymczasem Bardella był dla nich czystą kartką. Widzieli w nim kogoś, kto może być za dyscypliną fiskalną i ograniczaniem regulacji, czyli tym, co im się podoba.
Próby pokazania przez Le Pen kompetencji gospodarczych będą jej znakiem rozpoznawczym w nadchodzących miesiącach. Najpewniej porzuci swoje coroczne zwyczajowe torpedowanie budżetu w parlamencie, gdzie po utracie większości przez Macrona w 2024 r. Le Pen z satysfakcją obalała kolejnych premierów, blokując uchwalenie ich budżetów.
Tym razem planuje modyfikować budżet, a nie całkowicie go blokować. W obliczu groźby kryzysu zadłużenia Le Pen bardzo zależy na tym, by nie być postrzeganą jako ryzykowna kandydatka.
— Jedyną partią, która może sobie pozwolić na nieobalanie rządu, jest Zjednoczenie Narodowe — powiedział dziś były minister z otoczenia Macrona w newsletterze POLITICO Brussels Playbook Capitals. To kolejna przeszkoda, którą Le Pen musi pokonać na niepewnej drodze do władzy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.