Trump ogłasza sukces. Ekspert bezlitośnie obnaża prawdę
– Donald Trump potrzebuje sukcesu przed wyborami połówkowymi w USA, a tak naprawdę sukces odniosły Dania i Grenlandia, które pokazały, że małe państwo jest w stanie dzięki wsparciu sojuszniczemu i swojej determinacji przeciwstawić się mocarstwu – ocenia ekspert OSW Piotr Szymański. W rozmowie z Wirtualną Polską analityk komentuje najnowsze doniesienia o porozumieniu z USA dot. bezpieczeństwa Arktyki.
Ekspert komentuje trójstronne porozumienie
Źródło zdjęć: © OSW, PAP
Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone Ameryki zawarły umowę z Królestwem Danii i Grenlandią, która daje USA "stałą kontrolę nad bezpieczeństwem i wszystkimi innymi potrzebami Grenlandii". Trójstronne porozumienie o bezpieczeństwie Arktyki i Północnego Atlantyku, jak podała kancelaria duńskiej premier Mette Frederiksen, ma zostać podpisane w przyszłym tygodniu na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
"To spełnienie marzeń Stanów Zjednoczonych Ameryki, niezwykle ważnych, historycznych i wyjątkowych" – przekonuje Trump. Niemniej w kontrze do wersji USA, dla których Grenlandia jest strategicznym celem, pojawiają się pytania, czy aby na pewno nowe porozumienie jest tym "przełomowym" czy kolejną aktualizacją obowiązującego od 1951 r. traktatu o współpracy obronnej.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Ekspert bezlitośnie obnaża prawdę
W rozmowie z Wirtualną Polską analityk w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności OSW Piotr Szymański wskazuje, że na ten moment żadna ze stron nie upubliczniła dokumentu, a szczegóły podał jedynie Trump. Niemniej owo porozumienie można traktować jako "zabezpieczenie amerykańskich interesów na przyszłość" i "racjonalne" rozwiązanie, które udało się wypracować w wyniku trwających od stycznia trójstronnych negocjacji, w których udział brał sekretarz stanu USA Marco Rubio.
Zdaniem eksperta chodzi o utworzenie na Grenlandii nowych baz wojskowych USA oraz przygotowania do programu obrony przed pociskami hipersonicznymi "Złota Kopuła", którego wyspa ma być istotnym elementem. – To ważny interes USA – podkreśla. Jak dodaje, prawdopodobnie wzmocnienie sił amerykańskich na wyspie będzie polegało na wydzieleniu części infrastruktury dla nowych wojsk USA równolegle do istniejącej bazy Pituffik, która znajduje się na północnym zachodzie Grenlandii.
Możemy sobie zadać pytanie, po co było to wyważanie otwartych drzwi, ponieważ na wszystkie te postulaty Duńczycy i Grenlandczycy byli gotowi zgodzić się w wyniku negocjacji, a nie presji i poważaniu integralności terytorialnej ze strony USA
Piotr Szymański z OSW
Według Frederiksen nowa umowa formalizuje uznanie suwerenności i integralności terytorialnej Królestwa Danii, a jednocześnie potwierdza prawo mieszkańców Grenlandii do samostanowienia. Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen zaznaczył też, że przy jej negocjowaniu wzięto pod uwagę interesy wyspy. Wiadomo również, że porozumienie zabrania jakiemukolwiek przeciwnikowi USA posiadania bazy wojskowej lub prowadzenia wrażliwych inwestycji na Grenlandii bez zgody Waszyngtonu.
Analityk OSW wskazuje, że jeśli w takiej formie umowa wejdzie w życie, będzie to sformalizowanie stanu, który istnieje faktycznie od 2018 r., kiedy to USA – wywierając presję na Kopenhagę i Nuuk – zablokowały kontrakt z Chinami mający na celu rozbudowę lotnisk na wyspie.
– Dania i Grenlandia zrozumiały amerykańskie czerwone linie w tym zakresie – na wyspie nie ma żadnych inwestycji Chin i Rosji – mówi Szymański.
Skoro więc wszystko wskazuje na to, że w szumnie ogłaszane przez USA porozumienie z Danią i Grenlandią będzie po prostu aktualizacją istniejącego od lat traktatu – który notabene już był aktualizowany – po co to wywieranie presji i groźby ze strony Stanów? Ekspert wskazuje wprost na wymiar polityczny.
– Trump ma furtkę do pokazania swoim zwolennikom i opinii publicznej w USA, że odniósł sukces na arenie międzynarodowej – zauważa Szymański.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.