Jedna grupa stoi za dywersją w trzech krajach? Chodzi o Starlinki

Próby podpalenia instalacji Starlink w Polsce, na Litwie i w Bułgarii są powiązane - twierdzi litewska policja. Według śledczych, za tymi aktami dywersji stoi jedna grupa. Takie są ustalenia w śledztwie dotyczącym podpalenia anten satelitarnych w Wilnie.
Baza łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu (fot. Krzysztof Zasada) /RMF FM
Co łączy incydenty w trzech krajach?
Litewscy śledczy ustalili tożsamość dwóch Niemców, którzy w połowie października usiłowali podpalić infrastrukturę telekomunikacyjną w Wilnie. Twierdzą, że to te same osoby, które są podejrzane o podpalenie instalacji w Bułgarii. Zostały już zatrzymane - jedna jest narodowości tureckiej, druga serbskiej.
Podejrzani o podpalenie stacji Starlink w Polsce to także mieszkające w Niemczech osoby narodowości tureckiej. Cudzoziemcy zostali zatrzymani na podstawie wydanego w Polsce Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jeżeli zostaną przekazani do naszego kraju, mają odpowiedzieć za dywersję na rzecz obcego wywiadu.
Według litewskich władz grupa sabotażowa działała na zlecenie rosyjskich służb. Trzy kraje dotknięte aktami dywersji współpracują przy wyjaśnianiu tych incydentów.
Pożar stacji Starlinków na Mazowszu
23 września wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w miejscowości Wola Krobowska w powiecie grójeckim na Mazowszu. Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.
Z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM Krzysztofa Zasady wynika, że patrol policji kilka godzin po podpaleniu bazy Starlinków legitymował w okolicy dwóch Turków, którzy później okazali się podpalaczami i pozwolił im odejść.
Jak ustalił reporter RMF FM, Turcy nie zostali zatrzymani, ponieważ w chwili, gdy natrafił na nich patrol policji, nie było jeszcze uprawdopodobnione, że doszło do dywersji. Mowa była o zapłonie instalacji. Zapisy kamer monitoringu trafiały dopiero do analiz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.