Kaczyński wygrał w sądzie ze znanym aktywistą. W tle katastrofa smoleńska
W środę zapadł wyrok w sprawie aktywisty Zbigniewa Komosy. Sędzia Elżbieta Stefaniuk z Sądu Okręgowego w Warszawie uznała, że "śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej nadal trwa", dlatego nie powinno się publicznie prezentować treści sugerujących odpowiedzialność Lecha Kaczyńskiego za tę tragedię.
Zbigniew Komosa zapowiada apelację. "Dławienie debaty publicznej"
"Sąd pierwszej instancji zakazał Komosie publicznej prezentacji treści (w szczególności twierdzeń, przypuszczeń, spekulacji lub nawet sugestii i pytań), że prezydent Lech Kaczyński w jakikolwiek sposób przyczynił się do tragedii smoleńskiej, bądź że wywierał wpływ na decyzje w przedmiocie lądowania w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 roku" - przekazał na X rzecznik PiS Rafał Bochenek.
ZOBACZ: Awantura na miesięcznicy. Starcie Antoniego Macierewicza z demonstrantami
Co więcej, sąd uznał, że Komosa ma przekazać kwotę 30 tys. zł na "Stowarzyszenie na rzecz wspierania hospicjum im. Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim", a także ma opublikować przeprosiny dla Jarosława Kaczyńskiego.
Zbigniew Komosa przegrywa przed Sądem❗️ Nie ma zgody na kłamliwą, ruską propagandę w przestrzeni publicznej❗️ Sąd I instancji: ▶️ zakazał Zbigniewowi Komosie publicznej prezentacji treści (w szczególności twierdzeń, przypuszczeń, spekulacji lub nawet sugestii i pytań), że śp. p. prezydent Lech Kaczyński w jakikolwiek sposób przyczynił się do tragedii smoleńskiej, bądź że wywierał wpływ na decyzje w przedmiocie lądowania w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 roku. ▶️ zasądził od Zbigniewa Komosy kwotę 30.000 zł dla "Stowarzyszenia na rzecz wspierania hospicjum im. Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim"; ▶️ nakazał pozwanemu Z. Komosie w terminie 3 dni od uprawomocnienia się orzeczenia złożenie oświadczenia (w formie wpisu na X oraz listu skierowanego do p. prezesa J. Kaczyńskiego) o poniższej treści:
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) October 28, 2026
"Nie zgadzam się na dławienie debaty publicznej" - skomentował na portalu X decyzję sądu Zbigniew Komosa. Przekazał również, że wraz ze swoim adwokatem Jerzym Jurkiem złoży apelację.
"Od początku składania wieńców brałem pod uwagę najgorsze możliwości, dlatego nie rozpaczam" - zaznaczył i dodał, że rozprawę poprowadziła neo-sędzia, której nie udało się wyłączyć z procesu.
Twierdzi, że katastrofa smoleńska była winą Lecha Kaczyńskiego
Jak przekazał Onet, Zbigniew Komosa od ponad sześciu lat składa pamiątkowy wieniec przed warszawskim pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej. Dołącza do niego tabliczkę z napisem: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów".
ZOBACZ: Oskarżył prezesa PiS. Zapadła decyzja sądu w sprawie Zbigniewa Komosy
Środowy wyrok nie jest pierwszym, który zapadł w konflikcie prawnym aktywisty i Jarosława Kaczyńskiego. W sierpniu zeszłego roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia umorzył postępowanie w sprawie z oskarżenia Komosy przeciwko prezesowi PiS.
Sprawa dotyczyła naruszenia nietykalności cielesnej. W nieprawomocnym orzeczeniu sędzia Łukasz Grylewicz przyznał, "miało miejsce dwukrotne uderzenie ręką przez Kaczyńskiego w okolice twarzy oskarżyciela prywatnego". Stwierdził jednak, żę czyn miał niską szkodliwość społeczną i nie stanowił przestępstwa. Komosa zapowiedział odwołanie się od tej decyzji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.