Najczarniejsza seria zabójstw w Polsce? Śledczy badają podejrzane zgony

Michał P., pracujący jako hydraulik w Warszawie, miał zabić sześć kobiet, siódma ofiara zmarła na zawał podczas rozboju.
Śledczy analizują dotychczas uznane za naturalne zgony starszych osób i sprawdzają, czy mogą mieć związek z działaniami 43-latka.
Nieoficjalne źródła "Gazety Wyborczej" wskazują na możliwą "najdłuższą serię morderstw w historii polskiej kryminalistyki".
43-letni Michał P. pracował jako hydraulik na terenie Warszawy. Specyfika pracy pozwalała mu na wchodzenie do licznych mieszkań, co miał wykorzystywać do typowania swoich przyszłych ofiar.
Były to samotne starsze osoby, u których dostrzegał kosztowności do potencjalnej sprzedaży. Według informacji uzyskanych przez "Gazetę Wyborczą", mężczyzna miał być uzależniony od gry na automatach.
Seria zabójstw w Warszawie. Szokujące ustalenia
Po aresztowaniu w lutym 2025 roku Michał P. wciąż przebywa w areszcie - przedstawiono mu zarzuty zabójstwa sześciu kobiet oraz zarzut rozboju na siódmej ofierze, która zmarła w trakcie napadu. Wciąż jednak nie ma aktu oskarżenia, gdyż w tej sprawie wciąż trwa śledztwo z powodu konieczności sprawdzenia kilkudziesięciu uznanych wcześniej za naturalne zgonów starszych osób.
- To może być seryjny morderca z najdłuższą listą ofiar w Polsce, a może i w Europie - mówiła w rozmowie z "GW" jedna z policjantek pracujących przy sprawie.
Jego sposobem działania było ponowne odwiedzanie swoich ofiar pod błahymi pretekstami. Często wcześniej nawiązywał z nimi relacje, przychodząc na kawę i ciasto, jedna z seniorek pożyczyła mu pieniądze. Dostając się do mieszkania, mężczyzna wiązał i straszył swoje ofiary, żądając od nich wskazania, gdzie są drogocenne rzeczy, a następnie zabijał je.
Bliscy nie podejrzewali takiego obrotu akcji, gdyż hydraulik zawsze zamykał drzwi na klucz. Według policyjnego profilera, z czasem mężczyzna utracił samokontrolę i przestał pieczołowicie dbać o niezostawianie śladów.
"Wcześniej starannie zacierał ślady". Hydraulik-zabójca ujęty
"Hydraulik przestał usuwać swoim ofiarom więzy. O ile wcześniej starannie zacierał ślady środkami chemicznymi, po jednym z ostatnich zabójstw po prostu pochlapał miejsce zdarzenia Domestosem" - wskazano w artykule. W jednym z mieszkań zostawił też odciski buta oraz ślady biologiczne i papilarne.
Do ujęcia 43-latka doszło dzięki nietypowemu przypadkowi. Jedna z jego ofiar nie rozłączyła się po nocnym telefonie do banku, próbując zmienić kod PIN do swojej karty. Pracownik wezwał wtedy policję - sprawca zorientował się o wszystkim zbyt późno. Zabójca podczas zatrzymania miał być pod wpływem środków odurzających.
Funkcjonariusze skrupulatnie sprawdzają zawartość jego telefonu, w którym znajduje się ok. 75 tysięcy zdjęć. Weryfikują także akty zgonów starszych osób, aby wybrać z nich te, które mogą być związane ze zbrodniczym procederem.
Choć według dotychczasowych ustaleń policjantów Michał P. dokonywał zabójstw sam, przy okradaniu ofiar miał dwóch wspólników. 33-letni obywatel Ukrainy Taras H. mieszkał razem z hydraulikiem, według prokuratury miał pomagać w jednym z zabójstw, a po innej zbrodni pomagał wynosić skradzione kosztowności.
43-latek miał wspólników z Ukrainy? To może być "najdłuższa seria" w historii
Duet miał też współdziałać przy ul. Pruszkowskiej, jednak za ten czyn zarzuca się im jedynie rozbój - zaatakowana kobieta miała umrzeć na zawał serca.
Inny podejrzewany o współudział to Ihor H., również Ukrainiec, zatrzymany kilka miesięcy po ujęciu hydraulika. Według ustaleń, kontakty zawierane były w hazardowym podziemiu, w którym Michał P. nałogowo grał na automatach.
Za paserstwo w tej sprawie odpowie także Jarosław O. Polak na prośbę Michała P. miał wystawiać skradzione kosztowności na sprzedaż, dostępne w lombardach na terenie Warszawy oraz na bazarze staroci na Kole.
"GW", powołując się na anonimowe źródło donosi, że Michał P. "zachowuje się jakby miał osobowość psychopatyczną i nie odczuwał uczuć wyższych i emocji" i słabo współpracuje z organami ścigania. Jeśli potwierdzą się wątpliwości co do kolejnych zgonów, może to być "najdłuższa seria morderstw w historii polskiej kryminalistyki".
Dziennikarze przypomnieli, że Paweł T. ps. "Skorpion" został w latach 80. skazany za dziewięć zabójstw, a nazywanego "Wampirem z Zagłębia" Zdzisława Marchwickiego skazano w latach 70. za zabójstwa 14 kobiet.
"Polityczny WF": Jak długo można wetować? Nawrocki "balansuje na linie"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.