Rosyjskie drony znów uderzają. Kolejny atak tuż przy polskiej granicy

Kolejny rosyjski atak z powietrza na pociąg w Ukrainie. Jak informuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, dron eksplodował około 30 kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Do poprzedniego nalotu na samym przejściu doszło w niedzielę. Bezzałogowiec uderzył wtedy w lokomotywę.
Dron eksplodował około 30 kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin/Zdjęcie poglądowe /Shutterstock
Niepokojące doniesienia z zachodniej Ukrainy. Jak informuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, Ukraińska Służba do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych podała, że w wyniku ataku rosyjskiego drona na Wołyniu doszło do uszkodzenia i pożaru lokomotywy spalinowej. To zaledwie 30 kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
Rosyjski atak potwierdził też na platformie X ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha.
„Od początku pełnoskalowej inwazji ponad 500 lokomotyw zostało uszkodzonych lub całkowicie zniszczonych w rosyjskich atakach – ponad połowa z nich tylko w tym roku”- czytamy we wpisie ukraińskiego polityka.
Rosja potwierdza: Celem był sprzęt wojskowy
Rosyjskie ministerstwo obrony nie pozostawia wątpliwości co do celu ataku. W oficjalnym komunikacie poinformowano, że „w nocy Rosja zaatakowała infrastrukturę kolejową na zachodzie Ukrainy. Celem był pociąg towarowy, który miał przewozić sprzęt wojskowy i uzbrojenie dla ukraińskiej armii”.
Moskwa podkreśla, że takie działania mają na celu „zakłócenie lądowych kanałów dostaw zagranicznej pomocy wojskowej”.
W komunikacie potwierdzono też niedzielny atak na polsko-ukraińskie przejście graniczne.
Kolejny atak w ciągu ostatnich dni
To już drugi taki incydent w ostatnich dniach. W niedzielę, bezzałogowiec Gerań-4 uderzył bezpośrednio w lokomotywę na samym przejściu granicznym Jagodzin-Dorohusk.
Jak informują służby, dron uderzył w lokomotywę techniczną, która miała przeciągnąć skład osobowy do miejsca wymiany podwozi na przejściu Jagodzin-Dorohusk. Mowa o pociągu relacji Kijów-Warszawa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.