Ukraińcy mówią o zbrodni w Jarosławiu. "Obawiamy się tego, co przyniosą najbliższe dni"
– Nikt normalny na Ukrainie nie popełniłby takiego napadu. Przede wszystkim kościół czy cerkiew są święte. Nigdy nie słyszałam, żeby nawet w Ukrainie doszło do podobnej tragedii. Nawet przez byłego żołnierza dotkniętego syndromem wojny – mówi WP Uliana, Ukrainka, która od wielu lat pracuje w Polsce, m.in. jako urzędniczka oraz współpracowniczka polsko-ukraińskich organizacji.
– W pierwszej reakcji myślałam, że to jakiś szalony fake news. Później przeczytałam o tym w polskim portalu i nadal nie mogę w to uwierzyć - zwierza się rozmówczyni.
– Chciałabym zapewnić wszystkich, którzy to czytają, że normalny Ukrainiec nigdy nie dopuściłby się takiego przestępstwa. Czekam na surową karę. Rolą policji jest teraz wyjaśnienie motywów mężczyzny. Na te informacje czeka też wielu przedstawicieli naszej mniejszości w Polsce – podkreśla.
Ukraińcy komentują zbrodnię w Jarosławiu
Rozmówcy WP – Ukraińcy mieszkający w Polsce i pracownicy organizacji społecznych – komentują tragedię w Jarosławiu na Podkarpaciu, gdzie w czwartek 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem duchownych i wiernych. Jeden z rannych duchownych zmarł w szpitalu, dwóch innych poszkodowanych trzeba było operować. Napastnik został zatrzymany.
– To, co wydarzyło się w Jarosławiu, będzie miało bardzo złe skutki dla ukraińskiej społeczności. Bardzo często zdarzenia tego typu są wykorzystywane przez różnych polityków, także tych, którzy nie są naszymi przyjaciółmi – uważa Oleksandr Pestrykov z Fundacji "Dom Ukraiński" w Warszawie. Organizacja zajmuje się m.in. pomocą osobom w trudnej sytuacji, ukraińskim uchodźcom oraz osobom bezdomnym.
Jak dodaje, jeszcze kilka miesięcy temu przedstawiciele ukraińskiej społeczności apelowali o powstrzymanie się od działań i wypowiedzi, które mogą prowadzić do wzrostu napięć. Teraz, jak mówi, osoby zabierające głos w obronie Ukraińców spotykają się w internecie z agresywnymi komentarzami.
– Może nastąpić kolejne wzmożenie ataków na Ukraińców. Ja już widzę osoby, które zabierały głos w obronie Ukraińców, a teraz są hejtowane – mówi Pestrykov. Podkreśla jednocześnie, że motyw działania sprawcy nie został dotąd ustalony.
"Obawiamy się najbliższych dni"
Pestrykov przyznaje, że przedstawiciele ukraińskiej społeczności obawiają się tego, co wydarzy się w kolejnych dniach. – Reasumując, obawiamy się sytuacji, którą przyniosą najbliższe dni, akcji antyukraińskich. Większość osób apeluje jednak dość rozsądnie. Widzę i czytam, że większość polityków stara się dobierać słowa i mówi, żeby nie przenosić odpowiedzialności na całą społeczność – zaznacza.
Oleksandr Pestrykov odniósł się także do informacji, jakoby sprawca ataku w Jarosławiu wcześniej zwracał się do duchownych o pomoc, a zaatakował po tym, jak jej nie otrzymał. - Ważne jest wyjaśnienie motywów jego działania. My też mamy czasem problem, że spotykamy się z agresją, chociaż staramy się wyświadczyć pomoc. To wątek w pracy naszych pracowników. Gdyby okazało się, że był to atak na tym podłożu, wiele organizacji powinno zmienić swoje polityki bezpieczeństwa – mówi Pestrykov.
Do sprawy odniosła się także Natalia Panczenko, znana działaczka społeczna zaangażowana w pomoc Ukraińcom. Opublikowała w mediach społecznościowych apel. Złożyła kondolencje rodzinie ofiary i życzenia powrotu do zdrowia rannym.
"Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiej przemocy. Sprawca tego strasznego przestępstwa powinien ponieść odpowiedzialność zgodnie z polskim prawem" – napisała. Panchenko zwróciła jednocześnie uwagę, iż za zbrodnię jednej osoby nie można obwiniać całej grupy narodowościowej. "Za przestępstwo odpowiada człowiek, który je popełnił. Nie naród" – podkreśliła.
W dalszej części wpisu zaapelowała, aby tragedia nie stała się "paliwem do nienawiści i odpowiedzialności zbiorowej". Jak zaznaczyła, potrzebne są prawda, sprawiedliwość i odpowiedzialność sprawcy, "bez rozpalania nienawiści".
Co znamienne, Panchenko wyłączyła możliwość komentowania tego wpisu. W odpowiedzi na jeden z komentarzy napisała, że problemem jest to, iż "nie całe społeczeństwo tak reaguje". Zwróciła uwagę, że w części przekazów pierwszą informacją staje się narodowość sprawcy, a dopiero później sam czyn.
Wirtualna Polska rozmawiała także z jednym z wolontariuszy organizacji zbierającej wsparcie dla ukraińskich żołnierzy. – Nie znam nikogo, kto nie byłby zszokowany. Przecież nawet w Ukrainie nie doszło do podobnego ataku – skomentował.
Zapytany, czy zbrodnia w Jarosławiu może zachwiać wsparciem płynącym z Polski dla Ukrainy, odpowiedział, że liczy przede wszystkim na osoby, które świadomie wspierają Ukrainę i nie kierują się w tej kwestii emocjami.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.