The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 11, 2026

Szczątki księcia z Kremla na froncie. Cerkiew ujawnia powód

Translate
  • Do okupowanego Doniecka trafił fragment prawej ręki średniowiecznego księcia moskiewskiego Dymitra Dońskiego.
  • Sarkofag ze szczątkami księcia odnaleziono w 2026 r. w Soborze Archangielskim na Kremlu w Moskwie.
  • Według "The Independent" relikwie podczas prezentacji miały być przedstawiane jako dowód, że "Bóg jest po stronie Rosji".
  • Brytyjski dziennik ocenia, że wykorzystanie szczątków ma wzmacniać patriotyczne nastroje i morale w czasie wojny.

Do okupowanego przez Rosję Doniecka wysłano część szczątków Dymitra Dońskiego, średniowiecznego księcia moskiewskiego. Jak podaje "The Independent", na wschód Ukrainy trafił fragment prawej ręki postaci, która w rosyjskiej narracji historycznej bywa przedstawiana jako symbol państwowości.

Patriarchat Moskiewski Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej przekazał, że relikwie wysłano na tereny objęte wojną po to, by "niewidzialnie stały ramię w ramię z rosyjskimi wojskami" - cytuje "The Independent".

Brytyjski dziennik opisuje też, w jaki sposób relikwie mają być wykorzystywane publicznie. Podczas prezentacji rosyjscy dowódcy mieli przedstawiać je jako dowód na to, że "Bóg jest po stronie Rosji" - podaje brytyjski dziennik.

Odkrycie na Kremlu i rola Dymitra Dońskiego w narracji

Sarkofag ze szczątkami Dymitra Dońskiego odnaleziono w 2026 r. w Soborze Archangielskim na Kremlu w Moskwie. Książę jest ważną postacią dla rosyjskich nacjonalistów, a w warunkach wojny jego relikwie mogą być używane jako element przekazu o historycznej ciągłości i legitymizacji działań państwa.

"The Independent" ocenia, że nagłośnienie sprawy i wysłanie relikwii na tereny objęte wojną mają wzmocnić patriotyczne nastroje i morale. Dziennik zwraca przy tym uwagę, że miejsce pochówku księcia było znane od dziesięcioleci, a do wydobycia szczątków doszło właśnie teraz.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.