Radosław Sikorski uderza w prezydenta. "Chce wybielić antyukraińskich antysemitów"
Otoczenie prezydenta negocjuje stworzenie wspólnej listy wyborczej prawicy do Senatu — wynika z informacji Onetu. — Braun jest zainteresowany udziałem w tym pakcie. Nie chodzi mu nawet o wprowadzenie ludzi do Senatu. To bez większego znaczenia. Kluczowe jest to, że negocjacje z Nawrockim i udział w pakcie senackim to koniec kordonu sanitarnego wokół Brauna — mówi Onetowi jeden ze współpracowników lidera Konfederacji Korony Polskiej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Radosław Sikorski mówi o "wybielaniu antysemitów"
Czytaj nas częściej w Google
O doniesienia zapytany został minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdził, iż "to zaskakujące, że prezydent, choć sam też jest ukrainosceptykiem i zachodosceptykiem, chce dopuścić Brauna do politycznego mainstreamu".
— Że autorytetem urzędu chce wybielić antyukraińskich, antyzachodnich, prorosyjskich antysemitów. To oburzające. Uważam, że niestety prezydentowi jest ideowo bliżej do tych antysemitów niż do umiarkowanych partii prawicowych w Europie z EPP — ocenił szef MSZ.
Spór o ambasadorów nie ustaje
Sikorskiego zapytano też o trwający od 2024 r. spór pomiędzy MSZ a prezydentem w sprawie nominacji ambasadorskich. W marcu 2024 r. Sikorski ogłosił zakończenie misji ponad 50 ambasadorów i wycofanie kilkunastu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że żaden ambasador nie może zostać powołany lub odwołany bez jego podpisu. Karol Nawrocki podtrzymuje to stanowisko.
— Prezydent ma do wyboru trzy ścieżki. Może negocjować z premierem — do czego go zachęcam, może zacząć podpisywać nominacje, umożliwiając w zdecydowanej większości zawodowym polskim ambasadorom obsługiwać jego wizyty i reprezentować państwo polskie. Albo może nadal łamać konstytucję i utrudniać pracę polskiej dyplomacji. Przypominam, że prezydent Andrzej Duda podpisał 24 moje wnioski, a prawo się nie zmieniło — powiedział Sikorski.
Dziennikarze "Gazety Wyborczej" zapytali też ministra o to, czy była jakaś lista nazwisk, którą MSZ negocjował z Kancelarią Prezydenta. — Zawsze jestem pierwszy do zgody, więc prowadziliśmy nieformalne sondaże. Nie było natomiast żadnego podpisanego czy nawet parafowanego porozumienia. A ludzie pana prezydenta fakt tych rozmów upublicznili. W ten sposób je zerwali — podkreślił szef resortu spraw zagranicznych.
Radosław Sikorski dodał, że prezydent prowadzenie rozmów warunkował jedną sprawą. — Przyniesieniem mu na tacy głowy senatora, ministra, więźnia PRL-u Bogdana Klicha. Uzasadniano to tym, że ów "potwór" Klich jest rzekomym zamachowcem smoleńskim. Albo że 10 lat temu napisał jakiś tweet, który był niewystarczająco entuzjastyczny wobec Donalda Trumpa — powiedział.
Minister zasugerował również, po co obozowi prezydenta wpływ na placówkę w USA. — Po to, by Adam Bielan z Nikodemem Rachoniem mogli jeszcze skuteczniej zohydzać polski rząd przed administracją amerykańską i próbować wciągać prezydenta Stanów Zjednoczonych w ich polityczne intrygi. Na to oczywiście zgodny nie ma i nie będzie — zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.