Zawrzało w Sejmie. Tak Macierewicz tłumaczył się z zajścia pod AWS

Nerwy w szeregach PiS. Antoni Macierewicz odniósł się do zarzutów dotyczących naruszenia nietykalności cielesnej policjanta podczas wydarzeń w siedzibie AWS. W rozmowie z reporterem WP Mateuszem Urbanem polityk próbował wyjaśnić swoje zachowanie. Na pytanie o incydent z funkcjonariuszem odpowiedział dziennikarzowi z wyraźnym oburzeniem.
W zeszłym tygodniu Antoni Macierewicz próbował wraz z innymi politykami PiS-u przeprowadzić kontrolę poselską w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Zapytany przez reportera WP Mateusza Urbana o ostatnią konfrontację z policjantem pod AWS, zarzekał się, że nie zrobił nic złego.
- Ja się nie zachowałem wobec żadnego policjanta ani skandalicznie, ani brutalnie, ani w żaden inny zły sposób - mówił Macierewicz.
Poseł PiS przekonywał, że pod AWS "próbował sprawdzić" znak identyfikacji imiennej policjanta. Tym samym z agresywnym tonem zwrócił się do reportera WP.
- Tylko i wyłącznie sprawdzałem jego numer. To jest tylko tyle, że patrzyłem jaki ma numer. (...) To było brutalne? To było nielegalne? Chyba ma pan źle w głowie - powiedział wiceprezes PiS.
Skandal na obchodach miesięcznicy
Później poseł tłumaczył się przed dziennikarzami ze swojego zachowania na obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Co miesiąc Macierewicz stawiał się na Placu Piłsudskiego, aby bronić pomnika upamiętniającego ofiary. We wrześniu miał przynieść ze sobą przedmiot przypominający broń.
- Celem było to, czego wy niestety nie robicie, czyli likwidowanie, uniemożliwianie atakowania pana prezydenta Kaczyńskiego. Przecież mamy do czynienia co miesiąc z atakowaniem pana prezydenta Kaczyńskiego, że to on jest zbrodniarzem. Ten człowiek, który został zamordowany przez Rosjan, przez tych ludzi związanych z Platformą Obywatelską - upierał się poseł.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.