Rosja gotowa na czarny scenariusz. Obiekt 1335 wrócił do życia
Dochodzenie, w którym brały udział "The Sunday Times", grupa Danwatch i Dossier Center, wskazuje na ogromną skalę prac, jakie podjęto w ostatnich latach w tajnej bazie rosyjskiej armii w górach Ural, w miejscowości Kytlym.
Ponad dwa miliony dokumentów przeanalizowanych przez śledczych wskazują, że w 2018 r. Kreml rozpoczął modernizację tej placówki, której korzenie sięgają jeszcze czasów zimnej wojny.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To właśnie tam bije serce specjalistycznego systemu komunikacyjnego "Perimetr", którego celem jest wyprowadzenie nuklearnego kontrataku w sytuacji, gdyby w wyniku ataku na Rosję doszło do zniszczenia normalnych kanałów komunikacyjnych czy też doszłoby do śmierci najwyższych rangą polityków mających uprawnienia, by wydać rozkaz atomowego kontruderzenia.
Prace nad tym rozwiązaniem rozpoczęły się w 1973 r. i, jak pisał w 2022 r. emerytowany rosyjski gen. Wiktor Chalin, system ten może również działać autonomicznie, co sugeruje, że może pracować także bez udziału człowieka. Według Chalina w ostatnich latach "Perimetr" został jeszcze usprawniony, m.in. o komunikację satelitarną i według śledczych został ponownie aktywowany w 2023 r.
Atomową polisę ubezpieczeniową mają też Amerykanie
Istnienie takiego systemu nie jest niczym dziwnym. Podobne rozwiązanie mają też Amerykanie. W ich przypadku są to specjalne samoloty, które zapewniają wojsku komunikację z okrętami podwodnymi wyposażonymi w pociski termojądrowe, tak aby w przypadku potencjalnego zniszczenia sieci komunikacyjnej polityczne dowództwo USA mogło wydać rozkaz atomowego kontruderzenia. Oficjalnie Amerykanie nie dysponują jednak klasyczną "martwą ręką", czyli systemem, który mógłby wydać taki rozkaz bez udziału człowieka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.