The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 12, 2026

Brutalna recenzja dla sztabowców Piątkowskiej. "To było zaoranie się"

Translate
Monika Piątkowska na wieczorze wyborczym

Łukasz Gibała wygrał drugą turę wyborów na prezydenta Krakowa. Tak głosowano

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service

Politycy Koalicji Obywatelskiej w Krakowie byli gotowi na porażkę - zaskoczyła ich tylko jej skala. Prezydent elekt Łukasz Gibała obejmie jednak tylko połowiczne rządy, bo w radzie miasta większość ma KO i Nowa Lewica. Potencjalna koalicja na stałe popierająca prezydenta byłaby w każdym scenariuszu skrajnie egzotyczna.

Około 10 punktów procentowych miała wynosić różnica poparcia między Łukaszem Gibałą a Moniką Piątkowską według wewnętrznych badań zleconych przez Koalicję Obywatelską. W partii Tuska jeszcze przed drugą turą wyborów na prezydenta Krakowa wśród niektórych polityków panowało przeświadczenie, że walka toczy się nie tyle o zwycięstwo, co o godną porażkę.

"Monika nie była w stanie tego wygrać"

Jak słyszymy od polityków Koalicji Obywatelskiej, jedyną nadzieją dla KO była wysoka frekwencja - co najmniej 55 procent. Zadaniem Moniki Piątkowskiej było przyciągnięcie w drugiej turze tych wyborców, którzy w pierwszej zostali w domach. To się nie udało. Do urn poszło 44,27 proc. uprawnionych Krakowian. W pierwszej turze frekwencja wynosiła 43,5 proc.

- Monika nie była w stanie tego wygrać, ale mieliśmy nadzieję na przyzwoite zbliżenie do remisu. A skończyło się tak, że Łukasz Gibała dostał prawie dwie trzecie wszystkich głosów. To jest bardzo duża różnica - przyznał w rozmowie z tvn24.pl jeden z ważnych polityków Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, prosząc o anonimowość.

Monika Piątkowska na wieczorze wyborczym

Monika Piątkowska na wieczorze wyborczym

Źródło zdjęcia: PAP

I dodał: - Żeby wygrać wybory, trzeba chcieć, tyra się od rana do nocy. A jeżeli się tego nie robi, to tak, jakby się tych wyborów nie chciało wygrać. To było zaoranie się przez nią samą i przez sztab. Ta kampania była o niczym, nie było jakiegokolwiek przesłania. W dodatku to był pierwszy raz, kiedy przegraliśmy w outdoorze [chodzi o kampanię outdoorową, np. plakaty - red.].

Polityk przypomniał, że Piątkowskiej wytykano w kampanii między innymi dom pod Warszawą i przeszłość partyjną w całym spektrum ugrupowań - od SLD, przez PSL, polityczny flirt z Pawłem Kukizem, Polskę 2050, po Koalicję Obywatelską. Wybór Piątkowskiej na kandydatkę skomentował tak: - Po prostu nie było innego kandydata. W Warszawie ktoś wpadł na ten pomysł i go przeforsował.

- To nie jest pytanie o to, co zawiodło, tylko pytanie o to, jaki mieliśmy punkt startowy, jakie mieliśmy obciążenie po referendum - odparł Piotr Moskała, radny KO i szef sztabu Moniki Piątkowskiej, pytany przez nas o powody porażki.

Polityk podkreślił, że Monika Piątkowska przez ostatnie miesiące "budowała rozpoznawalność", która była "relatywnie niska". - Łukasz Gibała budował tę rozpoznawalność od kilkunastu lat - zwrócił uwagę Moskała. Dopytywany o popełnione błędy stwierdził, że na podsumowanie przyjdzie dopiero czas.

Łukasz Gibała

Łukasz Gibała

Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski

Egzotyczna koalicja w radzie miasta?

Struktury Koalicji Obywatelskiej będą w Krakowie układane na nowo - nie tylko po tej porażce, ale też po wcześniejszym odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Tuż po referendum władze KO rozwiązały małopolskie struktury partii, a tuż przed wyborami - także te krakowskie. Jak słyszymy nieoficjalnie, pierwsze dymisje były związane z porażką w referendum, a kolejne - z trudnościami w zbiórce podpisów za kandydaturą Moniki Piątkowskiej.

Politycy KO mają w najbliższych dniach spotkać się i omówić dalsze kroki, w tym przede wszystkim dalszą pracę w radzie miasta. To ważne, bo na razie wszystko wskazuje na polityczny pat - rada miasta jest z jednej opcji, a prezydent z drugiej. Obie strony przez ostatnie kilka lat szły na zwarcie.

Sytuacja w 43-osobowej radzie miasta wyglądała przed wyborami następująco:

KO - 19 radnych

Nowa Lewica - 4

PiS - 12

Kraków dla Mieszkańców (czyli ugrupowanie Gibały) - 6

Niezrzeszeni - 2

Układ sił w radzie miasta zmieni się jeszcze na niekorzyść Gibały, bo po jego zaprzysiężeniu radną zostanie Zuzanna Piekarz ze stowarzyszenia Wspólne Jutro, asystentka społeczna posłanki Darii Gosek-Popiołek. Dołączy prawdopodobnie do klubu Nowej Lewicy, co spowoduje, że koalicja KO-NL będzie miała 24 mandaty, a pozostałe ugrupowania razem wzięte - 19.

W trakcie kampanii wyborczej Gibała stwierdził, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej, "którzy twierdzą, że są otwarci na rozmowy". Radni KO stanowczo temu zaprzeczyli i pozwali kandydata w trybie wyborczym, a sąd nakazał mu sprostowanie swoich słów.

Czy po wyborach wciąż są tak zjednoczeni? - Moim zdaniem cała dziewiętnastka radnych pozostanie w klubie. Nie wierzę w rozłam - ocenił w rozmowie z tvn24.pl poseł KO Dominik Jaśkowiec. - Oczywiście będzie próba zbudowania przez Łukasza Gibałę takiej egzotycznej koalicji. To byłby doraźny sojusz, od partii Razem po Prawo i Sprawiedliwość, pewnie też z udziałem Nowej Lewicy, w której rozważany jest kierunek współpracy z Łukaszem Gibałą - dodał. Jaśkowiec zaznaczył, że "dobre dla mieszkańców projekty" będą przegłosowywane w radzie miasta "przy szerokim konsensusie".

- Przecież Łukasz Gibała i Aleksander Miszalski w kampanii wyborczej dwa i pół roku temu nie mieli rażąco różnych postulatów. Jeśli będzie to spójne, to nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy być przeciwko pomysłom prezydenta - powiedział nam inny lokalny działacz KO.

Aleksander Miszalski

Aleksander Miszalski

Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski

Sam Gibała zaprosił radnych wszystkich opcji do współpracy. - Będziemy się skupiali na tym, żeby rozmawiać z radnymi, żeby spróbować znaleźć większość dla naszych projektów - powiedział. Ze środowiska KO słyszymy odpowiedź: - To zależy teraz od Łukasza Gibały, to jest w jego rękach. My nie szukamy kłótni.

Szef Nowej Lewicy skrytykował słowa koalicjantów

Nowa Lewica, która nie poparła nikogo przed drugą turą wyborów, ciągle wypracowuje swoje stanowisko dotyczące przyszłości w radzie miasta. Politycy tego ugrupowania wykluczają możliwość koalicji ze środowiskiem Łukasza Gibały, ale są dużo bardziej otwarci na współpracę niż działacze KO. Ryszard Śmiałek, wicewojewoda małopolski i szef regionalnych struktur Nowej Lewicy, powiedział nam, że "wszystkie projekty, które będą wspierały mieszkańców", będą "na pewno zyskiwały poparcie Nowej Lewicy".

- Będziemy rozmawiali z każdym. Na pewno ścieżkę wyznaczy nam wewnętrzne spotkanie, które odbędzie się przed najbliższą sesją rady miasta - powiedział wicewojewoda. I skrytykował wypowiedzi, które padają ze środowiska Koalicji Obywatelskiej. - Czytam, że Łukasz Gibała sobie kupił prezydenturę. Uważam, że to bardzo obraźliwe dla mieszkańców Krakowa. Nie widziałem przy lokalu wyborczym nikogo, kto by proponował komukolwiek pieniądze za oddanie głosu na daną osobę - podkreślił Śmiałek.

Wcześniej o tym, że Łukasz Gibała "kupił sobie Kraków", mówił między innymi były prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Odnosił się w ten sposób m.in. do wydania przez stowarzyszenie Gibały - Kraków dla Mieszkańców - blisko 1,9 miliona złotych na cele związane z promocją referendum, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego. - Można powiedzieć, że Łukasz Gibała zainwestował w swoją prezydenturę, ale nie kupił - ocenił Ryszard Śmiałek.

Współpraca z Łukaszem Gibałą może być jednak dla lewicowych radnych trudna, bo nowy prezydent Krakowa został w niebagatelnej części wybrany głosami wyborców PiS i Konfederacji. Choć sam ma bardziej lewicowy światopogląd, już w powyborczy poniedziałek zapowiedział, że nie obejmie patronatem marszu równości.

- Z klubem Kraków dla Mieszkańców już parę razy udało nam się współpracować. Radni Łukasz Maślona czy Eliza Dydyńska-Czesak naprawdę dużo zrobili dla zielonego Krakowa. Nie musimy przechodzić do klubu Łukasza Gibały. Samorząd to nie polityka, tylko działanie na rzecz mieszkańców - skomentowała w rozmowie z tvn24.pl radna Nowej Lewicy Joanna Hańderek. Dodała jednak, że klub "nie wbije koalicjantowi noża w plecy". - Lewica tak nie działa - podkreśliła.

Aleksandra Owca, radna partii Razem i kandydatka w wyborach na prezydenta miasta (otrzymała 6,91 proc. głosów w pierwszej turze), podkreśliła, że nie interesują jej układy poszczególnych frakcji w radzie, tylko "konkretne sprawy". - Chodzi o silne usługi publiczne, o mieszkania, o transport, o pracę. Jeśli będą podejmowane decyzje z korzyścią dla usług publicznych, to prezydent będzie mógł liczyć na moje wsparcie - podkreśliła niezrzeszona radna.

- To jest nasze zobowiązanie wobec mieszkanek i mieszkańców, żeby głosować w zgodzie z ich interesem, a nie oglądać się na to, kto jest wnioskodawcą - dodała Aleksandra Owca.

Zaprzysiężenie Łukasza Gibały na prezydenta Krakowa ma się odbyć w następną środę, 21 października.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.