Brutalna recenzja dla sztabowców Piątkowskiej. "To było zaoranie się"
Łukasz Gibała wygrał drugą turę wyborów na prezydenta Krakowa. Tak głosowano
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Art Service
Około 10 punktów procentowych miała wynosić różnica poparcia między Łukaszem Gibałą a Moniką Piątkowską według wewnętrznych badań zleconych przez Koalicję Obywatelską. W partii Tuska jeszcze przed drugą turą wyborów na prezydenta Krakowa wśród niektórych polityków panowało przeświadczenie, że walka toczy się nie tyle o zwycięstwo, co o godną porażkę.
"Monika nie była w stanie tego wygrać"
Jak słyszymy od polityków Koalicji Obywatelskiej, jedyną nadzieją dla KO była wysoka frekwencja - co najmniej 55 procent. Zadaniem Moniki Piątkowskiej było przyciągnięcie w drugiej turze tych wyborców, którzy w pierwszej zostali w domach. To się nie udało. Do urn poszło 44,27 proc. uprawnionych Krakowian. W pierwszej turze frekwencja wynosiła 43,5 proc.
- Monika nie była w stanie tego wygrać, ale mieliśmy nadzieję na przyzwoite zbliżenie do remisu. A skończyło się tak, że Łukasz Gibała dostał prawie dwie trzecie wszystkich głosów. To jest bardzo duża różnica - przyznał w rozmowie z tvn24.pl jeden z ważnych polityków Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, prosząc o anonimowość.
Monika Piątkowska na wieczorze wyborczym
Źródło zdjęcia: PAP
I dodał: - Żeby wygrać wybory, trzeba chcieć, tyra się od rana do nocy. A jeżeli się tego nie robi, to tak, jakby się tych wyborów nie chciało wygrać. To było zaoranie się przez nią samą i przez sztab. Ta kampania była o niczym, nie było jakiegokolwiek przesłania. W dodatku to był pierwszy raz, kiedy przegraliśmy w outdoorze [chodzi o kampanię outdoorową, np. plakaty - red.].
Polityk przypomniał, że Piątkowskiej wytykano w kampanii między innymi dom pod Warszawą i przeszłość partyjną w całym spektrum ugrupowań - od SLD, przez PSL, polityczny flirt z Pawłem Kukizem, Polskę 2050, po Koalicję Obywatelską. Wybór Piątkowskiej na kandydatkę skomentował tak: - Po prostu nie było innego kandydata. W Warszawie ktoś wpadł na ten pomysł i go przeforsował.
- To nie jest pytanie o to, co zawiodło, tylko pytanie o to, jaki mieliśmy punkt startowy, jakie mieliśmy obciążenie po referendum - odparł Piotr Moskała, radny KO i szef sztabu Moniki Piątkowskiej, pytany przez nas o powody porażki.
Polityk podkreślił, że Monika Piątkowska przez ostatnie miesiące "budowała rozpoznawalność", która była "relatywnie niska". - Łukasz Gibała budował tę rozpoznawalność od kilkunastu lat - zwrócił uwagę Moskała. Dopytywany o popełnione błędy stwierdził, że na podsumowanie przyjdzie dopiero czas.
Łukasz Gibała
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski
Egzotyczna koalicja w radzie miasta?
Struktury Koalicji Obywatelskiej będą w Krakowie układane na nowo - nie tylko po tej porażce, ale też po wcześniejszym odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Tuż po referendum władze KO rozwiązały małopolskie struktury partii, a tuż przed wyborami - także te krakowskie. Jak słyszymy nieoficjalnie, pierwsze dymisje były związane z porażką w referendum, a kolejne - z trudnościami w zbiórce podpisów za kandydaturą Moniki Piątkowskiej.
Politycy KO mają w najbliższych dniach spotkać się i omówić dalsze kroki, w tym przede wszystkim dalszą pracę w radzie miasta. To ważne, bo na razie wszystko wskazuje na polityczny pat - rada miasta jest z jednej opcji, a prezydent z drugiej. Obie strony przez ostatnie kilka lat szły na zwarcie.
Sytuacja w 43-osobowej radzie miasta wyglądała przed wyborami następująco:
KO - 19 radnych
Nowa Lewica - 4
PiS - 12
Kraków dla Mieszkańców (czyli ugrupowanie Gibały) - 6
Niezrzeszeni - 2
Układ sił w radzie miasta zmieni się jeszcze na niekorzyść Gibały, bo po jego zaprzysiężeniu radną zostanie Zuzanna Piekarz ze stowarzyszenia Wspólne Jutro, asystentka społeczna posłanki Darii Gosek-Popiołek. Dołączy prawdopodobnie do klubu Nowej Lewicy, co spowoduje, że koalicja KO-NL będzie miała 24 mandaty, a pozostałe ugrupowania razem wzięte - 19.
W trakcie kampanii wyborczej Gibała stwierdził, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej, "którzy twierdzą, że są otwarci na rozmowy". Radni KO stanowczo temu zaprzeczyli i pozwali kandydata w trybie wyborczym, a sąd nakazał mu sprostowanie swoich słów.
Czy po wyborach wciąż są tak zjednoczeni? - Moim zdaniem cała dziewiętnastka radnych pozostanie w klubie. Nie wierzę w rozłam - ocenił w rozmowie z tvn24.pl poseł KO Dominik Jaśkowiec. - Oczywiście będzie próba zbudowania przez Łukasza Gibałę takiej egzotycznej koalicji. To byłby doraźny sojusz, od partii Razem po Prawo i Sprawiedliwość, pewnie też z udziałem Nowej Lewicy, w której rozważany jest kierunek współpracy z Łukaszem Gibałą - dodał. Jaśkowiec zaznaczył, że "dobre dla mieszkańców projekty" będą przegłosowywane w radzie miasta "przy szerokim konsensusie".
- Przecież Łukasz Gibała i Aleksander Miszalski w kampanii wyborczej dwa i pół roku temu nie mieli rażąco różnych postulatów. Jeśli będzie to spójne, to nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy być przeciwko pomysłom prezydenta - powiedział nam inny lokalny działacz KO.
Aleksander Miszalski
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski
Sam Gibała zaprosił radnych wszystkich opcji do współpracy. - Będziemy się skupiali na tym, żeby rozmawiać z radnymi, żeby spróbować znaleźć większość dla naszych projektów - powiedział. Ze środowiska KO słyszymy odpowiedź: - To zależy teraz od Łukasza Gibały, to jest w jego rękach. My nie szukamy kłótni.
Szef Nowej Lewicy skrytykował słowa koalicjantów
Nowa Lewica, która nie poparła nikogo przed drugą turą wyborów, ciągle wypracowuje swoje stanowisko dotyczące przyszłości w radzie miasta. Politycy tego ugrupowania wykluczają możliwość koalicji ze środowiskiem Łukasza Gibały, ale są dużo bardziej otwarci na współpracę niż działacze KO. Ryszard Śmiałek, wicewojewoda małopolski i szef regionalnych struktur Nowej Lewicy, powiedział nam, że "wszystkie projekty, które będą wspierały mieszkańców", będą "na pewno zyskiwały poparcie Nowej Lewicy".
- Będziemy rozmawiali z każdym. Na pewno ścieżkę wyznaczy nam wewnętrzne spotkanie, które odbędzie się przed najbliższą sesją rady miasta - powiedział wicewojewoda. I skrytykował wypowiedzi, które padają ze środowiska Koalicji Obywatelskiej. - Czytam, że Łukasz Gibała sobie kupił prezydenturę. Uważam, że to bardzo obraźliwe dla mieszkańców Krakowa. Nie widziałem przy lokalu wyborczym nikogo, kto by proponował komukolwiek pieniądze za oddanie głosu na daną osobę - podkreślił Śmiałek.
Wcześniej o tym, że Łukasz Gibała "kupił sobie Kraków", mówił między innymi były prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Odnosił się w ten sposób m.in. do wydania przez stowarzyszenie Gibały - Kraków dla Mieszkańców - blisko 1,9 miliona złotych na cele związane z promocją referendum, w którym mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego. - Można powiedzieć, że Łukasz Gibała zainwestował w swoją prezydenturę, ale nie kupił - ocenił Ryszard Śmiałek.
Współpraca z Łukaszem Gibałą może być jednak dla lewicowych radnych trudna, bo nowy prezydent Krakowa został w niebagatelnej części wybrany głosami wyborców PiS i Konfederacji. Choć sam ma bardziej lewicowy światopogląd, już w powyborczy poniedziałek zapowiedział, że nie obejmie patronatem marszu równości.
- Z klubem Kraków dla Mieszkańców już parę razy udało nam się współpracować. Radni Łukasz Maślona czy Eliza Dydyńska-Czesak naprawdę dużo zrobili dla zielonego Krakowa. Nie musimy przechodzić do klubu Łukasza Gibały. Samorząd to nie polityka, tylko działanie na rzecz mieszkańców - skomentowała w rozmowie z tvn24.pl radna Nowej Lewicy Joanna Hańderek. Dodała jednak, że klub "nie wbije koalicjantowi noża w plecy". - Lewica tak nie działa - podkreśliła.
Aleksandra Owca, radna partii Razem i kandydatka w wyborach na prezydenta miasta (otrzymała 6,91 proc. głosów w pierwszej turze), podkreśliła, że nie interesują jej układy poszczególnych frakcji w radzie, tylko "konkretne sprawy". - Chodzi o silne usługi publiczne, o mieszkania, o transport, o pracę. Jeśli będą podejmowane decyzje z korzyścią dla usług publicznych, to prezydent będzie mógł liczyć na moje wsparcie - podkreśliła niezrzeszona radna.
- To jest nasze zobowiązanie wobec mieszkanek i mieszkańców, żeby głosować w zgodzie z ich interesem, a nie oglądać się na to, kto jest wnioskodawcą - dodała Aleksandra Owca.
Zaprzysiężenie Łukasza Gibały na prezydenta Krakowa ma się odbyć w następną środę, 21 października.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.