Polak wśród oprawców w Niemczech. Zamiast skruchy żal po telefonie
Szczególny niepokój mieszkańców wzbudza zachowanie świadków zdarzenia. Według ich relacji obecne na miejscu dzieci nie podjęły żadnej próby pomocy poszkodowanemu. Zamiast interweniować lub wezwać dorosłych, sięgnęły po telefony i nagrywały przebieg ataku.
DLA CIEBIE
Kraków Airport inwestuje miliardy
DLA CIEBIE
– Zamiast pomóc, wszyscy wyciągnęli telefony i nagrywali tę przerażającą przemoc – opowiedziała w rozmowie z "Bildem" 53-letnia Ewa L., która obserwowała zdarzenie ze swojego balkonu. Z relacji kobiety wynika, że w tłumie przyglądających się zdarzeniu dzieci były również dziewczęta, a jeden z uczniów agresywnie szarpał za znak drogowy.
Tego rodzaju reakcja – bierne nagrywanie zamiast udzielenia pomocy – skłania lokalną społeczność do głębszej refleksji nad postawami młodych ludzi wobec przemocy. Mieszkańcy okolic szkoły mówią otwarcie o poczuciu bezsilności i niedowierzaniu.
– Przeprowadziliśmy się tu niedawno, bo w Berlinie było dla nas zbyt niebezpiecznie. Najwyraźniej nigdzie nie da się uciec przed przemocą – dodała inna mieszkanka okolicy, cytowana przez "Bild".
Zatrzymano kilku podejrzanych
Policja zatrzymała kilku podejrzanych. Jak przekazały niemieckiemu dziennikowi miejscowe uczennice, zatrzymanym skonfiskowano telefony i nałożono na nich zakaz wstępu na teren szkoły.
Według ustaleń prasy sprawcy uczęszczają do innej placówki, szkoły im. Ulricha von Huttena. Zatrzymani mają od 13 do 15 lat. To obywatele Niemiec, Syrii, Rosji oraz Polski. Większość z nich mieszka w wieżowcach przy Bruno-Peters-Berg.
Dziennikarze próbowali porozmawiać z ojcem jednego z podejrzanych nastolatków. Mężczyzna na widok zdjęć z pobicia jedynie pokręcił głową i zamknął drzwi do mieszkania. Z kolei kobieta z otoczenia kilku oskarżonych przyznała, że nie wykazują oni żalu za to, co zrobili.
– Narzekają tylko na konsekwencje, które muszą teraz ponieść, i na kłopoty w rodzinach. Najgorsze jest jednak dla nich to, że policja odebrała im telefony – podsumowała kobieta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.