"Uważam go człowieka za ćwierćinteligentnego". Szumowski nie oszczędził lekarza
W programie poświęconym zdrowiu prof. Łukasz Szumowski na wstępie powiedział, że jako szef Instytutu Kardiologii i profesor belwederski może liczyć na ok. 14 tys. zł pensji brutto. - Plus dodatek funkcyjny, plus wysługę lat - nie są to zabójcze pieniądze. Dostaję na konto 10-12 tys. zł, oczywiście do tego przyjmuję w gabinecie, gdzieś jeszcze robię zabiegi, publikuję, ale to jest oczywiście poza etatem - mówił.
Przyznał, że na prywatnej wizycie zarabia około 300 zł.
Łukasz Szumowski: W szpitalach powiatowych dyrektor prosi lekarzy, żeby przyjechali na SOR
Szumowski odniósł się do trwającej w przestrzeni publicznej dyskusji o zarobkach lekarzy. Zwrócił uwagę, że nikt nie zastanawia się nad tym, jak sprawdzić efektywność ich pracy. - Uważam, że im więcej procedury zrobisz, tym większe dostajesz pieniądze. (...) Czyli im więcej pacjentów wyleczysz, tym więcej pieniędzy dostaniesz - mówił.
Były minister zdrowia tłumaczył, że wiele szpitali mierzy się z problemami związanymi z personelem. - W szpitalach powiatowych dyrektor prosi lekarzy, żeby przyjechali na SOR - opowiadał i wskazał przy tej okazji na "paradoks", że w dużych miastach na każdym oddziale siedzi "15 lekarzy i 5 pacjentów".
Dlatego - jego zdaniem - NFZ powinien wprowadzić normy i "płacić za pięciu pacjentów na jednego lekarza".
WIDEO: Łukasz Szumowski w podcaście "Jankowski Kontra"
Były minister zdrowia wskazał, że aby poznać skalę problemu, wystarczy sprawdzić, ile jest ogłoszeń ze szpitali powiatowych, które szukają lekarzy na SOR, oferując im wynagrodzenie rzędu 10 tys. zł. Jego zdaniem niechęć lekarzy do dojeżdżania na dyżury do szpitali w mniejszych miejscowościach to kwestia "work-life balance". - Ludziom się nie chce. Ja nie jestem w stanie zatrudnić anestezjologa do pracy u mnie na bloku. Mimo że stawki są teraz 300 zł za godzinę, nikt nie przychodzi - mówił.
- Dlaczego? - dopytywał dziennikarz.
- Jeżeli pensje wzrosły w sposób satysfakcjonujący, to lekarze chcą pracować osiem godzin a nie 15, 16 czy 18 - tłumaczył prof. Szumowski.
ZOBACZ: Wzburzony Jakubiak broni kilometrówek. "Jestem waszym posłem, nie swoim"
"Wy zostaliście wykształceni za nasze pieniądze". Szumowski zdecydowanie odpowiada Jankowskiemu
Grzegorz Jankowski zapytał swojego gościa, co sądzi o lekarzach, którzy na prywatnych wizytach, które trwają 10-15 minut i kosztują 450 zł, zlecają badania u znajomych innych lekarzy? Następnie pacjenci muszą płacić za te badania i wracać do pierwszego lekarza, płacąc kolejne 450 zł. Szumowski skwitował to słowem absurd.
- Dlaczego Wam się nie chce pracować w publicznej ochronie zdrowia? Jesteście wykształceni za nasze pieniądze, dostaliście od nas wykształcenie - stwierdził prowadzący.
- Każdy jest wykształcony za nasze pieniądze - odparł Szumowski.
- Jesteście zawodem szczególnego zaufania publicznego, leczycie ludzi.
- A co to ma z finansami wspólnego? (...) Jestem dramatycznym przeciwnikiem argumentu: "wy zostaliście wykształceni za nasze pieniądze". A przepraszam chemik to nie został wykształcony za nasze pieniądze?
- Wy leczycie ludzi.
- A on robi leki.
- Ale to nie ma znaczenia. Wykształciliśmy was (lekarzy - red.), grupę ludzi - tak jak sędziów, prokuratorów, żeby oni dbali o sprawiedliwość, a wy o nasze zdrowie. I macie pewne zobowiązania wobec nas, jako społeczeństwa. Składacie przysięgę Hipokratesa. My was wykształciliśmy i wy zarabiacie duże pieniądze, to macie minimalne zobowiązania względem społeczeństwa. Tak jak policjant, który widzi poza służbą, że coś się dzieje i ma obowiązek reagować. Tak jak wymagamy od żołnierza i policjanta w razie potrzeby poświęcania swojego życia w obronie porządku społecznego, czy w obronie ojczyzny, tak wymagamy minimum etycznego zachowania.
Szumowski zaznaczył, że będzie musiał wejść na chwilę w rolę adwokata diabła, chociaż może to nie reprezentować moich własnych poglądów: - Nie mamy żadnych zobowiązań, tak jak każdy wykształcony obywatel RP, który został wykształcony za publiczne pieniądze albo prywatne. Kształcimy się przez 12 lat, żeby móc jakkolwiek pracować i zarabiać, i nie mamy żadnych zobowiązań, czy przywilejów mundurowych służb, o czym pan mówi - zaznaczył.
Były minister zdrowia tłumaczył, że wykształcony został przez "swoich nauczycieli, profesorów na uniwersytecie". - Z całym szacunkiem społeczeństwo mnie nie kształciło, tylko inni lekarze - mówił.
ZOBACZ: "Andziaks odkleiła się od rzeczywistości!". Jankowski ostro o celebrytach
Po chwili zaznaczył: "teraz już wchodzę na swoje własne poglądy". - Wszyscy mają zobowiązania - przyznał. - I to jest pewien moralny obowiązek wykonywania swoich czynności zgodnie z sumieniem, wiedzą i wykształceniem. Ale nie ma czegoś takiego, jak moralny obowiązek dyżurowania na SOR - kontynuował.
Profesor wyjaśniał, że nie każdy nadaje się do takiej pracy. - Ja bym w życiu nie dyżurował na SOR. Jestem niekompetentny, nie umiem - przyznał.
Wtedy Jankowski powołał się na przykład młodego lekarza Dawida K., który dyżurował na SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie. - Dlatego uważam tego człowieka za ćwierćinteligentnego... Ja bym w życiu nie zdecydował się na dyżur na SOR, bo bym się bał. Tam jest tyle rzeczy, które można schrzanić, życie ludzi od tego zależy... - mówił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.