Huti coraz bliżej kluczowego szlaku. Arabia Saudyjska może stracić możliwość eksportu ropy
Rzecznik saudyjskiej obrony cywilnej określił ataki na obiekty cywilne jako "rażące naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego", dodając, że władze wdrożyły procedury ustalone dla takich incydentów.
Czytaj nas częściej w Google
Proirańscy jemeńscy rebelianci prowadzą ofensywę przeciwko uznanemu przez społeczność międzynarodową rządowi. Zajęli całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego i strategicznie położone porty w rejonie cieśniny Bab al-Mandab. Spowodowało to gwałtowną ucieczkę mieszkańców zarówno do innych obszarów Jemenu, jak i do afrykańskiego Dżibuti, położonego po przeciwnej stronie Morza Czerwonego. Dotarło tam już ok. 2 tys. jemeńskich uchodźców — przekazuje Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji.
Zajęcie czerwonomorskiego wybrzeża Jemenu przez rebeliantów Huti oznacza, że są zaledwie ok. 30 km od amerykańskiej bazy wojskowej w Dżibuti. To główny taki obiekt USA w Afryce i jedna z kilku zagranicznych baz wojskowych w tym kraju — swoje placówki mają tam również Chiny, Francja i Japonia — informuje agencja AP.
Cieśnina Bab al-Mandab pod presją
Portal Al Dżazira przypomniał, że w najwęższym miejscu szerokość cieśniny Bab al-Mandab między Dżibuti a Jemenem waha się od 14 do nieco ponad 17 mil morskich (26 do 32 km). Katarska telewizja podkreśliła, że praktyczne przejęcie kontroli przez Hutich nad żeglugą przez Bab al-Mandab budzi również niepokój władz Egiptu i Sudanu.
W zeszłym tygodniu Huti rozpoczęli nową ofensywę przeciwko wspieranym przez Arabię Saudyjską jemeńskim siłom rządowym, starając się przejąć kontrolę nad Bab al-Mandab. Od rozpoczęcia przez Iran blokady cieśniny Ormuz na początku marca br. szlak przez Morze Czerwone zyskał na znaczeniu, zwłaszcza dla eksportu ropy z krajów Zatoki Perskiej.
Arabia Saudyjska może stracić możliwość eksportu ropy. Rurociąg Wschód-Zachód wyłączony z eksploatacji
Jeśli Arabia Saudyjska w ciągu kilku dni nie uruchomi prowadzącego do Morza Czerwonego ropociągu Wschód-Zachód, wyczerpią się jej zapasy ropy przeznaczone na eksport i dojdzie do utraty nawet 4 proc. światowych dostaw — poinformowała w niedzielę Agencja Reutera.
Dalszy spadek wielkości dostaw z Arabii Saudyjskiej pogłębi globalny niedobór surowca, który już wcześniej wywindował ceny paliw na świecie do rekordowych poziomów i napędził inflację.
Od czasu, gdy w piątek ataki dronów wymusiły na Arabii Saudyjskiej zamknięcie ogromnego rurociągu biegnącego ze wschodu na zachód kraju, Rijad nie przedstawił szczegółowych informacji na temat skali uszkodzeń ani przewidywanego czasu wyłączenia magistrali z eksploatacji.
Źródła, z którymi rozmawiała Agencja Reutera, podawały rozbieżne szacunki: jedno z nich wskazywało, że naprawa może potrwać od pięciu do sześciu tygodni, podczas gdy inne sugerowało, iż usunięcie awarii może nastąpić szybciej, a tłoczenie ropy mogłoby zostać częściowo wznowione jeszcze w trakcie prac naprawczych.
Zapasy ropy wystarczą na kilka dni
Przez ostatnie sześć miesięcy rurociąg przecinający pustynię i Półwysep Arabski chronił Arabię Saudyjską przed najdotkliwszymi skutkami zaburzeń ruchu w blokowanej przez Iran cieśninie Ormuz, co sparaliżowało eksport ropy z sąsiednich państw. Arabia mogła omijać ten problem, przepompowując ropę i eksportując ją nie przez Zatokę Perską i cieśninę Ormuz, ale przez Morze Czerwone. Tą drogą przesyłano ok. 4 mln baryłek ropy dziennie — co stanowi ok. 4 proc. światowej podaży.
Jednak w sytuacji, gdy rurociąg jest wyłączony z eksploatacji, zapasy w porcie wystarczą na utrzymanie eksportu jedynie przez pięć do siedmiu dni — twierdzą trzy źródła branżowe zaznajomione z saudyjskim eksportem. Arabia Saudyjska dysponuje również zapasami pozwalającymi na realizację dostaw dla klientów przez kilka dni z egipskich portów nad Morzem Czerwonym oraz Morzem Śródziemnym — informuje czwarte źródło.
Reuters ostrzega, że magazyny nie są pełne i ostatecznie zapasy się wyczerpią, jeśli rurociąg łączący wschód z zachodem nie wznowi pracy.
Huti zagrażają transportowi ropy
Proirańscy bojownicy Huti z Jemenu — którzy wcześniej grozili saudyjskim dostawom ropy — przejęli w piątek wyspę położoną u wejścia do Morza Czerwonego. Daje im to możliwość zablokowania transportu surowców tym szlakiem.
Przed wybuchem wojny Bliski Wschód dostarczał około 22 mln baryłek ropy dziennie. Według źródeł branżowych wielkość transportu przez cieśninę Ormuz spadła do poziomu zaledwie 6—9 mln baryłek dziennie. W zeszłym tygodniu Arabia Saudyjska przekazała OPEC informację, że w sierpniu jej wydobycie ropy spadło do 6,2 mln baryłek dziennie, podczas gdy w lutym — przed rozpoczęciem wojny — wynosiło 10,9 mln baryłek dziennie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.