AfD chce sojuszu z polskimi partiami. Padły konkretne warunki
- AfD wygrała wybory w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt z wynikiem 43,8 proc., a CDU uzyskała 17,2 proc.
- Martin Poplawski przekonuje, że rządy landowe nie prowadzą polityki zagranicznej, więc wynik w Magdeburgu ma ograniczone znaczenie dla relacji Polski i Niemiec.
- Działacz AfD twierdzi, że jego partia nie dąży do wyprowadzenia Niemiec z UE, lecz do "głębokiej reformy Unii".
- Poplawski deklaruje otwartość na współpracę z polskimi partiami, ale wyklucza kontakty z tymi, które przedstawiają AfD jako ugrupowanie neonazistowskie.
W niedzielnych wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła AfD, zdobywając 43,8 proc. głosów. Drugie miejsce zajęła CDU kanclerza Niemiec Friedricha Merza z wynikiem 17,2 proc. W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także SPD (9,3 proc.), Zieloni (8,9 proc.), Lewica (8,6 proc.) oraz ugrupowanie Sahry Wagenknecht, które uzyskało 5,3 proc. i przekroczyło próg wyborczy.
To, czy AfD po raz pierwszy w historii przejmie władzę w jednym z landów, zależy od tego, czy Sojusz Sahry Wagenknecht - dla Rozsądku i Sprawiedliwości wesprze ją choćby nieformalnie w landowym parlamencie. Formacja Wagenknecht nie deklaruje jednak gotowości do koalicji ze skrajną prawicą.
Poplawski o znaczeniu wyniku dla relacji Polska-Niemcy
Czy sukces AfD może przełożyć się na relacje Niemiec z Polską? Martin Poplawski, działacz AfD w Gorlitz (z niemieckim obywatelstwem, w partii od ośmiu lat, kandydował w 2019 r. w wyborach lokalnych w tym mieście), ocenił, że wygrana w Saksonii-Anhalt nie musi oznaczać zwrotu w polityce wobec Warszawy.
- Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhlat nie oznacza zbyt wiele dla relacji polsko-niemieckich. Rządy landowe nie prowadzą polityki zagranicznej, nie mają więc realnego wpływu na to jak będą wyglądały stosunki z Polską. Jeśli jednak chodzi o niemiecką politykę, to to, co się stało w Magdeburgu to jest kosmos. Rakieta AfD wystrzeliła, spowodowaliśmy polityczne trzęsienie ziemi. CDU znalazło się na marginesie - powiedział.
Poplawski wskazywał też na szerszy kontekst wewnętrzny w Niemczech, argumentując, że rosnąca pozycja AfD ma wynikać z działań tradycyjnych ugrupowań. - Dzięki fatalnej polityce tradycyjnych partii staje się to teraz coraz łatwiejsze - mówił.
"Brandmauer" i spór o to, czy AfD jest ekstremą
Poplawski ocenił, że partie głównego nurtu tracą kontakt z wyborcami. - Zamiast słuchać zwyczajnych ludzi CDU-CSU, SPD i Zieloni żyją w własnej bańce mydlanej. Prowadzą politykę, która mija się z oczekiwaniem społeczeństwa. A skoro nie przejmują się tym, czego ludzie oczekują od klasy politycznej, to tracą wyborców - dodał..
W jego ocenie w Saksonii-Anhalt wyborcy mieli dostrzec nieskuteczność tradycyjnych partii. - Wyborcy otworzyli oczy i dostrzegli, że mainstreamowe partie nie rozwiązują ich problemów. Rządzący kurczowo trzymają się stołków. Myślą, że ochroni ich "Brandmauer" ale ten "mur przeciwpożarowy" w Saksonii-Anhalt właśnie się zawalił. Okazało się bowiem, że w tym landzie główny nurt stał się mniejszością - dodał.
Pojęcie "Brandmauer" funkcjonuje w niemieckiej polityce jako metafora podejścia tradycyjnych partii, które wykluczają współpracę z ugrupowaniami uznawanymi za ekstremistyczne. Sam Poplawski odrzuca takie etykiety wobec AfD. - Wszyscy w Europie mówią, że jesteśmy skrajną prawicą, my uważamy się za konserwatywną prawicę, wsłuchującą się w głos narodu niemieckiego - powiedział.
AfD o Polakach w Niemczech, UE i Rosji
Zapytany o antypolskie nastawienie partii Poplawski stwierdził, że nie doświadcza go osobiście i odwołał się do kwestii energetycznej. - W czymże objawia się antypolskie nastawienie AfD? W tym, że chce odbudować Nord Stream 2? Przecież to byłoby w interesie Niemiec, a jesteśmy niemiecką partią - mówił.
Nie odniósł się natomiast do sierpniowej wypowiedzi działacza AfD Fabiana Keubla, który ponownie nazwał Polaków "Afroamerykanami Europy" i zarzucił im postawę "wiecznych ofiar". - Nie znam pana Keubla, nie odnotowałem jego wypowiedzi, więc trudno mi się do tego odnieść. Mogę natomiast opowiedzieć, jak to wygląda z mojej perspektywy. Jestem w AfD od 8 lat i nikt nigdy nie powiedział mi złego słowa z tego powodu, że jestem Polakiem. Co więcej nikt na mnie nawet krzywo nie spojrzał - przekonywał.
Poplawski mówił też o nastrojach wśród Polaków mieszkających w Niemczech. - Sprawdziłem dziś internetowe fora Polaków mieszkających w Niemczech. W znakomitej większości są zadowoleni ze zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt, bo liczą, że w Niemczech wreszcie coś zacznie zmieniać się na lepsze - zaznaczył.
W jego deklaracji Polacy przebywający legalnie w Niemczech nie mają być adresatem restrykcyjnej polityki partii. - Nie chcemy u siebie tych, którzy przyjechali do Niemiec nielegalnie, nie podjęli żadnej pracy i korzystają bezprawnie z pomocy socjalnej a nierzadko także popełniają przestępstwa. Niemieccy Polacy są bardzo pracowici, płacą podatki i dużo wnoszą do wspólnego dobra - powiedział.
Wątek relacji AfD z polskimi ugrupowaniami Poplawski powiązał z programem dotyczącym reformy Unii Europejskiej. - Jesteśmy gotowi współpracować z każdą polską partią, która pragnie tak zmienić UE by powstrzymać centralistyczne zapędy i wzmocnić pozycję państw narodowych. Wbrew temu co można usłyszeć w Polsce naszym celem nie jest wyprowadzenie Niemiec z UE tylko głęboka reforma Unii – mówił.
Zastrzegł jednocześnie, że nie widzi przestrzeni do współpracy z formacjami, które wykorzystują AfD jako element krajowego sporu. Wykluczył jednak jakąkolwiek współpracę z tymi polskimi partiami, które używają AfD jako straszaka w krajowej polityce, przedstawiając ją jako partię neonazistowską.
Na pytanie o prorosyjskość AfD Poplawski odpowiadał, że partia opowiada się za zakończeniem wojny poprzez rozmowy. - AfD jest partią pokoju, a nie partią Kremla. Nie kwestionujemy faktu, iż Rosja jest agresorem w Ukrainie, ale nie możemy dopuścić do tego, aby ta wojna rozlała się na Europę. Opowiadamy się też za dialogiem, także z Moskwą. Tę wojnę można zakończyć tylko przy negocjacyjnym stole. Alternatywą jest unicestwienie Europy - podkreślił.
Na koniec Poplawski ocenił, że wygrana w Saksonii-Anhalt może przełożyć się na wzrost poparcia w Saksonii. - Myślę, że ludzie przestaną się bać na nas głosować. Dziś opowiedzenie się za AfD wciąż wymaga odwagi. Mainstreamowe partie i media prowadzą przeciw nam od lat negatywną kampanię. Niedzielne zwycięstwo ma wielkie znaczenie psychologiczne - tłumaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.