Serce zmienia się po cichu. Kardiolog: zawałów mogłoby być dziesięć razy mniej
Dziennikarka tvn24.pl Zuzanna Kuffel: objawy udaru nie zawsze muszą być bardzo spektakularne
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Kluczowe fakty:
- Międzynarodowe badanie INTERHEART pokazało, że dużą część ryzyka zawału tworzą czynniki, na które możemy wpływać. Które z nich są najważniejsze?
- Ze stanem zapalnym łączą się nie tylko nadwaga i palenie, ale też problemy psychiczne i gorsze warunki życia. Jak odbijają się na sercu?
- Kardiolodzy przypominają, że regularny ruch zmniejsza ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Ile minut aktywności potrzebuje serce?
- Więcej artykuł na temat zdrowia znajdziesz tutaj. Polecamy także podcast "Wywiad Medyczny" - w każdy poniedziałek w TVN24+.
29 września obchodzimy Światowy Dzień Serca (World Heart Day). Z tej okazji Światowa Federacja Serca (World Heart Federation, WHF) po raz drugi prowadzi globalną kampanię "Nie przegap bicia serca" ("Don't Miss a Beat"), zwracając uwagę na objawy chorób sercowo-naczyniowych, które łatwo przeoczyć, zbagatelizować albo zignorować.
Według oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia w Polsce rocznie dochodzi do około 70-80 tys. zawałów serca. W 2023 roku zarejestrowano ich 70,4 tys., a ostrych zespołów wieńcowych 86 tys. Prof. Piotr Jankowski, kardiolog z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, podczas webinaru kampanii "Profilaktyka - podaj dalej" podkreślał, że gdyby udało się wyeliminować czynniki ryzyka, na które mamy wpływ, zawałów mogłoby być nawet dziesięciokrotnie mniej.
Przewlekły stan zapalny może zmieniać serce przed objawami
Nowe badanie opublikowane we wrześniu w "European Journal of Preventive Cardiology" pokazuje, że zmiany w sercu mogą zaczynać się dużo wcześniej, niż pojawią się pierwsze dolegliwości. Naukowcy przeanalizowali dane 488 tys. uczestników UK Biobank, a przewlekły stan zapalny oceniali za pomocą GlycA - markera we krwi odzwierciedlającego aktywność kilku białek związanych z procesami zapalnymi. W przeciwieństwie do ostrego stanu zapalnego, który pojawia się np. podczas infekcji i z czasem wygasa, przewlekły może utrzymywać organizm w lekkim pobudzeniu przez lata.
U części uczestników wykonano również rezonans magnetyczny serca i EKG. Wyższy poziom GlycA łączył się ze zmianami w budowie i pracy serca: lewa komora miała mniejszą objętość, jej ściany były grubsze, a serce gorzej napełniało się krwią. Takie zmiany mogą długo nie dawać objawów, a z czasem sprzyjać niewydolności serca.
Osoby należące do 20 proc. badanych z najwyższymi wartościami GlycA miały o 43 proc. wyższe ryzyko poważnego zdarzenia sercowo-naczyniowego niż te z 20 proc. najniższych wartości. Zależność dotyczyła także osób, u których wcześniej nie rozpoznano choroby serca.
GlycA nie jest obecnie badaniem rutynowo wykonywanym w ocenie ryzyka sercowo-naczyniowego, a wysoki wynik nie przesądza o przyszłym zawale. Analiza pokazuje związek między przewlekłym stanem zapalnym, zmianami w sercu i późniejszym ryzykiem chorób układu krążenia, ale nie pozwala przypisać wszystkich tych zmian wyłącznie samemu stanowi zapalnemu.
Ryzyko zawału. Na wiele czynników mamy wpływ
Prof. Piotr Jankowski zwraca uwagę, że dużej części zawałów można zapobiec. - Gdyby udało nam się wyeliminować przyczyny, które zależą od nas samych, w tym nadciśnienie czy złą dietę, zawałów serca byłoby w Polsce dziesięciokrotnie mniej - wskazał podczas webinaru "Profilaktyka - podaj dalej".
Potwierdzają to wyniki międzynarodowego badania INTERHEART, które pokazało, że za dużą część ryzyka zawału odpowiadają czynniki, które można modyfikować: m.in. palenie, nadciśnienie, zaburzenia lipidowe, cukrzyca, otyłość brzuszna, sposób odżywiania, aktywność fizyczna i czynniki psychospołeczne.
Prof. Jankowski podkreśla też, że wiele takich zachowań kształtuje się już od dzieciństwa. - Jedząc w domu, uczymy dzieci odpowiednich wyborów. Gdy myślimy o obciążeniu dziedzicznym, przede wszystkim mamy na myśli nawyki. Jeżeli rodzice niezdrowo się odżywiają, dzieci również będą miały niezdrową dietę. Jeśli rodzice palą papierosy, w przyszłości ich dzieci prawdopodobnie też będą to robić - mówił.
Nie tylko palenie i nadwaga. Liczą się też stres i warunki życia
Nowa analiza pokazuje też, które codzienne obciążenia najsilniej łączyły się z przewlekłym stanem zapalnym. Wyższe wartości GlycA częściej występowały u osób z dużą ilością tkanki tłuszczowej na tułowiu, palących papierosy, obciążonych psychicznie i znajdujących się w gorszej sytuacji społeczno-ekonomicznej. - Zaskoczyło nas, jak silnie warunki społeczne i zdrowie psychiczne były związane ze stanem zapalnym i uszkodzeniami serca, obok dobrze znanych czynników ryzyka, takich jak palenie i brak aktywności fizycznej - mówił współautor publikacji prof. Declan O'Regan z Imperial College London.
Nie wszyscy reagują jednak na te same obciążenia w taki sam sposób. Badacze wykryli różnice genetyczne, które mogą wpływać na siłę reakcji zapalnej wywoływanej przez czynniki związane ze stylem życia.
Analiza wskazała też białka uczestniczące w tym procesie, m.in. związane ze szlakami IL-1 i TNF. Część z nich jest już celem leków przeciwzapalnych testowanych w badaniach klinicznych - na razie to jednak trop do dalszych badań.
Aktywność fizyczna a zdrowie serca. Ile ruchu potrzeba tygodniowo?
Z okazji Światowego Dnia Serca prof. Łukasz Małek, kardiolog sportowy, przypomina, że tym, co może realnie wpłynąć na ryzyko nadciśnienia, zawału i udaru, jest regularna aktywność fizyczna. Korzyści mogą pojawić się już wtedy, gdy osoba dotąd nieaktywna zacznie od kilku minut ruchu dziennie.
To ważne także w młodszym wieku. Z badania WOBASZ III (Wieloośrodkowego Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności) wynika, że z nadciśnieniem żyje około 11,5 mln dorosłych Polaków, a problem dotyczy mniej więcej co dziesiątej osoby w wieku 20-35 lat. - To nie dowodzi jeszcze, że młodzi częściej przechodzą zawały, ale oznacza, że ich naczynia już na początku dorosłości są narażone na czynniki sprzyjające poważnym chorobom. Dlatego profilaktyki nie warto odkładać do pierwszych objawów - podkreśla prof. Małek.
Regularny wysiłek sprawia, że serce pracuje wydajniej, naczynia lepiej się rozszerzają, łatwiej obniżyć ciśnienie, a mięśnie sprawniej wykorzystują glukozę. Pomaga też utrzymać prawidłową masę ciała i poprawia gospodarkę tłuszczową.
Nie trzeba przy tym biegać ani trenować wyczynowo. - Warto stopniowo dojść do zalecanych 150-300 minut aktywności o umiarkowanej intensywności tygodniowo. Dolną granicę tego zakresu można osiągnąć, maszerując energicznie przez 30 minut przez pięć dni w tygodniu - wyjaśnia kardiolog. Przy takim wysiłku, jak dodaje, oddech przyspiesza, ale nadal można rozmawiać. Alternatywą jest 75-150 minut intensywniejszej aktywności tygodniowo albo połączenie obu rodzajów wysiłku.
Prof. Małek zwraca też uwagę, że określenie "społeczeństwo trzech krzeseł" dobrze oddaje naszą codzienność: rano siedzimy w samochodzie, później przy biurku, a wieczorem w fotelu przed ekranem. Można więc regularnie ćwiczyć, a mimo to przez większą część dnia pozostawać niemal bez ruchu. Dlatego, jak wskazuje lekarz, warto co godzinę wstać i choć przez kilka minut się przejść.
Według badania MultiSport Index 2025 co trzeci dorosły Polak nie podejmuje żadnej aktywności fizycznej nawet raz w tygodniu, wliczając w to spacery czy jazdę na rowerze. Tymczasem z raportu Instytutu Badań Strukturalnych z 2025 roku wynika, że gdyby co drugi nieaktywny Polak zaczął się umiarkowanie ruszać, liczba osób z chorobami sercowo-naczyniowymi mogłaby spaść o 973 tys.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.