"Financial Times": Donald Trump wściekły na sędziów Sądu Najwyższego

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. "Financial Times", brytyjski dziennik założony w 1888 roku w Londynie, specjalizuje się w tematyce gospodarczej, finansowej i politycznej. Od kilkunastu dekad dostarcza pogłębione analizy, komentarze i raporty, które kształtują debatę publiczną oraz decyzje liderów biznesu i polityki.
W ostatnich miesiącach nominowani przez Trumpa sędziowie - Neil Gorsuch, Brett Kavanaugh i Amy Coney Barrett - oddawali rozstrzygające głosy w sprawach, w których sąd blokował próby ograniczenia przez prezydenta głosowania korespondencyjnego, prawa do obywatelstwa z racji urodzenia w USA oraz niezależności Rezerwy Federalnej.
Wcześniej Sąd Najwyższy odrzucił jeden z filarów polityki Trumpa - cła. Za takim rozstrzygnięciem opowiedziało się również dwoje powołanych przez niego sędziów.
"To nie są ludzie, z którymi rozmawiałem, gdy wybierałem kandydatów do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Są jedynie cieniem samych siebie z tamtych czasów" - napisał Trump w mediach społecznościowych.
Jak dodał, sąd zapisze się w historii jako ten, który wydał "jedne z najbardziej destrukcyjnych, bolesnych i szkodliwych orzeczeń w historii naszego kraju".

Sąd Najwyższy Stanów ZjednoczonychROBERTO SCHMIDTAFP
Donald Trump rozczarowany własnymi nominatami do Sądu Najwyższego
Frustracja Trumpa wobec nominowanych przez siebie sędziów rośnie w momencie, gdy prezydent stara się rozszerzać granice władzy wykonawczej.
W obecnej kadencji Sąd Najwyższy ma rozstrzygać o kolejnych ważnych dla niego ustawach, w tym o zaostrzeniu polityki imigracyjnej. Relacje Trumpa z sądem mogą więc jeszcze bardziej się pogorszyć.
Zdaniem prawników oczekiwania prezydenta wobec powołanych przez niego sędziów były nierealistyczne.
- Trump zasadniczo nie rozumiał, kim jest sędzia Sądu Najwyższego - mówi Noah Feldman, profesor prawa Uniwersytetu Harvarda. Jak dodał, sędziowie nie postrzegali swojej roli jako "wykonywania poleceń prezydenta". - I całe szczęście, bo na tym ta praca nie polega - zaznaczył.
Trump zaczął zabiegać o zapewnienie konserwatystom trwałej przewagi w Sądzie Najwyższym jeszcze przed swoim pierwszym zwycięstwem w wyborach prezydenckich.
Podczas kampanii w 2016 roku opublikował listy potencjalnych kandydatów na sędziów, przygotowane przy udziale "cieszących się dużym szacunkiem konserwatystów".
Kiedy nominował Neila Gorsucha na pierwsze zwolnione stanowisko w Sądzie Najwyższym, przekonywał, że wybór sędziego tej instytucji to "najważniejsza decyzja, jaką może podjąć prezydent Stanów Zjednoczonych".

Neil GorsuchMARIO TAMA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA AFP
Trójka sędziów nominowanych przez Trumpa przyczyniła się do największych od dziesięcioleci sukcesów konserwatywnego środowiska prawniczego. Wśród przełomowych rozstrzygnięć znalazły się: zniesienie konstytucyjnej ochrony prawa do aborcji, rozszerzenie prawa do posiadania broni oraz ograniczenie uprawnień federalnych organów regulacyjnych.
- Cała trójka to dokładnie tacy kandydaci, jakich konserwatywne środowiska prawnicze od dawna chciały widzieć w Sądzie Najwyższym - powiedział Derek Muller, profesor prawa na Uniwersytecie Notre Dame, gdzie wcześniej wykładała Amy Coney Barrett.
Gniew Trumpa przesłania jednak to, jak wiele jego administracja zdołała osiągnąć przed Sądem Najwyższym. W poprzedniej kadencji sądu Gorsuch i Kavanaugh poparli stanowisko rządu w sześciu z siedmiu rozpatrywanych spraw bezpośrednio dotyczących administracji. Barrett zrobiła to w pięciu z siedmiu przypadków.
Podobny schemat dało się zaobserwować w sprawach pilnych, rozstrzyganych przez sąd bez pełnego postępowania pisemnego i bez przesłuchania ustnych argumentów stron. Także tam nominowani przez Trumpa sędziowie w zdecydowanej większości opowiadali się po stronie jego administracji.
Najważniejsze rozbieżności z prezydentem dotyczyły jednak kwestii, do których Trump przywiązuje szczególną wagę - ceł i obywatelstwa z urodzenia.
Justin Burnworth, adiunkt prawa na Uniwersytecie Florydy, ocenił, że cała trójka pozostała "konsekwentnie konserwatywna". - Administracja Trumpa oczekiwała, że sędziowie będą po prostu automatycznie zatwierdzać decyzje prezydenta. Tak się jednak nie stało. Dlatego odbierają to jako porażkę - wyjaśnił.
Problem z Amy Coney Barrett
Najwięcej krytyki ze strony prezydenta i jego sojuszników spadło na Amy Coney Barrett, trzecią kandydatkę Trumpa do Sądu Najwyższego.
Konserwatywni politycy i aktywiści zarzucali jej, że została powołana ze względu na politykę różnorodności, równości i inkluzywności (DEI). Domagali się usunięcia jej z urzędu w drodze impeachmentu, a po tym, jak zagłosowała za utrzymaniem prawa do obywatelstwa z racji urodzenia w USA, sugerowali, że przyczynia się do "prowadzenia kraju do grobu".
W lipcu Trump udostępnił wpis komentatora, który przekonywał, że dotychczasowe orzeczenia Barrett dowodzą, iż "boi się lewicy". Zdaniem Feldmana jej decyzje pozostają jednak w dużej mierze zgodne z konserwatywną filozofią prawa, której zwolennikiem był zmarły sędzia Sądu Najwyższego Antonin Scalia.
- Kiedy inni konserwatywni sędziowie odchodzą od konserwatywnych zasad, kierując się chęcią uzyskania doraźnie korzystnych rozstrzygnięć, to właśnie ona jest najbardziej skłonna powiedzieć: "Nie, to nie jest nasza doktryna. Nie tak stosujemy konstytucję" - powiedział Feldman. - I dlatego konserwatyści są na nią źli.

Amy Coney BarrettKENT NISHIMURA AFP
Trump może zmienić sposób wyboru sędziów
Frustracja Trumpa wobec nominowanych przez niego sędziów rodzi pytanie, czy prezydent zmieni sposób wybierania kandydatów na wolne stanowiska sądowe.
Podczas pierwszej kadencji w dużej mierze polegał na Federalist Society, konserwatywnej organizacji prawniczej, która pomagała mu wybrać 234 sędziów do sądów w całych Stanach Zjednoczonych, w tym troje członków Sądu Najwyższego.
Kiedy jednak jego nominaci zaczęli wydawać orzeczenia blokujące próby rozszerzenia uprawnień prezydenta, Trump w ubiegłym roku ostro zaatakował tę organizację, zarzucając jej udzielanie "złych rad" przy wyborze kandydatów.
Mike Davis, prawnik i sojusznik Trumpa, który doradza mu w sprawach nominacji sędziowskich, tłumaczył, że prezydent dokonywał wyboru członków Sądu Najwyższego w "szczególnych okolicznościach", gdy republikanie dysponowali jedynie niewielką przewagą w Senacie.
Jak wyjaśnił, teraz nacisk będzie położony na wybór sędziów "odważnych i nieustraszonych", czyli takich, którzy "będą kierować się prawem bez względu na polityczne ataki ze strony lewicy".

Brett KavanaughAARON SCHWARTZAFP
Trump może jednak nie mieć okazji, by sprawdzić nowe podejście przy obsadzaniu stanowisk w Sądzie Najwyższym. Po miesiącach spekulacji na temat możliwego przejścia na emeryturę Samuel Alito zasygnalizował w sierpniu, że zamierza pozostać w sądzie przez co najmniej kolejną kadencję.
Ponadto, jeśli demokraci przejmą kontrolę nad Senatem w listopadowych wyborach, prezydent może mieć trudności z uzyskaniem zatwierdzenia kolejnego kandydata.
- Przy wyborze sędziów trzeba działać w ramach możliwości, jakie daje aktualna sytuacja polityczna - powiedział Davis. - Gdyby do nominacji doszło teraz, prezydent Trump mógłby wybrać znacznie bardziej konserwatywnego sędziego niż podczas pierwszej kadencji, a Senat zatwierdziłby tę kandydaturę.
- Po wyborach sytuacja prawdopodobnie będzie jednak wyglądać zupełnie inaczej - dodał.
Autorka: Ella Lee
Data publikacji: 5 października 2026 r.
© The Financial Times Limited 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone. Zakaz rozpowszechniania, kopiowania i modyfikowania. Interia ponosi pełną odpowiedzialność za tłumaczenie. The Financial Times Limited nie odpowiada za jego jakość i dokładność.
Oryginalny tytuł i lead:
Donald Trump rages as Supreme Court appointees fail to do his bidding
Relationship may sour further as top court prepares to rule on some of the president's controversial policies
"Wydarzenia": Sędziowie bez ślubowania. Trybunał Konstytucyjny bez pieniędzyPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.