"To nie jest zabawa, nie dajcie się zwieść". Kanadyjska Alberta staje się pionkiem w grze interesów USA i Rosji
W ostatnich tygodniach Kanada i Europa wyraźnie zbliżyły się do siebie. Nieugiętość kanadyjskiego premiera Marka Carneya wobec prowokacji prezydenta USA Donalda Trumpa zrobiła na wielu po tej stronie Atlantyku ogromne wrażenie. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła we wrześniu, że Kanada powinna stać się pierwszym "członkiem stowarzyszonym" Unii.
Czytaj nas częściej w Google
Jednak Kanada wcale nie jest tak zjednoczona, jak się wydaje na zewnątrz. Carney ma na głowie rosnący ruch separatystyczny w prowincji Alberta, któremu udało się wymusić referendum w sprawie niepodległości od Kanady — odbywa się ono w poniedziałek 19 października [to "referendum w sprawie referendum" — pytanie brzmi "Czy Alberta ma pozostać prowincją Kanady, czy też rząd Alberty ma rozpocząć prawną procedurę przewidzianą w kanadyjskiej konstytucji, by przeprowadzić wiążące referendum w prowincji w sprawie pytania, czy Alberta powinna, czy też nie odłączyć się od Kanady"].
Przede wszystkim chodzi tu o coś więcej niż tylko wewnętrzne spory: zarówno Stany Zjednoczone, jak i Rosja mocno angażują się w tę debatę i sprawiają, że Alberta staje się pionkiem w grze interesów geopolitycznych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.