Drugie dno działań ws. TK. "Kolejne życie" samorządowców PSL?
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) wystąpił w czwartek na Kongresie Polskiego Samorządu w Warszawie. Lider ludowców przedstawił na nim pomysł tej partii na wyjście z politycznego impasu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. PSL pokazał projekt zmian w konstytucji, który zakłada nadzwyczajne wygaszenie mandatów wszystkim obecnym sędziom Trybunału (zarówno tym, których zaprzysiężenie przyjął prezydent, jak i tym, wobec których się na to nie zdecydował – red.), a następnie wybór sędziów TK od nowa przez Zgromadzenie Narodowe na trzy-, pięcio- i dziewięcioletnie kadencje.
– To jest pójście na kompromis z całą klasą polityczną. Tej sytuacji by nie było, gdyby nie decyzja pana prezydenta, która była decyzją polityczną, aby odwrócić się plecami od prawidłowo wybranych sędziów i to de facto doprowadza do tego, że mamy część opinii publicznej, która nie uznaje Trybunału - mówił w piątek rano w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce Miłosz Motyka.
WIDEO
PSL idzie na zwarcie z Tuskiem? Motyka jasno o resecie Konstytucji
WIDEO
Teraz Polskie Stronnictwo Ludowe będzie szukać poparcia w Sejmie dla swojego pomysłu. Wicepremier bardzo szybko wyjaśnił, że oprócz "uspokojenia Polski", jego partia liczy, że nowy Trybunał priorytetowo rozpatrzy też, czy zasada wprowadzająca dwukadencyjność w samorządzie jest zgodna z konstytucją.
– Gdybyśmy mieli kilka lat temu dobrze działający Trybunał Konstytucyjny (...), to już dawno ta ustawa byłaby wyrzucona do kosza – stwierdził wicepremier.
Dziś 1519 samorządowców musi szukać nowego zajęcia
Te ostatnie słowa są niemal dokładną kopią tego, co Wirtualna Polska słyszy od działaczy PSL w całej "Polsce powiatowej". W ostatnich dniach rozmawialiśmy z kilkunastoma samorządowcami związanymi z ludowcami. W większości wypadków to osoby rządzące w swoich gminach (jako wójtowie czy burmistrzowie) od więcej niż dwóch kadencji. Tym samym, według dzisiejszego stanu prawnego, po wyborach samorządowych w 2029 r. będą oni musieli pożegnać się z zajmowanymi stanowiskami.
Chodzi o dokładnie 1519 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, którzy rządzą już drugą kadencję po wprowadzeniu przepisów w 2018 r.
To sprawia, że niemal każdy z naszych rozmówców mocno żyje ostatnimi zmianami w Trybunale Konstytucyjnym. Wójtowie związani z PSL, inaczej niż większość Polaków, przejęcie TK przez nowych sędziów uważają jednak nie za zagrożenie dla praworządności w Polsce..., a swoją ostatnią szansę na pozostanie na stanowiskach.
Przypominają, że w Trybunale Konstytucyjnym od 2025 r. jest zarejestrowana skarga radnych miejskich z Otwocka. Ci uważają, że wprowadzona przez rząd Zjednoczonej Prawicy osiem lat temu ustawa o dwukadencyjności w samorządach jest niezgodna z Konstytucją. Dodają, że ustawa zasadnicza ich zdaniem daje każdemu (ograniczenia dotyczą tylko urzędu prezydenta – red.) czynne i bierne prawo wyborcze. Dotychczas sędziowie powołani do Trybunału Konstytucyjnego nie zdecydowali się jednak zająć się tą skargą i trafiła ona do tak zwanej "zamrażarki".
To oznacza, że Trybunał może zbadać zgodność zasady dwukadencyjności dopiero za kilkanaście miesięcy lub nawet lat. Dla PSL-u, partii, która ma w samorządach największy odsetek wieloletnich wójtów i burmistrzów, ważne jest natomiast, by Trybunał zajął się tym jeszcze przed najbliższymi wyborami.
Działacze PSL mówią wprost: Trybunał to nasza ostatnia deska ratunku
– Ja zawsze byłem za nieograniczeniem kadencyjności w samorządach – mówi WP Witold Morawiec, wójt gminy Olesno w Małopolsce. Funkcję tę sprawuje od 1990 r., czyli już 36 lat. – Ustawa wprowadzająca dwukadencyjność na pewno jest niezgodna z konstytucją, bo ogranicza ludziom czynne prawo wyborcze. To, czy tak jest, już dawno powinno być przez Trybunał sprawdzone. Może stanie się to teraz – dodaje wójt Morawiec i zapewnia, że nie mówi tego w obronie swojego interesu, tylko szeroko pojętego dobra społecznego.
– Ja, cokolwiek by się stało, to i tak kandydować już nie będę – mówi wójt gminy Olesno. – Podjąłem decyzję o emeryturze. Ale rządziłem tyle lat i ludzie dalej mnie wybierali. Są wśród nas, samorządowców, fachowcy, którzy się do rządzenia gminą po prostu nadają i nie powinno się odbierać ludziom możliwości dalszego powierzania im tej misji – dodaje.
Jeszcze konkretniej działacze PSL z małych miast i wiosek mówią, gdy obiecuje się im anonimowość.
– Trybunał Konstytucyjny, ten kontrolowany przez PiS, na pewno przed wyborami samorządowymi, by się tą sprawą nie zajął. Nie podważyliby Kaczyńskiemu ustawy, którą sam wprowadził. Dlatego w tym konkretnym kontekście dobrze się stało, że Tusk postanowił tę sytuację przeciąć. Jestem przekonany, że Władek Kosiniak-Kamysz doprowadzi albo do resetu Trybunału, albo ostatecznie poprze stan, jaki mamy od kilku dni. W obu przypadkach Trybunał na pewno szybko orzeknie ws. dwukadencyjności. Jestem tego pewny – mówi jeden z wójtów z woj. podkarpackiego.
– PSL samorządami stoi. To, że mieliśmy tu swoich ludzi, pozwoliło naszej partii przetrwać osiem lat w opozycji – mówi związany z PSL wójt rządzący gminą na północ od Krakowa. – Dlatego, o ile sam sposób przejęcia przez Tuska Trybunału Konstytucyjnego mnie razi, to już jego efekt nie. Mam nadzieję, że teraz TK będzie działał sprawnie i szybko, a ustawę o dwukadencyjności uzna za niekonstytucyjną. Ona taka jest bez dwóch zdań. Niech zdecydują ludzie. Jeśli ci zechcą, bym dla nich pracował, to powinienem mieć do tego prawo – dodaje.
Wicepremier milczy, jego teść – wójt... również
Wirtualna Polska o tym, co w partii naprawdę mówi się o Trybunale Konstytucyjnym, zapytała też premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz senatora (i byłego premiera) Władysława Pawlaka. Mail z pytaniem o to, czy dla ludowców Trybunał Konstytucyjny jest ostatnią szansą na odrzucenie dwukadencyjności, wysłaliśmy też na adres biura prasowego tej partii. Odpowiedź jak na razie nie wróciła od żadnego z adresatów.
Jednym z najdłużej pracujących w polskim samorządzie wójtów jest też Zbigniew Wojas – wójt Gdowa w Małopolsce. Prywatnie to teść wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Swoją funkcję sprawuje on już od 2002 r., a więc od 24 lat.
Wirtualnej Polsce udało się dodzwonić do wójta Wojasa. Chcieliśmy go zapytać o kwestię Trybunału Konstytucyjnego i dwukadencyjności. Teść wicepremiera poprosił jednak o telefon w innym terminie, bo był zajęty innymi sprawami. Ostatecznie nie oddzwonił i nie odebrał kolejnych połączeń.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.