ESPNGarcia backs up talk, TKO's Benn in second round to retain WBC titlePunchCharismatic bishops’ president defends endorsement of Tinubu for 2027InquirerBoat operator nabbed for allegedly hiring unlicensed fishers in MindoroThe Jerusalem PostIsrael’s PISA collapse exposes a failing education system threatening its future - opinionCNN TürkKayseri Kültür Yolu Festivali'nde 34 lezzet noktası ziyaret edildiDaily MaverickTHE GATHERING 2026: Zille draws coalition red lines as DA targets Joburg majorityוואלהסוכנות הסחר הימי של בריטניה: הרשויות מפנות צוותים מספינה שהותקפה במצר הורמוזUOLHomem viaja a Apucarana para comprar barco anunciado no Facebook e perde R$ 4 mil em golpe20 MinutenSchwer verletzter Mann (26) entdeckt – was ist passiert?ABC NewsSearch underway for about 130 people after Indonesian passenger ship overturnsCollider7 Mystery Shows Without a Single FlawEuronewsIran claims one killed in US attack on Iranian commercial ship in Hormuz
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, September 13, 2026

Polska na progu rewolucji. Centra danych mogą przynieść miliony, ale są też koszty

Translate

Polska stoi dziś na progu gigantycznego bumu na centra danych, co oznacza inwestycje liczone w dziesiątkach miliardów złotych i obietnicę świetlanej przyszłości cyfrowej. Pojawiają się jednak pytania: kto za to zapłaci? Skąd weźmiemy prąd? I dlaczego te potężne obiekty są budowane w odległości 30 m od najbliższych domów?

I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu rynek centrów danych był niszą kojarzoną z Warszawą i kilkoma operatorami telekomunikacyjnymi. Dziś to ważny element infrastruktury państwa — cyfrowe magazyny polskiej gospodarki, bankowości, administracji, chmury i sztucznej inteligencji.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przyśpieszenie na rynku

Polska dysponuje obecnie 200-250 MW działającej mocy. To całkiem sporo. Sama aglomeracja warszawska to ok. 157 MW mocy. Dodajmy do tego ok. 11 MW w budowie i kolejne 148 MW w planach. Nie bez powodu stolica nazywana jest polską Doliną Krzemową centrów danych. Nasz kraj przekroczył 200 MW komercyjnej mocy w roku 2024, a prognozy mówią o 600 MW, a nawet 1 GW w roku 2030. Czym są owe megawaty?

Choć pojęcie centra danych w nowoczesnym sensie upowszechniło się w latach 90. XX w. wraz z rozwojem internetu i bumem na dotcomy, początkowo ich wielkość opisywano, podając liczbę pracujących w nich serwerów. Potem przyszedł czas na hektary — im większa była powierzchnia zajmowana przez serwery, tym lepiej. Dziś są to megawaty, czyli moc, a właściwie możliwość zużycia energii w danym momencie. Liczby procesorów pracujących w centrach danych idą w setki tysięcy.

Jeżeli centrum danych ma 100 MW mocy i pracuje przez godzinę, zużyje 100 MWh energii. Pracując rok, zużyje 876 GWh, co w przybliżeniu odpowiada rocznemu zużyciu energii przez ok. 478 tys. przeciętnych polskich gospodarstw domowych.

A to tylko jedno centrum!

Polska wchodzi teraz w drugą falę inwestycji w centra danych. Tym razem budowana jest infrastruktura pod sztuczną inteligencję. Kontrolowane przez Kulczyk Investments centrum danych Beyond.pl w Poznaniu dysponuje mocą 42 MW. Ma już zakontraktowane 100 MW, a plany przewidują rozbudowę do 150 MW. Będzie to polskie centrum sztucznej inteligencji zajmujące powierzchnię ponad 60 tys. m kw.

Centrum Danych Beyond.pl 2 w Poznaniu

Beyond.pl

Centrum Danych Beyond.pl 2 w Poznaniu

Centrum danych WAW1 w Morach pod Warszawą buduje holenderska spółka Switch Datacenters wspólnie z funduszem De Groot Family Office. Koszt tej inwestycji szacowany jest na ok. 600 mln zł — 1 mld euro. Planowana moc ma przekraczać 100 MW.

Szwedzka spółka EdgeConneX, zarządzana przez fundusz EQT Infrastructure przy mniejszościowym udziale spółki Sixth Street, ma być operatorem projektu Digital Ursus w Warszawie o mocy ok. 65 MW. Jak dotąd nie opublikowano jej oficjalnego budżetu. Źródła branżowe informują jednak, że nakłady Szwedów mają wynieść setki milionów euro.

Microsoft planuje budowę gigantycznego obiektu w Ożarowie Mazowieckim, o mocy ok. 60 MW, również jednak nie podaje szacunków dotyczących kosztu inwestycji.

Vantage Data Centers to z kolei prywatna spółka kontrolowana przez amerykańskiego inwestora specjalizującego się w budowie infrastruktury cyfrowej i zarządzaniu nią. Posiada on obiekty w Niemczech, w Irlandii, w Wielkiej Brytanii, we Włoszech i w Szwajcarii. W Polsce prowadzi warszawski kampus WAW1/WAW2 na Bielanach. Pierwszy obiekt rozpoczął działalność w 2022 r., po ukończeniu drugiego etapu centrum danych ma oferować 48 MW mocy krytycznej IT na ok. 36 tys. m kw. powierzchni.

Tegoroczne analizy branżowe mówią, że Polska może podwoić, a nawet potroić komercyjną moc centrów danych, zależnie od tego, które projekty faktycznie dojdą do skutku i jak szybko operatorzy sieci wydadzą warunki przyłączenia. Najwięcej planowanych inwestycji koncentruje się wokół Warszawy, bo tu krzyżują się sieci światłowodowe, biznes, administracja i jest popyt ze strony chmury publicznej. I właśnie tam zaczynają się najgłośniejsze konflikty z mieszkańcami.

Szczególną uwagę przyciągają podwarszawskie Reguły w gminie Michałowice, okolice Piaseczna i Józefosławia oraz Kajetany.

Punkty zapalne

Spór wokół planowanej budowy przez spółkę Hillwood dużego centrum danych w Regułach jest ważnym testem dla całej branży. Z oficjalnych dokumentów wynika, że spółka kupiła teren o powierzchni ponad 10 ha pomiędzy Alejami Jerozolimskimi a ulicami Słoneczną i Regulską i planuje zbudować na nim centrum danych o mocy ok. 130-140 MW.

Ma ono się składać z czterech hal z infrastrukturą techniczną, w tym ok. 80 generatorami prądu o łącznej mocy do 216,8 MW, 10 podziemnymi zbiornikami oleju napędowego — każdy o pojemności ok. 60 m sześc., 40 stacjami transformatorowymi i dwoma punktami zdawczo-odbiorczymi pozwalającymi na zasilanie z dwóch niezależnych źródeł. Najbliższa wskazana w dokumencie zabudowa znajduje się ok. 160 m od inwestycji, a teren leży częściowo w granicach Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu i ok. 300 m na południe od koryta rzeki Raszynki.

Lokalni mieszkańcy wiedzą jednak swoje. Według nich obiekt powstanie w odległości ok. 30 m od najbliższej zabudowy. Nic dziwnego, że protest organizowany przez Stowarzyszenie Aktywni Sąsiedzi wsparło podpisami ok. 1,2 tys. osób. Wójt gminy Michałowice nałożył na inwestora obowiązek przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko i zażądał szczegółowej analizy wpływu inwestycji na mieszkających w okolicy ludzi.

Oznacza to, że samorząd uznał, iż budowy nie da się oceniać wyłącznie w kategoriach stawiania zwykłych hal usługowych. Trzeba zbadać, jak zadziała całość: generatory, transformatory, ruch samochodów, światło nocne, utwardzenie terenu, ścieki, wody opadowe i sąsiednie inwestycje. Pojawił się też zarzut mieszkańców, że inwestycję "kroi się" na etapy i przez to dokonuje zbyt wąskiej oceny jej oddziaływania. Jedno jest pewne — ostateczny stan prawny budowy w Regułach będzie zależał od przebiegu postępowań administracyjnych i ewentualnych odwołań.

Inny punkt zapalny to kompleks centrów danych o powierzchni ok. 4,5 tys. m kw. każdy (docelowo będzie ich cztery) mający powstać na granicy Piaseczna i Józefosławia. Inwestycję realizuje spółka Sien Real związana z Budimeksem. W tym przypadku chodzi o wodę. Według informacji z lokalnych mediów tamtejsze wodociągi porównały maksymalne dzienne zapotrzebowanie inwestycji na wodę do jej zużycia przez średniej wielkości osiedle z ok. 2-3 tys. mieszkańców. Takie liczby zadziałały na wyobraźnię tamtejszej społeczności. Ludzie obawiają się, że skoro już miewają problemy z ciśnieniem wody w kranach, to co będzie, gdy za płotem ruszy potężny obiekt przemysłowy? Dlatego postanowili protestować.

W Kajetanach w gminie Nadarzyn pod Warszawą, na działce o powierzchni ok. 2 ha, spółka FR Investments Poland planuje budowę centrum danych o mocy 17,6 MW. Sama moc nie wygląda spektakularnie na tle większych obiektów tego rodzaju, lecz dla tamtejszej ludności ważniejsze są inne parametry: odległość od domów, liczba agregatów, magazynowanie paliwa, hałas, a także pytanie, czy lokalna infrastruktura była budowana z myślą o takim sąsiedztwie.

Dlatego protesty często wybuchają nie tam, gdzie projekt data center ma największą moc, lecz tam, gdzie inwestycja będzie sąsiadowała z osiedlami domów jednorodzinnych.

Dla lokalnych społeczności różnica między 17 MW a 50 MW nie zawsze ma znaczenie. Ważne jest to, czy w nocy będzie słychać wentylatory, czy przy awarii ruszą generatory dieslowskie i czy okolica zacznie przypominać zaplecze wielkiej strefy przemysłowej. Z identycznym schematem reakcji spotkali się inwestorzy tego typu obiektów w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i innych krajach.

Ostrzeżenie dla Polski

Obawy przed hałasem i niedogodnościami związanymi z budową i działaniem centrów danych są niczym wobec wyzwania, jakim będzie zapewnienie im energii elektrycznej.

Największy na świecie kompleks o nazwie Hyperion buduje w Luizjanie koncern Meta Platforms — ma on kosztować ponad 50 mld dol. Budynki będą miały długość ponad 8 km, a zapotrzebowanie na energię elektryczną wyniesie docelowo 5 GW.

Centrum danych budowane w Port Washington w stanie Wisconsin przez koncern Oracle, Open AI oraz spółkę Vantage ma mieć moc docelową 3,5 GW. Powstające także w Wisconsin, w Mount Pleasant, centrum danych Microsoft Fairwater będzie kosztowało ok. 85,5 mld dol. i wymagało zasilania na poziomie 2,7 GW.

Dla porównania: planowana moc pierwszej polskiej elektrowni atomowej, Lubiatowo-Kopalino na Pomorzu, to łącznie 3,75 GW.

Jeśli polski rząd nie będzie kontrolował skali inwestycji w centra danych, może dojść do tego, co stało się w Irlandii. W 2021 r. praktycznie zablokowano standardowe przyłącza energetyczne dla dużych projektów w aglomeracji Dublina. Powodem było przeciążenie sieci, ryzyko dla bezpieczeństwa dostaw prądu i gwałtownie rosnący pobór energii przez duże centra danych. W 2025 r. pobrały one ok. 7663 GWh, czyli 23 proc. całej konsumpcji energii elektrycznej w Irlandii.

"Tygodnik Przegląd" nr  37

Tygodnik Przegląd

"Tygodnik Przegląd" nr 37

Nie tylko Polska nie jest gotowa na szybki rozwój zużywających ogromne ilości energii elektrycznej centrów danych. W Holandii w 2024 r. wprowadzono ograniczenia dotyczące obiektów przekraczających jednocześnie powierzchnię 10 ha i 70 MW przyłącza. Wolno je budować jedynie na północy kraju: w Eemshaven i Agriport A7. Od kwietnia 2025 r. władze Amsterdamu praktycznie zablokowały budowę nowych i rozbudowę już istniejących centrów danych, tłumacząc to deficytem terenu i przeciążeniem sieci energetycznych.

Niemcy, Francja i Wielka Brytania zaostrzyły warunki działania i ograniczyły inwestycje przez wymogi efektywności, odzysku ciepła, oceny środowiskowe oraz niedostępność mocy w przeciążonych sieciach energetycznych. W tych krajach coraz częściej padają pytania o konflikt między rozwojem sztucznej inteligencji a kosztami środowiskowymi i infrastrukturalnymi. A wszystko to dzieje się w chwili, gdy przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen domaga się, by Unia w dziedzinie AI goniła Stany Zjednoczone. Jak to zrobić bez gigantycznych centrów danych?

W przeszłości takie obiekty obsługiwały strony internetowe, aplikacje, pocztę, bazy danych i systemy firmowe. Infrastruktura sztucznej inteligencji potrzebuje dużo gęściej upakowanej mocy, większej liczby wyspecjalizowanych układów używanych do bardzo szybkiego wykonywania obliczeń, bardziej zaawansowanego chłodzenia — często także chłodzenia cieczą — i stabilnego dostępu do energii elektrycznej dostarczanej w bardzo dużych wolumenach. W praktyce oznacza to, że nowe obiekty są projektowane pod większe obciążenia, niż to miało miejsce dawniej.

Jeśli nasz kraj chce uczestniczyć w wyścigu AI, będzie potrzebował nie tylko talentów, lecz przede wszystkim kabli, transformatorów, systemów chłodzenia, wolnych gruntów pod inwestycje i jeszcze więcej energii elektrycznej. Z tym zaś nie jest najlepiej, zwłaszcza gdy coraz częściej przychodzi nam dzielić się prądem z walczącą Ukrainą, a budowa nowych elektrowni, w tym jądrowej, to bardzo odległa przyszłość.

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.