"Pięć złotych na ofiarę to wstyd". Wierni w strachu przed zemstą proboszcza

Parafianie z parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Krakowie oskarżają swojego proboszcza o autorytarne rządy, mobbing wobec organisty oraz nieprawidłowości finansowe.
Wierni złożyli skargi do kurii i domagają się usunięcia duchownego, a sprawą domniemanych nieprawidłowości finansowych zajmuje się obecnie urząd skarbowy.
Proboszcz zapowiedział wejście na drogę prawną w celu ochrony dobrego imienia, natomiast parafianie obawiają się zemsty za podjęte przeciwko niemu działania.
Według "Gazety Wyborczej" proboszcz z parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Krakowie zniechęcił do siebie wiernych. Lista zarzutów wobec niego jest spora. Parafianie poskarżyli się na autorytarny sposób prowadzenia wspólnoty. Duchowny miał też wejść w konflikt z organistą, który oskarżał go o mobbing, a następnie go zwolnić, gdy ten domagał się zapłaty zaległego wynagrodzenia.
Z artykułu wynika także, że parafianie mają księdzu za złe wywoływanie awantur, podnoszenie głosu na pracowników i przesadne skupienie się na pieniądzach. Twierdzą także, że duchowny jest despotyczny oraz podejrzliwy. Dlatego domagają się jego usunięcia. Pisali w tej sprawie skargi do kurii, co spotkało się z odpowiedzią proboszcza.
Parafianie chcą usunięcia księdza. "Nie chodzę już do tego kościoła"
"Gazeta Wyborcza" przywołuje też inne zarzuty parafian. Twierdzą, że ksiądz doprowadził do nieprawidłowości finansowych i obecnie sprawą ma zajmować się skarbówka. Proboszcz pożyczył wspólnocie prywatne pieniądze, ale na wysoki procent, by rzekomo dorobić się na odsetkach od parafii.
- Nie chodzę już do tego kościoła. Nie podobało mi się, że ksiądz ciągle wołał o pieniądze. Z ambony ogłaszał, ile trzeba dać na wypominki. Kiedyś z ambony powiedział, że dać pięć złotych na ofiarę to wstyd. Wtedy ja zaczęłam się wstydzić za niego - powiedziała "Wyborczej" jedna z parafianek.
Proboszcz dowiedział się o skargach, zarzutach i oczekiwaniach wiernych, że zostanie usunięty. Na jednym z kazań odniósł się do całego zajścia. - Bardzo bolesny jest dla mnie fakt, w kontekście spędzonych w parafii lat, że niektóre media podały stwierdzenie, że parafianie oczekują odejścia proboszcza - cytuje jego słowa "Wyborcza".
Parafianie boją się zemsty proboszcza
- Mając poczucie głębokiej niesprawiedliwości podanej w pomówieniach i oszczerstwach, poważnie biorę pod uwagę wystąpienie na drogę prawną w celu ochrony dóbr osobistych i odzyskania mojego dobrego imienia - mówił ksiądz w tym samym kazaniu, cytowany przez wspomnianą gazetę.
Według "Wyborczej" parafianie boją się, że proboszcz zemści się za skargi do kurii. Część zastanawia się, czy powyższe słowa są próbą zastraszenia ich. Redakcja dziennika przesłała pytania w tej sprawie do krakowskiej kurii, ale nie otrzymała odpowiedzi. Natomiast ksiądz nie chciał porozmawiać z dziennikarzami.
"Polityczny WF": Co może pogrążyć rząd Donalda Tuska? Kluczowy czynnikINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.