Odstrzał dzików pozostanie bez limitu. Wojewoda nie unieważni uchwały
Wzrasta populacja dzików w miastach
Źródło wideo: "Fakty" TVN
Źródło zdj. gł.: Justyna/ Kontakt24
Pod koniec września Sejmik Województwa Mazowieckiego przyjął uchwałę w sprawie redukcji dzików w stolicy. Daje ona zezwolenie na ich uśmiercanie bez wyznaczonego limitu. O zmianę przepisów wnioskował prezydent Warszawy. Nowe zasady mają obowiązywać przez dwa lata. Dotyczą zwierząt stwarzających nadzwyczajne zagrożenie dla ludzi. Według uchwały chodzi między innymi o osobniki, które utraciły naturalny lęk przed człowiekiem i regularnie nachodzą obszary zurbanizowane.
Decyzja wywołała sprzeciw środowisk prozwierzęcych, w tym również części ekspertów wchodzących w skład powołanego w czerwcu zespołu ds. dzikich zwierząt m. st. Warszawy. O unieważnienie uchwały, wytykając wady prawne, apelowali obrońcy praw zwierząt, do wojewody mazowieckiego zwracała się między innymi Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Wojewoda badał uchwałę w sprawie dzików
Wojewoda w ramach postępowania nadzorczego sprawdzał, czy uchwała sejmiku jest zgodna z przepisami. Jego rzeczniczka Luiza Jurgiel-Żyła podkreśla, że ma on w tej kwestii ściśle określoną rolę i nie należy do niego "rozstrzyganie sporu o to, które rozwiązanie jest najlepsze".
- Ocena ta musi opierać się na tych samych kryteriach prawnych, niezależnie od stanowisk i oczekiwań poszczególnych środowisk. Wojewoda może stwierdzić nieważność uchwały tylko wtedy, gdy istnieją ku temu podstawy prawne - zastrzega rzeczniczka wojewody.
Dodaje, że analizie prawnej poddana została treść uchwały oraz procedura poprzedzająca jej przyjęcie. Zyskała ona pozytywne opinie Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Warszawie, Polskiego Związku Łowieckiego oraz Mazowieckiej Rady Działalności Pożytku Publicznego.
- Analiza nie wykazała naruszeń prawa uzasadniających stwierdzenie jej nieważności. W związku z tym nie ma podstaw do wydania rozstrzygnięcia nadzorczego - informuje Jurgiel-Żyła.
Rzeczniczka przypomina, że uchwała sejmiku wojewódzkiego "nie oznacza automatycznego odstrzału dzików". - Określa warunki, w których dopuszczalne jest podejmowanie działań wobec zwierząt stwarzających nadzwyczajne zagrożenie. Kwestie dotyczące sposobu prowadzenia konkretnych działań pozostają w kompetencjach podmiotów odpowiedzialnych za jej wykonanie - uzupełnia.
Obrońcy praw zwierząt śledzą działania łowczych
Obrońcy praw zwierząt liczą, że mimo stanowiska wojewody, uda im się powstrzymać uchwałę. Złożyli wniosek do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o wniesienie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, złożyli też samodzielną skargę. Zwrócili się też do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ich zdaniem, realizacja uchwały stwarza realne zagrożenie dla mieszkańców stolicy i jest sprzeczna z obowiązkami państwa w zakresie ochrony dzieci, które mogły być świadkami odstrzału dzików na terenie miasta.
Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach kilkukrotnie dochodziło do sytuacji, gdy dziki były uśmiercane na terenie osiedli czy na placu zabaw. Działania łowczych Lasów Miejskich wywoływały wówczas oburzenie obrońców praw zwierząt i postronnych obserwatorów.
Pojawiła się nieformalna grupa mieszkańców stolicy, która sprzeciwia się redukcji dzików. Jej członkowie nawoływali w ubiegłym tygodniu do śledzenia działań łowczych.
"Odkąd zabijaniem dzików zainteresowały się media, Lasy Miejskie - Warszawa zaczęły robić to w nocy. Za wszelką cenę starają się unikać świadków. Zauważyliśmy, że nocna zmiana wyjeżdża po godz. 20.00, i zaczęliśmy za nimi jeździć spod ich siedziby. Monitoring działań służb miejskich jest legalny, nie ma przepisu, który by tego zabraniał" - pisali na profilu Nie Trzaskać Dzików na Facebooku.
Dyrektor Lasów Miejskich o działaniach aktywistów
Dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski potwierdza, że w ostatnich tygodniach leśnicy odnotowali przypadki śledzenia pracowników podczas pełnienia przez nich obowiązków służbowych.
"Należy przy tym podkreślić, że nocne dyżury pracowników Lasów Miejskich - Warszawa polegają przede wszystkim na realizacji bieżących interwencji związanych z obecnością dzikich zwierząt na terenie miasta. Wiele z nich dotyczy pomocy rannym zwierzętom, między innymi poszkodowanym w wyniku kolizji drogowych. Natomiast odłów dzików z uśmierceniem nie stanowi stałego elementu realizowanych zadań" - zastrzega dyrektor w piśmie przesłanym naszej redakcji.
Dodaje, że ostatni przypadek śledzenia łowczych został odnotowany w nocy z 10 na 11 października. Sytuacja została zgłoszona policji.
"Tego rodzaju działania są naganne, ponieważ utrudniają pracownikom wykonywanie obowiązków służbowych, a tym samym uniemożliwiają niesienie pomocy rannym dzikim zwierzętom. Do takiej sytuacji doszło właśnie wspomnianej nocy" - informuje Karol Podgórski.
O podobnej sytuacji informowaliśmy też pod koniec września, gdy protest przeciwko uchwale w sprawie dzików sparaliżował wyjazd ekip interwencyjnych Lasów Miejskich. W tym czasie na Bielanach potrącony został łoś. Pracownicy dotarli na miejsce dopiero po ponad godzinie. Zwierzę już nie żyło.
Ile dzików uśmierciły Lasy Miejskie?
Leśnicy podkreślali wcześniej, że uśmiercanie dzików nie jest podstawową metodą reagowania na ich obecność w mieście. Z ich szacunków wynika, że tylko dwa procent interwencji kończyło się zgonem zwierzęcia.
Jak przekazały nam Lasy Miejskie od początku 2026 roku do 15 października w ramach działań obejmujących odstrzał redukcyjny oraz odłów z uśmierceniem, zredukowano łącznie 481 dzików.
Limit, jaki obowiązywał przed przyjęciem wrześniowej uchwały Sejmiku Mazowsza, zezwalał na odłów z uśmierceniem do 400 dzików (w terminie do 31 marca 2027 r.) oraz na odstrzał redukcyjny do 100 dzików (do 31 grudnia 2026 r.).
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.