Sukces operacji Vivaldi. Rosjanie mają poważny problem
Po sukcesach na północ i północny zachód od Łymana Ukraińcy nadal utrzymują inicjatywę na tym odcinku frontu. Teraz muszą jednak jednocześnie utrzymać zdobyty teren i powstrzymać rosyjskie próby wejścia w rejon Mikołajówki. Według ukraińskich danych w pierwszej fazie operacji Vivaldi około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy zostało zabitych lub rannych. Ukraińcy twierdzą również, że zniszczyli albo uszkodzili kilka tysięcy rosyjskich pojazdów, przede wszystkim ciężarówek, które były jednym z głównych celów prowadzonych uderzeń.
Ukraińskie dowództwo poinformowało o odzyskaniu w pierwszej fazie operacji ok. 100 km kw. okupowanego wcześniej terenu. Analiza danych geolokalizacyjnych prowadzona przez amerykański Instytut Studiów nad Wojną wskazuje jednak, że ukraińskie komunikaty mogły być ostrożne. Według ISW obszar odzyskany przez Ukrainę sięga około 125 km kw. Kolejne 50 km kw. odzyskano już w trwającej drugiej fazie operacji.
Operacja zmusiła również Rosjan do wycofania części bardziej wartościowych jednostek z tego odcinka. Według 3. Korpusu pododdziały Centrum Perspektywicznych Technologii Bezzałogowych "Rubikon" zostały częściowo wycofane z odcinka po serii ukraińskich uderzeń. Ukraińcy twierdzą, że wcześniej zniszczyli elementy dowodzenia, składy amunicji, miejsca startu dronów oraz część personelu jednostki.
Według ukraińskich danych "Rubikon" miał stracić ponad 12 tys. bezzałogowców różnych typów w atakach przeprowadzonych na zaplecze logistyczne jednostki. To też miało sprawić, że rosyjscy żołnierze zostali niemal całkowicie pozbawieni wsparcia bezzałogowców na froncie. Stąd też łatwe postępy Ukraińców.
Wyzwolone wsie
W ostatnich dniach 3. Korpus wraz z pododdziałami ukraińskiej straży granicznej prowadził działania w rejonie Jarowej. Ukraińcy zajęli Sriednie i Nowoseliwkę. 20 września nastąpiło kolejne większe przesunięcie linii frontu. 3. Korpus poinformował o zajęciu Szandryhołowego i Deryłowego oraz ustanowieniu pełnej kontroli nad Drobyszewem.
Po utracie miejscowości rosyjskie dowództwo zaczęło przerzucać nowe siły w rejon Łymana. Stracili jednak niemal tydzień, który Ukraińcy wykorzystali do umocnienia swoich zdobyczy i rozszerzenia klina, którym się wbili w rosyjskie pozycje.
Rosjanie podejmowali działania ofensywne przede wszystkim na północny wschód od Łymana, próbując odzyskać inicjatywę i nie dopuścić do dalszego przesuwania ukraińskich pozycji. Lecz robili to bardzo niemrawo, ograniczając się do trzech-czterech kontrataków bez wsparcia pojazdów zmechanizowanych i bezzałogowców, które dość szybko zostały rozbite.
Tymczasem 22 września Ukraińcy uderzyli w kierunku Jampila i rzeki Żerebiec. Według rosyjskich blogerów dowództwo przerzucało w ten rejon dodatkowe rezerwy, aby ustabilizować obronę właśnie na linii Żerebca. Może być to o tyle problematyczne, że muszą przygotować tam pozycje obronne, których nie ma, a Ukraińcy atakują z dość dużym animuszem.
Ciężkie walki mają się toczyć w rejonie Nowego i Redkodubu, a także w okolicach Kołodezi i Iwanówki. Rosjanie twierdzą, że powoli odzyskują teren, jednak nie ma na to żadnych dowodów. Prezydent Zełenski powiedział na piątkowej konferencji, że ukraińskie wojska nadal osiągają pozytywne rezultaty w działaniach kontrofensywnych w rejonie Łymana.
Bezzałogowa wojna
Vivaldi wyróżnia się również skalą wykorzystania bezzałogowych pojazdów naziemnych. 3. Korpus poinformował, że ciężkie drony transportowały uzbrojone UGV ponad 10 km za rosyjską linię obrony. Od początku operacji lądowe systemy bezzałogowe miały wykonać ponad 15,7 tys. misji i dostarczyć około 3300 ton zaopatrzenia dla walczących oddziałów.
Ukraińcy wykorzystywali bezzałogowce nie tylko do wsparcia logistycznego, ale także do przygotowania uderzenia. Specjalistyczne saperskie bezzałogowe pojazdy naziemne w ciągu dwóch nocy rozminowały około 30 km tras prowadzących w kierunku Szandryhołowego. Według Ukraińców autonomiczne pojazdy saperskie mogą obecnie neutralizować około 60 proc. rosyjskich min przeciwpiechotnych znajdujących się w ich rejonie odpowiedzialności.
Maszyny zaczęły wykonywać zadania, które wcześniej wymagały wejścia żołnierzy w zaminowany teren. W połączeniu z rozpoznaniem dronowym pozwalało to przygotować drogi dla kolejnych grup bez wystawiania piechoty na ogień i miny.
Uderzenia w logistykę
Jednym z podstawowych elementów operacji były ataki na bezpośrednie zaplecze frontu. 3. Korpus twierdzi, że jego działania doprowadziły do zatrzymania rurociągu biegnącego z obwodu woroneskiego, którym miała być dostarczana około połowa paliwa przeznaczonego dla rosyjskich wojsk w okupowanej części obwodu ługańskiego. Informacje te analizowali również zachodni analitycy. ISW zwracał uwagę, że po przerwaniu dostaw Rosjanie muszą transportować paliwo trasą liczącą około 400 km.
Dłuższa droga dostaw oznacza nie tylko większe zapotrzebowanie na transport. Problemy z paliwem wpływają również na funkcjonowanie rosyjskich systemów bezzałogowych i walki radioelektronicznej, ponieważ ich działanie wymaga stałego zasilania i ładowania akumulatorów. Przy ograniczonych dostawach paliwa trudniej utrzymać jednocześnie transport, generatory oraz zaplecze techniczne jednostek znajdujących się przy froncie.
W środę pojawiła się również informacja o sabotażu rosyjskiej infrastruktury kolejowej w obwodzie woroneskim. Według ukraińsko-tatarskiej grupy partyzanckiej ATESZ uszkodzone miały zostać cztery szafy przekaźnikowe na liniach wykorzystywanych do transportu zaopatrzenia w kierunku Łymana. Na razie nie ma jednak niezależnego potwierdzenia tego ataku.
Ukraińskie ataki na rosyjskie zaplecze sięgały najpierw około 50 km, a później nawet 120 km za linię frontu. Celem były przede wszystkim samochody ciężarowe, składy, stanowiska dronów i elementy infrastruktury wykorzystywane do zaopatrywania pierwszej linii. W efekcie rosyjskim jednostkom coraz trudniej było utrzymać regularne dostawy. To właśnie problemy z logistyką były jednym z czynników, które zmusiły część rosyjskich oddziałów do wycofania się z wysuniętych pozycji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.