„To zdarza się raz w życiu”. Reportaż o podróży „Daru Młodzieży” do Nowego Jorku

Możliwe, że był to jeden z ostatnich tak dalekich rejsów „Daru Młodzieży”. Gdyńska fregata przepłynęła Atlantyk, by wziąć udział w wielkiej paradzie żaglowców w Nowym Jorku z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych. O tej wyprawie opowiada reportaż Stanisława Pawłowskiego „To zdarza się raz w życiu”, opublikowany na kanale Youtube RMF24. Ten niewykły film o morskiej podróży możecie też zobaczyć poniżej.
Fot. Stanisław Pawłowski /RMF FM
Historia zaczyna się jeszcze przed wyjściem z Gdyni. Decyzja o rejsie nie była oczywista. „Dar Młodzieży” ma już ponad 40 lat, a Uniwersytet Morski przygotowuje się do budowy jego następcy. Przed podróżą żaglowiec przeszedł remont klasowy. Do ostatnich dni trwały przygotowania statku, załogi i studentów.
16 kwietnia „Dar Młodzieży” odszedł od Nabrzeża Pomorskiego w Gdyni. W rejsie uczestniczyły kolejne grupy studentów i kadetów. Dla wielu z nich była to pierwsza tak długa podróż i pierwsze zetknięcie z oceanem.
Reportaż pokazuje również codzienność na żaglowcu. Wachty, pracę na pokładzie i w maszynowni, stawianie i sprzątanie żagli, wspinanie się na maszty, ale też życie młodych ludzi, którzy przez wiele tygodni pozostają razem na morzu. Atlantyk udało się pokonać niemal w całości pod żaglami.
Reportaż „To zdarza się raz w życiu” o podróży „Daru Młodzieży” do Nowego Jorku jest dostępny na YouTube RMF24.
W tej historii przeszłość cały czas spotyka się z teraźniejszością. 50 lat wcześniej, również 16 kwietnia, w drogę do Stanów Zjednoczonych wyruszył „Dar Pomorza”. W reportażu tamten rejs wspominają jego uczestnicy. Pół wieku później żegnali w Gdyni kolejne pokolenie młodych żeglarzy.
Kulminacją podróży był Nowy Jork
„Dar Młodzieży” znalazł się wśród żaglowców, które przypłynęły z całego świata, by uczestniczyć w obchodach 250-lecia Stanów Zjednoczonych. Na kotwicowisku przed wejściem do Nowego Jorku jednostki czekały na rozpoczęcie parady. Dzień przed nią nad zatoką przeszedł jednak gwałtowny szkwał. Wiatr osiągał około 70 węzłów, a stojące blisko siebie na kotwicach wielkie żaglowce zaczęły niebezpiecznie się do siebie zbliżać.
Następnego ranka wszystko wyglądało już zupełnie inaczej. Było piękne słońce i niezwykle upalnie. 4 lipca „Dar Młodzieży” ruszył w paradzie wraz z dziesiątkami żaglowców z całego świata. Wokół były okręty wojenne i setki mniejszych jednostek, na brzegach tłumy ludzi, a nad Hudsonem przelatywały samoloty oraz śmigłowce uczestniczące w paradzie lotniczej.
Czujemy, że tworzymy historię – mówili studenci na pokładzie „Daru Młodzieży” naszemu reporterowi.
Fregata minęła Statuę Wolności i popłynęła wzdłuż Manhattanu. Dla jej kapitana Michała Sadowskiego był to szczególny moment. Pół wieku wcześniej powstały w tym miejscu fotografie „Daru Pomorza”, które przeszły do historii polskiego żeglarstwa. Teraz podobne zdjęcia powstały z „Darem Młodzieży”.
Reportaż nie opowiada jednak wyłącznie o wielkiej paradzie. To przede wszystkim historia ludzi i statku. Po uroczystościach w Stanach Zjednoczonych „Dar Młodzieży” ruszył w drogę powrotną do Europy. Przed powrotem do macierzystego portu konieczny był jeszcze postój w Szczecinie związany z naprawą jednostki. Ostatecznie, po ponad czterech miesiącach od wypłynięcia, fregata wróciła do Gdyni.
Czy rzeczywiście była to ostatnia tak daleka podróż „Daru Młodzieży”? Dla tych, którzy znaleźli się na jego pokładzie podczas tej wyprawy, jedno jest pewne – takiego rejsu nie da się powtórzyć.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.