Rosyjska rakieta nad Polską, nowe ustalenia. "Zmierzała dokładnie tam"

Generał Ireneusz Nowak poinformował, że prawdopodobieństwo intencjonalnego działania Rosji w sprawie rakiety, która spadła w Tarnawie-Kolonii, ocenia obecnie na 80 procent.
Rakieta Ch-101, która spadła w Polsce, była nowoczesna, pochodziła ze świeżej partii, miała zaawansowaną głowicę bojową i system naprowadzania odporny na zakłócenia.
Nieopodal polskiej granicy odnotowano obecność ukraińskiego MiG-29, a w związku z incydentem podjęto działania mające poprawić współpracę ze stroną ukraińską.
Podczas wywiadu dla redakcji "Rzeczpospolitej" generał Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, został zapytany o rosyjską rakietę Ch-101, która 30 lipca spadła w miejscowości Tarnawa-Kolonia.
- To pytanie dostałem już tej nocy, około godziny 5 nad ranem od jednego z członków ścisłego kierownictwa resortu obrony narodowej. Wtedy moja odpowiedź brzmiała 50 na 50 proc. - powiedział.
Rosyjska rakieta w Tarnawie-Kolonii. Nowak: W 80 proc. jestem przekonany
Ocena wojskowego zmieniła się jednak wraz z upływem czasu. - Dzisiaj mogę powiedzieć jednoznacznie, że w 80 proc. jestem przekonany, że było to działanie intencjonalne. Te brakujące 20 proc. wynika z oczekiwania na odpowiedź ze strony służb specjalnych - wyjaśnił.
- Dzisiaj mamy pewność, że była to rakieta bardzo nowoczesna, ze świeżej partii produkcyjnej, z głowicą bojową, z układem naprowadzania bardzo odpornym na zakłócenia - wskazał wojskowy.
Generał Nowak przekazał, że polskie służby przeanalizowały trasę pocisku manewrującego nad Ukrainą. Z ustaleń wynika, że "raczej nie miała ona żadnego celu alternatywnego na terytorium Ukrainy i zmierzała dokładnie tam, gdzie miała uderzyć".

Akcja służb po uderzeniu rosyjskiej rakiety w Tarnawie-KoloniiKacper Pempel / Reuters Agencja FORUM
"Miał zostać wykryty bardzo późno". Nowak o motywacjach Rosji
- Ten pocisk miał bardzo małą powierzchnię odbicia (pozostawia bardzo słabe echo radarowe - red.), zaprogramowany został tak, aby zostać wykrytym bardzo późno, poruszał się lotem koszącym nad drzewami - dodał Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.
W tym kontekście, zdaniem wojskowego, należy odczytywać upadek rakiety jako kolejny krok Rosji na drabinie eskalacyjnej.
- Zademonstrowano cel, który jest supertrudny do zwalczania dla systemu obrony powietrznej nie tylko polskiej, ale też tych najbardziej obecnie zaawansowanych, stworzonych przez Ukrainę, Izrael czy budowanych przez USA - wyjaśnił w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Dowódca DORSZ poinformował także, że w nocy 30 lipca w grę wchodził także inny czynnik - niezidentyfikowana obecność blisko polskiej granicy ukraińskiego samolotu bojowego MIG-29 - który mógł wymknąć się spod kontroli. W związku z tą sprawą podjęto już kroki, aby poprawić komunikację ze stroną ukraińską.
25. rocznica ataków terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych© 2026 Associated Press
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.