Witkacy podzielił polityków. Spór o zakup obrazu za 276 tysięcy złotych
Kancelaria Sejmu zakupiła obraz Witkacego za 276 tysięcy złotych
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Jeden Ignacy Daszyński w Sejmie już jest. Kolejny, choć jeszcze niewystawiony na widok publiczny, już budzi emocje - nie tylko artystyczne. Dzieło Witkacego kosztowało 276 tysięcy złotych.
- Państwo nie zbiednieje od jednego obrazu - komentuje europoseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński.
Ignacy Daszyński był premierem, marszałkiem Sejmu, współzałożycielem i liderem Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej. Mówi się, że jest idolem dzisiejszej lewicy. Koledzy marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego bronią decyzji o zakupie.
Kancelaria Sejmu zakupiła obraz Witkacego
Źródło zdjęcia: TVN24
- Skoro była taka okazja to dobrze, że takie dzieło jest w zasobach państwa polskiego. To własność wszystkich obywateli - mówi Tomasz Trela z Nowej Lewicy.
- Polski Sejm jest miejscem do tego, żeby czcić największych z Polaków. Ignacy Daszyński jest w panteonie ludzi, którzy wywalczyli Polsce niepodległość i trudno, żeby było lepsze miejsce niż Sejm, żeby o tych Polakach, narodowych bohaterach dobrze mówić - ocenia minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Kancelaria Sejmu uzasadnia decyzję tym, że obraz jest wyjątkowo cenny artystycznie, że przedstawia marszałka Sejmu, że była obawa, iż dzieło zostanie sprzedane za granicę. Kolejny argument: Sejm rok 2026 ustanowił rokiem Daszyńskiego, bo mija 160 lat od jego urodzin i 90 lat od śmierci.
- To wyjątkowy obraz Witkacego. Dla ułatwienia powiem, że Witkacy już nic nie namaluje, a marszałek Daszyński już nie żyje, więc nie da się powtórzyć czegoś takiego - podkreśla szef kancelarii Sejmu Marek Siwiec. - Jeśli coś ubogaca zbiory sejmowe, jestem z tego dumny - dodaje.
PiS i Konfederacja krytykują zakup obrazu Witkacego
Ale taki wydatek niektórych posłów zastanawia. Pytają, czy Kancelaria Sejmu jest od tego, aby kupować dzieła sztuki. - Tego powinno dokonywać ewentualnie Ministerstwo Kultury, wspierające muzea - twierdzi Zbigniew Kuźmiuk z PiS. - Czy kancelaria marszałka powinna nabywać obrazy, to kwestia dyskusyjna - dodaje.
Kazimierz Smoliński z PiS ocenia, że "w obecnej kancelarii są większe potrzeby wydatkowe". - Pracownicy się skarżą na niektóre warunki, wynagrodzenie - podkreśla.
Kancelaria Sejmu mówi, że gromadzenie muzealiów związanych z historią polskiego parlamentaryzmu jest jednym z zadań Biblioteki Sejmowej. Przypomina, że marszałek Marek Kuchciński też obrazy kupował. To nie trafia do wszystkich, bo im dalej na prawo, tym zdanie na temat zakupu obrazu staje się bardziej radykalne.
- Jeśli kupili Daszyńskiego, to (wydatek) jest absolutnie nieuzasadniony - mówi Michał Nieznański z Konfederacji. - Pytanie, czy kancelarię na to stać, czy polskiego podatnika na to stać, żeby wydawać takie kwoty, szczególnie gdy mamy ogromną dziurę budżetową i mamy problem z finansami publicznymi - dorzuca jego partyjny kolega, Witold Tumanowicz.
Posłowie lewicy mówią, że awantura o Daszyńskiego jest dlatego, że obraz przedstawia Daszyńskiego, a nie na przykład Romana Dmowskiego. - Prawica usiłuje być wielkim cenzorem polskiej historii i wykluczać z niej ludzi i dokonania, i zmiany, z których możemy być jako Polska dumni, tylko dlatego, że to nie prawica je wprowadziła - ocenia Anita Kucharska-Dziedzic z Nowej Lewicy.
Obraz ma być pokazywany na stałe w Centrum Edukacji Parlamentarnej Parlamentarium, ale problem w tym, że budowa sejmowego muzeum ma ruszyć dopiero za rok i potrwa kilka lat.
- Wobec takiego zainteresowania namówię marszałka, żeby zrobić czasową wystawę wcześniej, bo dzieło jest piękne i wyjątkowe. Daszyński tak patrzy na widzów, że aż ciarki przechodzą - opisuje Siwiec.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.