Rosyjski palec grozi i szykuje zamachy. Oto informacje europejskich wywiadów

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 11 października (20:37)
Rosja zwiększa wysiłki, by przeprowadzać zamachy na szefów europejskiego przemysłu obronnego – ostrzegają służby wywiadowcze ze Starego Kontynentu. Firmy w odpowiedzi wzmacniają ochronę swoich najważniejszych pracowników. Sprawie przyjrzał się „Financial Times”.
Rosja ma nasilać działania przeciw menedżerom firm obronnych w Europie (Zdjęcie ilustracyjne, fot. OLGA MALTSEVA/AFP/East News/Shutterstock)
Według pięciu europejskich służb, z którymi rozmawiał „FT”, Kreml rozszerza w Europie operacje sabotażowe i hybrydowe. Ich celem ma być osłabienie poparcia dla Ukrainy. Na celowniku znaleźli się prezesi oraz inni wysoko postawieni pracownicy koncernów obronnych, w tym mniejszych przedsiębiorstw produkujących drony i ich podzespoły.
Poziom zagrożenia w Europie wzrósł. Dotyczy on mienia, ale także ludzi – powiedział wysoki rangą przedstawiciel europejskiego wywiadu.
Niemcy wzmacniają ochronę firm obronnych
Niemiecki kontrwywiad BfV zwiększył kontakty z pracownikami i kierownictwem firm zbrojeniowych. Służba zaleca m.in. korzystanie z prywatnych zespołów ochrony osobistej.
Szef BfV Sinan Selen ostrzegł parlamentarzystów, że „Rosja celowo planuje akty przemocy wobec osób, wykorzystując aktorów państwowych lub kontrolowanych przez państwo”. Dodał, że służby obserwują zmianę zarówno listy celów i metod, jak i wykonawców, w tym wykorzystywanie struktur przestępczości zorganizowanej.
Część menedżerów przyznała anonimowo, że w ostatnim półroczu – na konkretne zalecenie służb – wzmocniła osobistą ochronę. Inni korzystają z niej tylko podczas zagranicznych podróży.
GRU ma zmieniać metody działania
Za operacje, o których pisze „FT”, określane w rosyjskim żargonie wywiadowczym jako „mokra robota”, ma odpowiadać przede wszystkim GRU, rosyjski wywiad wojskowy. Według źródeł służby coraz częściej współpracują z grupami przestępczymi, wykorzystują międzynarodowe sieci agentów i dzielą zadania między różne osoby lub komórki zamiast wykorzystywać pojedynczych, zwerbowanych w internecie agentów.
Niektóre przygotowywane akcje zostały już wykryte i udaremnione. W innych przypadkach odnotowano obserwację potencjalnych celów. Zwerbowane osoby próbowały zapoznać się z trybem ich życia.
Główny cel z rosyjskiej perspektywy nadal ma charakter psychologiczny – ocenił jeden z przedstawicieli wywiadu. Już samo przekonanie ludzi, że mogą stać się celem, przynosi efekt. Rosja chce, by dwa razy zastanowili się przed prowadzeniem interesów z Ukrainą – dodał.
Rosyjskie działania bywają amatorskie, koszty ochrony rosną
Jeden z urzędników, z którym rozmawiał „Financial Times”, zaznaczył, że wiele działań rosyjskich agentów trąci amatorką i stosunkowo łatwo je powstrzymać. Niemniej jednak stan alertu sprawia, że służby muszą traktować każdą osobę jako potencjalne zagrożenie.
W sierpniu w Szwecji zatrzymano dwóch młodych Rosjan, którzy rozbili namiot w pobliżu domu prezesa koncernu Saab, Micaela Johanssona. Wkrótce zostali zwolnieni.
Eksperci ds. bezpieczeństwa donoszą o rosnącej liczbie zapytań o ochronę pracowników. Dotyczy to nie tylko zbrojeniówki, ale również energetyki i infrastruktury krytycznej. Claudine Fry z firmy Control Risks podkreśliła, że ryzyko zamachów „zdecydowanie znacznie częściej pojawia się dziś w analizach zagrożeń”.
Rozbudowana ochrona to także dodatkowe koszty. Te mogą być szczególnie dotkliwe dla małych firm czy start-upów. Jeden z menedżerów powiedział „FT”, że jego firma niedawno przeniosła zakład produkcyjny w Europie Zachodniej z powodu rosyjskiego zagrożenia.
Szefowie największych europejskich producentów uzbrojenia są w stanie podwyższonej gotowości od początku 2024 roku. Wtedy amerykańskie i niemieckie służby ujawniły rosyjski plan zamachu na Armina Pappergera, prezesa niemieckiego Rheinmetall. Papperger, zdecydowany zwolennik dostaw broni dla Ukrainy, korzysta obecnie z całodobowej ochrony prywatnych ochroniarzy i policji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.