The Jerusalem PostQatari electricity lifeline for Lebanon includes two power plants, LNG supply dealESPN DeportesAmérica: 30 jugadores en 11 partidos y es líderESPNSources: Hurts to miss season after blood clots discovered in QB's lungsRTP DesportoCristiano Ronaldo suspenso 30 dias por abandonar estágio da SeleçãoDaily MaverickDIGITAL POLITICS OP-ED: Borders, ballots, court clashes — how the anti-immigrant movement is setting SA’s elections agendaZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioFootball ItaliaYaya Touré: ‘Slovan come to Roma to win, Gasperini was incredible at Atalanta’Business AMLeveringen van Patriot-raketten nemen af terwijl Zelensky om Amerikaanse hulp vraagtWirtualna PolskaPutin chce "nowej Jałty" i zatrzymanie żołnierza podejrzanego o szpiegostwo [SKRÓT DNIA]سكاي نيوز عربيةعلى الملأ.. نتنياهو ينشر فيديو لـ"مكالمة الدعم" مع ترامبThe Independent‘We are the shame of Europe’: France imposes curfews to stop growing riotsCBS SportsArch Manning remains Texas starting QB, but Steve Sarkisian says he needs a 'better version' of Longhorns star
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 19, 2026

Aborcja i dwukadencyjność: koalicja rozlicza zaległe obietnice

Translate

Na rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu Sejmu koalicja – do pewnego stopnia w kontekście wewnętrznych rozgrywek – zamierza wrócić do dwóch wcześniej zarzuconych tematów. Po jednej stronie jest Nowa Lewica, która forsuje powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego sprzed 2020 r. oraz dekryminalizację pomocnictwa w przerywaniu ciąży. Po drugiej jest PSL, które wraca do sprawy zniesienia zasady limitu dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, wprowadzonej jeszcze przez PiS.

Dlaczego Lewica

Dlaczego temat aborcji wraca? Od rozmówcy z lewicy słyszymy, że formacja miała co najmniej trzy powody, dla których tak się dzieje.

DLA CIEBIE

Hyundai na Paris Motor Show 2026

– Po pierwsze, zbliża się 6. rocznica pamiętnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, chcemy ludziom pokazać, że faktycznie próbujemy coś robić, by odkręcić skutki tego wyroku. Po drugie, od początku zapowiadaliśmy, że po dowiezieniu sprawy transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych mówiliśmy, że w następnej kolejności zajmiemy się aborcją. Po trzecie, gdy był problem ze zwołaniem komisji pracującej nad projektami aborcyjnymi, Czarzasty porozmawiał z Tuskiem i powiedzieliśmy jasno, że albo zwołujemy komisję i pracujemy dalej, albo wnosimy pod obrady swój projekt ustawy – tłumaczy rozmówca z Lewicy.

Dlaczego PSL

PSL od dawna lobbuje za zniesieniem dwukadencyjności w samorządach. Teraz formacja wcisnęła pedał gazu i mówi, że albo jej projekt zostanie poparty w Sejmie, albo złoży jeszcze jeden – wprowadzający dwukadencyjność dla posłów i senatorów. W koalicji najczęściej słychać, że to może być albo kwestia pewnej koordynacji działań z lewicą, albo raczej odpowiedź na jej ostatnie polityczne ruchy. W samej lewicy słyszymy zapewnienia, że nie ma tu żadnego politycznego "dealowania".

– Widocznie oni zobaczyli, że idziemy z aborcją, to uznali, że odpowiedzą dwukadencyjnością. Możemy się tak licytować, najwyżej zgłosimy projekt o dwukadencyjności dla radnych samorządowych, zobaczymy, co wtedy zrobi PSL – odgraża się polityk Nowej Lewicy. Choć inny rozmówca z lewicy przyznaje: – Jeśli PSL nie wystawi nas w sprawie dekryminalizacji, to lewica też pewnie będzie za zniesieniem dwukadencyjności.

Liczenie głosów

Liczenie głosów trwa zarówno w jednej, jak i drugiej sprawie. W obu przypadkach bazą głosów w koalicji jest KO.

Sprawa zniesienia dwukadencyjności w samorządach nie budzi w KO emocji i takie rozwiązanie popiera cały klub. Warto przypomnieć, że gdy PiS pierwotnie wyszedł z pomysłem wprowadzenia limitu dwóch kadencji dla lokalnych włodarzy, to było to rozwiązanie, które miało wysadzić z siodła wielu prezydentów miast z KO lub z nią związanych, którzy pełnili funkcję kolejną kadencję. Dopiero potem pod wpływem krytyki zaniechano pomysłu liczenia dwóch kadencji wstecz, a wprowadzono do przodu (z jednoczesnym wydłużeniem pojedynczej kadencji z 4 do 5 lat).

Ale inaczej jest w reszcie koalicyjnych ugrupowań. – Jesteśmy w tej sprawie podzieleni, dyskusja odbędzie się na klubie – mówi Paweł Śliz, wiceszef klubu Polski 2050. Inny rozmówca z tej formacji uważa, że wszystko zależy od skali nieobecności po stronie opozycji i od tego, czy lewica (podzielona w sprawie dwukadencyjności) nie wyciągnie kart. Jeśli do przegłosowania wystarczy np. 210 głosów, to pewnie będzie z czego utkać taką większość. Ale mam nadzieję, że zniesienie dwukadencyjności nie przejdzie; sprawa dla nas jest ważna – deklaruje.

Podobnie jest w klubie Centrum i Lewicy. – U nas panowie są na ogół za zniesieniem, a pani za utrzymaniem tego rozwiązania – mówi nam polityk Lewicy. A pytany, czy przekonałoby je, gdyby ludowcy zagłosowali za dekryminalizacją aborcji, mówi, że to możliwe, choć zapewnia, że nie ma takiego porozumienia z PSL. – Ale możliwe, że będą o tym rozmowy na tym posiedzeniu Sejmu – mówi polityk Lewicy.

Co z kwestiami aborcyjnymi?

Zdanie, że może dojść do jakiegoś porozumienia, słychać także w KO. – Jak PSL zagłosuje za dekryminalizacją, to Lewica nie zagłosuje przeciwko ich pomysłowi – słyszymy od KO.

Ale dla tej partii ważniejsze są ustawy dotyczące aborcji. W tej chwili trwa liczenie głosów, jakie mogą zebrać dwie ustawy dotyczące aborcji. Pierwsza to powtórzenie tzw. kompromisu aborcyjnego – czyli przepisów, które były wcześniej, a zostały usunięte orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 r. Chodzi o możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu lub choroby zagrażającej jego życiu.

Nasi rozmówcy uważają, że z uchwaleniem ustawy przywracającej kompromis aborcyjny nie będzie kłopotu, natomiast inaczej jest z ustawą o dekryminalizacji aborcji.

– Do ostatniej chwili trwają negocjacje, liczymy głosy, obdzwaniam wszystkich posłów, którzy ostatnio byli nieobecni lub nie zajęli stanowiska – mówi nam szefowa komisji, która zajmowała się projektami, Dorota Łoboda z KO.

Na razie wstępne szacunki w koalicji wskazują, że w sprawie dekryminalizacji aborcji jest 217 głosów przeciw, a 213 za. Ale znakiem zapytania są głosy ponad 20 ludowców. Jest także pytanie o głosy w samej Koalicji; już wiadomo, że na głosowaniu ma nie być Romana Giertycha.

– Otrzymał zgodę klubu na niebranie udziału w tym głosowaniu – słyszymy w KO. To kolejny raz, kiedy poseł unika głosowań w kwestii aborcyjnych, w lipcu 2024 r. podczas głosowania poprzedniego projektu o dekryminalizacji wyjął kartę. Pod znakiem zapytania jest obecność Michała Kołodziejczaka, który został zawieszony w prawach członka klubu po tym, jak Kanał Zero opisał, że miał stosować przemoc wobec współpracownic, zażywać narkotyki i nakłaniać do tego inne osoby.

Jaki będzie finał?

Akurat w tej sprawie wątpliwe, żeby koalicja mogła liczyć na poparcie posłów opozycji z prawej strony sejmowej sali.

– Możemy co najwyżej mówić o powrocie do kompromisu aborcyjnego sprzed 2020 r., ale to musiałoby być wpisane do konstytucji, a nie do ustawy, bo jak przyjdzie inna większość, to po prostu zmieni ustawę i aborcyjne wahadło znów się rozhuśta – przekonuje rozmówca z Rozwoju Plus.

Nieco inaczej jest w sprawie zniesienia dwukadencyjności. Tu przeciwko jest PiS. Z kolei – jak słyszymy – w Rozwoju Plus jest podział, są zdecydowani przeciwnicy znoszenia zakazu, ale są także zwolennicy tego rozwiązania, jest nawet trzecie stanowisko. – Część uważa, że można by wydłużyć limit do trzech kadencji, ale pod warunkiem, że w połowie trzeciej kadencji byłoby obowiązkowe referendum odwoławcze – mówi nasz rozmówca.

Także Konfederacja jest podzielona. – I to nie jest podział wzdłuż formacji, że inaczej zagłosuje Nowa Nadzieja, a inaczej narodowcy, a raczej wewnątrz nich – mówi nam polityk Konfederacji. To pokazuje, że sprawie dwukadencyjności ludowcy mają cień szansy, tym bardziej że ustawy uchwala się większością zwykłą, to znaczy, że głosy wstrzymujące sceptyków wobec ustawy działają na jej korzyść.

Jeden z koalicyjnych rozmówców zwraca nam uwagę, że kwestia aborcji ma być głosowana już we wtorek, pierwszego dnia posiedzenia Sejmu. A to znak, że jest silna determinacja w koalicji. Z kolei sprawa dwukadencyjności może być głosowana w czwartek – a akurat wtedy Donald Tusk ma przebywać w Indiach. – Jak kierownika nie ma na miejscu, różne rzeczy się zdarzają na sali sejmowej, następuje pewne rozprężenie – twierdzi koalicyjny rozmówca.

Nawrocki powie nie

Nawet jeśli omawiane projekty ustaw przejdą sejmowe sito, to na końcu wylądują na biurku prezydenta Nawrockiego – a tam nie mogą liczyć na ciepłe przyjęcie.

– Nie spodziewamy się współpracy z prezydentem w zakresie jakiegokolwiek projektu liberalizującego prawo aborcyjne – mówi Dorota Łoboda z KO.

Tak samo jasna jest postawa Karola Nawrockiego w sprawie zniesienia dwukadencyjności.

– Dwukadencyjność w samorządach jest dobrym rozwiązaniem, potrzebujemy świeżej krwi w samorządach. Gdyby dziś leżała na moim biurku taka ustawa, to bym jej nie podpisał. Przyjmuję demokratyczne argumenty, ale prezydent Polski też ma dwie kadencje, więc oni też mogą mieć – mówił Karol Nawrocki w Juracie na spotkaniu z młodzieżą.

Choć pytanie, czy to zapowiedź weta, czy wysłania ustawy do TK. Przy obecnej sytuacji w TK to oba scenariusze oznaczają dziś blokadę, ale jeśli coś się zmieni, pytanie, czy Trybunał podzielił wątpliwości głowy państwa. Sami ludowcy brali kiedyś pod uwagę scenariusz zaskarżenia ustawy do TK i zniesienia limitu w ten sposób. A do wyborów samorządowych w 2029 r. zostało jeszcze trochę czasu.

Jednak ostatecznie i Lewica w sprawie aborcji i ludowcy w sprawie zniesienia dwukadencyjności zdają sobie sprawę, że nawet uchwalenie ustaw w Sejmie nie daje dużych szans na ich wejście w życie. Obie partie trzymają w tej sprawie kurs na rozliczenie się z wyborczych zapowiedzi i uchwalenie ustaw, a jeśli nie wejdą w życie, winą zostanie obarczony prezydent.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.