Pięć zarzutów dla Ihora M. po ataku w klasztorze w Jarosławiu

Opracowanie: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 2 listopada (16:56)
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu zmieniła kwalifikację zarzutów wobec Ihora M., podejrzanego o atak w Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Zamiast jednego zarzutu obejmującego zabójstwo i usiłowanie zabójstwa czterech osób, mężczyzna usłyszał pięć odrębnych zarzutów. Przyznał się do ich popełnienia i wyraził żal.
Marsz milczenia w Jarosławiu (fot. Piotr Polak) /PAP
Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prok. Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, zmiana ma charakter techniczno-prawny.
Wcześniej Ihorowi M. w ramach jednego czynu zarzucano dopuszczenie się zarówno zbrodni zabójstwa, jak i usiłowania zabójstwa czterech pokrzywdzonych. Aktualnie prokurator przyjął, że działał on z zamiarem odnawialnym i popełnił pięć odrębnych zbrodni – przekazała.
Każdy zarzut dotyczy osobnego pokrzywdzonego. W związku z zarzucanymi przestępstwami przeciwko życiu podejrzanemu grozi kara łączna dożywotniego pozbawienia wolności.
Podejrzany przyznał się i odmówił wyjaśnień
Po przedstawieniu zmienionych zarzutów 31-letni obywatel Ukrainy przyznał się do ich popełnienia. Odmówił jednak składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.
Stwierdził jedynie, że bardzo żałuje tego, co zrobił – powiedziała prok. Taciuch-Kurasiewicz.
Mężczyzna pozostaje tymczasowo aresztowany. Ze względu na jego stan zdrowia areszt jest wykonywany w warunkach szpitala psychiatrycznego o wzmocnionym zabezpieczeniu.
Atak w klasztorze
Do zdarzenia doszło 24 września na terenie Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Ihor M. zaatakował nożem pięć osób. W wyniku odniesionych obrażeń zmarł ks. Stanisław Zbojnowicz.
Pozostałe cztery osoby – Krzysztof G., ks. Marek Pieńkowski, ks. Adrian Mantykiewicz oraz Ewa S. – doznały obrażeń, w tym ciężkich obrażeń zagrażających życiu.
Podejrzany został zatrzymany przez policjantów przed budynkiem kościoła.
Biegli stwierdzili u 31-latka ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Wcześniejsze opinie, sporządzone we wrześniu i na początku października, wskazywały, że nie było z nim logicznego kontaktu, co uniemożliwiało jego udział w czynnościach procesowych.
Późniejsza opinia pozwoliła na przesłuchanie podejrzanego i przedstawienie mu zarzutów. Nie przesądza ona jednak o jego poczytalności w chwili ataku. Tę kwestię biegli mają ocenić na dalszym etapie śledztwa.
Prokuratura wystąpiła do władz Ukrainy o przekazanie dokumentacji medycznej dotyczącej mężczyzny, w tym ewentualnego leczenia psychiatrycznego. Śledczy chcą też przesłuchać jego matkę oraz uzyskać informacje o ewentualnej karalności podejrzanego w Ukrainie.
Według prokuratury mężczyzna nie był wcześniej karany w Polsce. Badania krwi nie wykazały obecności alkoholu ani substancji psychoaktywnych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.