Panika Polaków po katastrofie pod Toledo. "Czujemy się naprawdę źle"
- Do katastrofy kolejowej doszło w środę rano w rejonie Toledo.
- Na miejscu działały setki ratowników, strażaków, policjantów i medyków.
- Wśród najbardziej prawdopodobnych przyczyn wypadku służby wskazują błąd ludzki.
- Polacy mieszkający w Hiszpanii obawiają się podróży trasami, z których korzystają każdego dnia.
Do wypadku doszło w środę rano w pobliżu Toledo w Hiszpanii. Zginęło 46 osób, a dziesiątki pasażerów odniosły obrażenia. Na miejsce skierowano znaczne siły ratunkowe, w tym śmigłowce. Policja, strażacy, medycy i pozostali ratownicy od początku pracowali nad udzieleniem pomocy poszkodowanym.
WIDEO
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Są nagrania z miejsca wypadku
WIDEO
Hiszpańskie służby badają okoliczności katastrofy. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną mógł być błąd ludzki. Śledczy nadal próbują dokładnie odtworzyć przebieg zdarzenia.
Polacy w Hiszpanii boją się korzystać z pociągów
Tragedia wpłynęła także na Polaków mieszkających w Hiszpanii. Wielu z nich regularnie podróżuje koleją, m.in. w drodze do pracy. Pani Agata w rozmowie z Radiem Eska relacjonowała, że po wypadku mieszkańcy zaczęli otwarcie mówić o swoich obawach.
- Coraz więcej ludzi jest przerażonych. Coraz więcej osób odzywa się i mówi, że boi się podróżować, bo jest to ich stała trasa, którą jeżdżą np. do pracy. Wszyscy bardzo to przeżywają. Podróżują często pociągami i czują się w tej chwili naprawdę źle. Będzie tutaj parę ciężkich dni, szczególnie że tak wiele osób zginęło - mówiła pani Agata.
Obawy o bliskich i dramatyczne obrazy z miejsca wypadku
Pani Jola powiedziała Radiu Eska, że pierwszą reakcją na wiadomość o katastrofie była obawa o znajomych. Kobieta nie wiedziała, czy ktoś z jej otoczenia mógł znajdować się w pociągu. - Gdy się dowiedziałam o tym, co się stało, pierwsza myśl była taka, czy ktoś znajomy nie był w tym pociągu. Na szczęście nie. Przynajmniej na razie nic o tym nie wiem - relacjonowała kobieta.
Polka zwróciła również uwagę na relacje medialne z miejsca tragedii. Jak podkreśla, obrazy pokazywane w telewizji spotęgowały smutek i niepewność mieszkańców. Dodaje, że część osób, które znalazły się w pobliżu zdarzenia, nie potrafi jeszcze o nim mówić.
- To nie jest przyjemny widok. Ludzie czują ogromny smutek i niepewność. Takie wydarzenie porusza chyba wszystkich, nie tylko tutaj, ale na całym świecie. Widok w telewizji jest okropny. Nawet osoby, które były w pobliżu, często nie potrafią o tym mówić - dodała pani Jola.
Służby pomagają rannym pod Toledo
Według pani Joli w akcję zaangażowano wojsko, policję, zespoły ratownictwa medycznego i śmigłowce. Zwróciła uwagę, że do katastrofy doszło z dala od większych szpitali, co utrudniało organizację pomocy dla rannych.
- Wszystkie służby są postawione w stan najwyższej gotowości. Wojsko, policja, karetki, helikoptery. To stało się z dala od większych szpitali, dlatego trwa organizowanie pomocy dla rannych. Nie wiadomo jeszcze, co będzie dalej - mówiła pani Jola.
Kobieta wyraziła także współczucie rodzinom ofiar oraz osobom, które czekają na wieści o swoich bliskich. - Współczuję rodzinom, które czekają na informacje i nic nie wiedzą. Nie wyobrażam sobie tego, co mogą teraz przeżywać - podsumowała.
Katastrofa pod Toledo należy do najtragiczniejszych wypadków kolejowych ostatnich lat w Hiszpanii.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.