The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Cztery lata na szczycie i tragiczny koniec. Prawda o ostatnich godzinach boga gitary

Translate

James Marshall Hendrix urodził się w 1942 r. w Seattle. Pochodził z ubogiej, dysfunkcyjnej rodziny, w której dochodziło do aktów przemocy. Swoją pierwszą gitarę akustyczną kupił w wieku 14 lat za pięć dolarów. Jako nastolatek wielokrotnie popadał w konflikty z prawem. W maju 1961 r. został dwukrotnie zatrzymany za jazdę skradzionymi samochodami. Groziło mu za to łącznie 10 lat więzienia, ale uniknął wyroku, zgadzając się na wstąpienie do wojska.

Trafił do 101. Dywizji Powietrznodesantowej, jednak nie sprawdził się jako żołnierz. Przełożeni zarzucali mu zasypianie na warcie i całkowity brak zaangażowania. Ostatecznie opuścił armię po zaledwie roku służby, oficjalnie z powodu urazu kręgosłupa.

Wyjazd do Londynu i sceniczne skandale

Na początku występował z mało znanymi zespołami i jako muzyk sesyjny akompaniował takim gwiazdom jak Little Richard czy The Isley Brothers. Kluczowy moment w życiu gitarzysty miał dopiero nadejść. Na wyjazd do Wielkiej Brytanii we wrześniu 1966 r. namówił go Chas Chandler, basista grupy The Animals.

To właśnie w Londynie powstało trio The Jimi Hendrix Experience, w którym na gitarze basowej zagrał Noel Redding, a na perkusji Mitch Mitchell. Zespół szybko zdobył uznanie, a debiutancki singiel "Hey Joe" trafił na listy przebojów.

Od tego zaczął się marsz na szczyty. Talent Hendrixa podziwiały rzesze fanów i muzyczne środowisko. - Oczywiście Jimi zagrał to dokładnie tak, jak powinno być zagrane, i całkowicie mnie oszołomiło – wspominał wspólny występ Eric Clapton.

Szybkim sukcesom towarzyszyły jednak kontrowersje. Ekspresyjne, pełne erotyzmu zachowanie artysty na scenie budziło oburzenie konserwatywnej części społeczeństwa. Brytyjskie tabloidy określały go mianem "Dzikiego człowieka z Borneo", a hotele odmawiały muzykom noclegu ze względu na ich reputację.

Do historii przeszedł incydent ze stycznia 1969 r., kiedy zespół występował w programie na żywo w brytyjskiej stacji BBC. Hendrix samowolnie przerwał zaplanowany utwór i zaczął grać dedykację dla grupy Cream. Pokazał przy tym środkowy palec interweniującemu producentowi stacji, co poskutkowało obietnicą, że muzyk już nigdy więcej nie pojawi się na antenie.

Sukces w USA, narkotyki i Woodstock

W Stanach Zjednoczonych przełomem był występ na festiwalu w Monterey w 1967 r., który gitarzysta zakończył podpaleniem instrumentu. Ten destrukcyjny akt poruszył fanów i media, zapewne dlatego artysta miał powtarzać te działania.

Do 1968 r. muzyk wydał trzy przełomowe albumy: "Are You Experienced", "Axis: Bold as Love" oraz "Electric Ladyland". Rosnącej sławie regularnie towarzyszyły problemy z narkotykami. W maju 1969 r. Hendrix został zatrzymany na lotnisku w Toronto po tym, jak w jego bagażu znaleziono heroinę i haszysz. Tłumaczył, że przyjął paczkę od fana, nie znając jej zawartości.

Trafił do aresztu, z którego wyszedł po wpłaceniu 10 tysięcy dolarów kaucji. Ostatecznie kanadyjski sąd go uniewinnił, ale używki – w tym stale obecne w zespole LSD i kokaina – negatywnie wpływały na muzyków. W trakcie późniejszej europejskiej trasy koncertowej basista grupy Billy Cox popadł w paranoię i odmawiał jedzenia ze strachu przed otruciem.

Mimo tych problemów kariera pędziła naprzód. W sierpniu 1969 r. muzyk wystąpił jako główny artysta na festiwalu Woodstock. Zaprezentował tam improwizowaną wersję amerykańskiego hymnu, co przeszło do historii jako jeden z najważniejszych momentów tamtej dekady. W 1970 r. założył również nowoczesne studio nagraniowe Electric Lady w Nowym Jorku.

Oszustwa finansowe i tajemnicze porwanie

Mimo statusu najlepiej zarabiającego muzyka na świecie, Hendrix był bezwzględnie eksploatowany przez swoje kierownictwo. Na jaw wychodziły nieprawidłowości finansowe, fatalne dla artysty kontrakty i transferowanie zysków do firm w rajach podatkowych. Zdarzało się również, że mroczne incydenty inicjowali współpracownicy. We wrześniu 1969 r. doszło do upozorowanego porwania artysty, z którego zwolniono go po dwóch dniach. Sam muzyk wierzył, że za incydentem stał jego własny menedżer Michael Jeffery. Zdarzenie to miało potwierdzać pojawiające się doniesienia o powiązaniach menedżera ze zorganizowaną przestępczością i jego brutalnych metodach kontrolowania zespołu.

Niewyjaśniona śmierć w Londynie

Karierę przerwała nagła śmierć artysty 18 września 1970 r. Hendrix został znaleziony martwy w londyńskim hotelu Samarkand. Przebywał tam w towarzystwie swojej partnerki Moniki Dannemann.

Oficjalnie stwierdzono, że przyczyną zgonu było zachłyśnięcie się wymiocinami i zatrucie barbituranami po zażyciu silnych tabletek nasennych Vesperax. Sekcja zwłok wykazała w jego organizmie obecność środków nasennych oraz niewielką ilość alkoholu. Lekarz ratujący muzyka w szpitalu zeznał jednak, że pacjent krztusił się ogromną ilością czerwonego wina.

Brak pełnego wyjaśnienia ostatnich godzin życia zrodził liczne teorie spiskowe. Jedna z nich – wynikająca wprost z toksycznych relacji biznesowych – zakłada, że Hendrix został zamordowany na zlecenie Michaela Jeffery'ego. Motywem miała być wypłata miliona dolarów z polisy na życie muzyka w obliczu planowanego przez niego zerwania kontraktu. W 1994 r. brytyjski Scotland Yard wznowił śledztwo w tej sprawie; ostatecznie potraktowano je jednak jako formalność i umorzono.

Jimi Hendrix został pochowany na cmentarzu w rodzinnym stanie Waszyngton. Do dziś pozostaje wielokrotnym zwycięzcą plebiscytów na najwybitniejszego gitarzystę wszech czasów.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.