Plan Trumpa na deal z Rosją. Ekspertka wskazuje ryzyko
Presja polityczna zmusza Biały Dom do szukania szybkich sukcesów. O ryzyku uległości wobec Moskwy ostrzega Justyna Gotkowska z OSW. - Administracja Trumpa chce pokazać sukces na arenie międzynarodowej. Czy to doprowadzi do pokoju? Nie, ale Rosjanie mogą poczuć się bezkarni i zintensyfikować ataki na Ukrainę i wschodnią flankę - mówiła ekspertka w "Bez Doktryny".
Najważniejsze informacje:
- Według Justyny Gotkowskiej z OSW czynniki wewnętrzne w USA, m.in. droższe paliwa i kampania przed wyborami połówkowymi, wzmacniają presję na szybkie ogłoszenie sukcesu.
- W debacie w Waszyngtonie coraz częściej pojawia się narracja obarczająca Wołodymyra Zełenskiego odpowiedzialnością za brak postępów.
- Zakulisowe działania, takie jak wizyta szefa CIA w Moskwie, mają łączyć temat Ukrainy z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
W części amerykańskiej administracji Donalda Trumpa utrzymuje się przekonanie, że porozumienie biznesowe z Rosją jest wciąż możliwe. Ceną za zakończenie konfliktu miałoby być odstąpienie terytoriów ukraińskich, w tym Donbasu. Kijów kategorycznie odrzuca takie rozwiązanie, zdając sobie sprawę z zagrożenia: zrzeczenie się wschodnich ziem dałoby Kremlowi czas na odbudowę sił i otwarcie drogi do ponownego ataku na stolicę Ukrainy.
- Na pewno w tej administracji amerykańskiej istnieje w jej części silne przekonanie, że z tą Rosją można się biznesowo dogadać i jakiś deal jest możliwy kosztem ukraińskiego terytorium. Oddanie Donbasu oznaczałoby w przyszłości możliwość rozpoczęcia na nowo rosyjskiej ofensywy i szybszego dojścia do Kijowa. Ukraińcy zdają sobie sprawę, że to jest dla nich nieakceptowalne - wskazuje Justyna Gotkowska z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z Markiem Magierowskim.
Problemy administracji Trumpa
Sytuację Kijowa komplikują problemy wewnętrzne Białego Domu. Rosnące ceny paliw, trwająca wojna w Zatoce Perskiej oraz zbliżające się wybory połówkowe do Kongresu sprawiają, że Waszyngton desperacko szuka sukcesu na arenie międzynarodowej i winnych trudnej sytuacji gospodarczej. Retoryka amerykańskich polityków coraz częściej obarcza odpowiedzialnością prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
– Mamy czas w polityce wewnętrznej amerykańskiej niezbyt korzystny dla tej administracji. Mamy wojnę w Zatoce Perskiej, która się nie zakończyła, i pogorszenie sytuacji w kwestiach energetycznych. Mamy coraz większą krytykę tej administracji wewnątrzpolityczną i tutaj szukamy winnego. Jak słyszeliśmy prezydenta Trumpa, to prezydent Zełenski może być winny - zauważa ekspertka OSW.
Polityka USA doprowadzi do większej agresji Rosji?
Kulisy amerykańskiej dyplomacji, w tym wizyty szefa CIA w Moskwie czy zaangażowanie doradców Białego Domu, pokazują próby powiązania kwestii wojny na Ukrainie z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Dążenie Waszyngtonu do szybkiego zademonstrowania sukcesu wyborcom może jednak przynieść odwrotny skutek od zamierzonego - zamiast pokoju doprowadzić do większej agresji ze strony Rosji.
- Jesteśmy w trudnej sytuacji, gdzie ta administracja Trumpa będzie chciała obniżyć ceny paliw w kraju i pokazać, że ma jakieś sukcesy na arenie międzynarodowej. Czy doprowadzi do pokoju? Nie doprowadzi, ale może doprowadzić do tego, że Rosjanie mogą się poczuć jeszcze bardziej bezkarni i zintensyfikować ataki na Ukrainę i na wschodnią flankę - podsumowuje Gotkowska.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.