„Donald Tusk nie ma prawa”. Morawiecki wzywa premiera do ujawnienia informacji od CIA

„Donald Tusk nie ma prawa traktować informacji dotyczących bezpieczeństwa Polski jak politycznego aktywa, którym można zarządzać według własnego uznania” – stwierdził we wpisie na platformie X Mateusz Morawiecki. Były premier wezwał obecnego szefa rządu do podzielenia się z opozycją informacjami dotyczącymi bezpieczeństwa Polski, które Donaldowi Tuskowi przekazał szef CIA. Jego zdaniem „Rosja może zacząć testować również państwa NATO”.
Mateusz Morawiecki wzywa Donalda Tuska do ujawnienia informacji ws. bezpieczeństwa Polski /Shutterstock
Wczoraj Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak, w wyniku którego drony uderzyły w pobliżu polskiej granicy. Trafiona została ciężarówka na stacji benzynowej i pociąg zmierzający do Warszawy. Rosjanie są gotowi użyć przeciw Polsce groźniejszych niż dotąd środków, czyli dronów z napędem odrzutowym – stwierdził Donald Tusk w czasie odprawy z udziałem szefów MSWiA i MON oraz przedstawicielami służb. Do niedzielnych wydarzeń szeroko odniósł się były premier Mateusz Morawiecki.
„Dlaczego Donald Tusk trzyma je wyłącznie dla siebie?”
„Coś bardzo niepokojącego dzieje się na Wschodzie, a polski rząd najwyraźniej uznał, że społeczeństwo, opozycja i być może nawet część instytucji państwa nie zasługują na wiedzę o skali zagrożenia” – ocenił były premier. Nawiązał do informacji o raporcie od szefa CIA, który miał w ostatnim czasie otrzymać szef rządu. Stwierdził, że jeżeli te informacje dotyczyły rosyjskiej eskalacji w naszym regionie, to powstaje zasadnicze pytanie:
„Dlaczego Donald Tusk trzyma je wyłącznie dla siebie i swojego najbliższego otoczenia?”.
Jego zdaniem bezpieczeństwo Polski nie jest własnością Donalda Tuska, a wszystkich Polaków, dlatego brak konsultacji z opozycją w tej sprawie określił jako „przejaw skrajnej nieodpowiedzialności”.
Morawiecki przypomina białoruskie protesty
Mateusz Morawiecki wskazał, że sam też był w podobnej, choć zdecydowanie mniej poważnej sytuacji, co Donald Tusk w 2020 roku. Latem tamtego roku na Białorusi wybuchły masowe protesty po sfałszowanych przez Alaksandra Łukaszenkę wyborach.
„Sam organizowałem w KPRM spotkania konsultacyjne w sprawach bezpieczeństwa. Bo w sytuacji zagrożenia państwa kończy się partyjna wojna, a zaczyna odpowiedzialność za Polskę” – wspominał. Co ciekawe, nie przypomniał jednak o swoich działaniach w 2022 roku, gdy w Ukrainie wybuchła pełnoskalowa wojna.
„Zagrożenie nie kończy się na Ukrainie”
W ocenie Morawieckiego Rosja nie wygląda dziś jak państwo, które chce zakończyć wojnę, a raczej wszystko wskazuje na to, że przygotowuje się do eskalacji.
„Rosja może próbować tej jesieni i zimy uderzyć w ukraińską gospodarkę i system energetyczny na skalę, która będzie miała dramatyczne konsekwencje dla całego regionu. Ale zagrożenie nie kończy się na Ukrainie” – ocenił. Były premier sugeruje, że jeśli Zachód będzie podzielony, to Kreml może zacząć testować państwa NATO.
„Sabotaż. Cyberataki. Drony. Ataki na infrastrukturę krytyczną. Kolej. Lotniska. Magazyny. Zakłady przemysłu obronnego. Próby zakłócenia transportu i komunikacji. Operacje mające wywołać chaos i strach. To nie jest scenariusz z filmu. To są narzędzia, którymi Rosja już się posługuje” – zauważył i ocenił, że w tej sytuacji najgorsza możliwa odpowiedź Polski to „bierność, samozadowolenie i partyjne zamykanie się w swoim gronie”.
„Jeżeli rząd wie, że sytuacja może się dramatycznie pogorszyć, powinien natychmiast uruchomić mechanizmy konsultacji z opozycją i przedstawić jej rzeczywistą skalę zagrożenia - oczywiście w zakresie, na jaki pozwala bezpieczeństwo informacji” – zakończył były premier.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.