USA swoje, Ukraina swoje. Co z tym Starlinkiem?

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 23 października (12:02)
Nie ma końca zamieszanie wokół dostępu Ukraińców do łączności satelitarnej Starlink. Po tym, jak jeszcze w czwartek prezydent USA Donald Trump powiedział, że wszelkie ograniczenia zdjęto, w najnowszym komunikacie strona ukraińska wskazała, iż zniesienia ograniczeń nie widzi. Dostęp do systemu to być albo nie być dla skutecznych ataków na Rosję.
Ukraińscy żołnierze chronią terminal łączności satelitarnej Starlink przed rosyjskim rozpoznaniem lotniczym (Zdjęcie ilustracyjne, fot. Dmytro Smolienko/Ukrinform) /PAP
„Obecnie nie odnotowujemy zniesienia ograniczeń w działaniu Starlinka. Zdarzają się pojedyncze przypadki, gdy terminal Starlink może poruszać się z prędkością nieco przekraczającą ustalony limit, ale jest to prawdopodobnie efekt działania algorytmu SpaceX lub szczególnych warunków użytkowania, a nie zniesienia ograniczenia” – napisał w piątek w komunikatorze Telegram doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ds. technologii obronnych Serhij Beskrestnow.
Agencja Interfax-Ukraina poinformowała z powołaniem na źródła w resorcie obrony w Kijowie, że nadal odnotowywane są przypadki utraty łączności przy prędkości 161 km/h. Takie przypadki obserwowane były jeszcze w piątek w godzinach porannych.
Trump: Elon Musk zniósł ograniczenie prędkości dla Starlinka
W czwartek prezydent USA Donald Trump powiedział, że Elon Musk (szef firmy Space X, do której należy Starlink) zniósł już ograniczenie prędkości dla Starlinka oraz jego wojskowej wersji - Starshielda - w Ukrainie.
Nie chciał jednak powiedzieć, czy osobiście dzwonił do Muska w tej sprawie, jak donosił „Wall Street Journal”. To bardzo ciekawa sytuacja. Nie chcę tego komentować (...), nie ma znaczenia, czy dzwoniłem ja, czy ktoś inny - stwierdził Trump.
Ukraińcy zaczęli raportować problemy ze Starlinkiem w połowie października. Usługa „psuła się”, gdy korzystające z niej maszyny osiągały wspomnianą prędkość 161 km/h.
Dlaczego limit 161 km/h jest kluczowy?
Starlink i jego wojskowa wersja Starshield dają dostęp do internetu satelitarnego. Na wojnie służy on m.in. do przekazywania obrazów z dronów, wydawania rozkazów i koordynacji jednostek, przesyłania danych o celach czy utrzymywania komunikacji podczas zakłóceń i zniszczenia infrastruktury naziemnej.
Ukraińcy korzystają ze Starlinków także w szybkich dronach uderzeniowych czy przechwytujących. Jeśli tego typu maszyny nie będą mogły połączyć się z internetem, lecąc szybciej niż 160 km/h, de facto oznacza to ich mniejszą precyzję lub zupełny brak efektywności.
Ukraina dysponuje też innymi rodzajami łączności, ale Starlink/Starshield dają relatywnie szybkie, mobilne i odporne na zniszczenia połączenie na dużą skalę. Przy ataku prowadzonym na odległość łącze pozwala w uproszczeniu na model: „widzę — decyduję — koryguję”. Bez niego częściej zostaje model: „programuję przed startem i liczę, że sytuacja się nie zmieni”.
Brak pełnej kontroli nad łącznością satelitarną miał się dać Ukraińcom we znaki także cztery lata temu, w pierwszym roku wojny. Space X miał uniemożliwić wówczas ofensywę wobec stacjonującej na okupowanym Krymie rosyjskiej floty.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.