Protest w obronie mediów publicznych. Tysiące osób wyszło na ulice
Czechy. Protest przeciwko zmianom w finansowaniu mediów publicznych (wideo z czerwca 2026)
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MARTIN DIVISEK
Strajk i demonstracja odbywały się w związku z zamiarem rządu zmiany sposobu finansowania publicznych mediów. Rezygnacja z abonamentu na rzecz finansowania z budżetu państwa, zdaniem protestujących, zagraża niezależności publicznej telewizji i radia.
Podczas demonstracji ogłoszono, że w strajku uczestniczyła większość pracowników i współpracowników obu instytucji.
Obawy o niezależność mediów publicznych
Według protestujących zmiana systemu finansowania będzie oznaczać redukcję zatrudnienia i konieczność rezygnacji z produkcji wielu programów. Zagrożone mają być nie tylko programy dla dzieci oraz programy edukacyjne, ale także zbiory archiwalne.
Mówcy podkreślali, że czeskie zmiany w mediach publicznych przypominały te ze Słowacji, gdzie zlikwidowano wspólną radiowo-telewizyjną instytucję RTVS i natychmiast powołano nową - STVR, w której wielu twórców nie znalazło zatrudnienia.
Przed tym ostrzegała słowacka reżyserka młodego pokolenia Tereza Nvotova, która w kraju nie mogła dokończyć dokumentu o zamordowaniu w 2018 r. dziennikarza śledczego Jana Kuciaka. Pomogły jej w tym dopiero telewizje w Czechach i Niemczech.
Od północy, gdy rozpoczynał się strajk pracowników i dziennikarzy, publiczne radio i telewizja drastycznie ograniczyły program. Na antenach, które zgodnie z prawem nie mogły w pełni zawiesić nadawania, prezentowano powtórki lub bardzo skrócone informacje. Tłumaczono także sens akcji protestacyjnej.
Protest w sprawie finansowania mediów publicznych w Czechach
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MARTIN DIVISEK
Opozycja domagała się wycofania projektu
Projekt ustawy dotyczącej zmiany finansowania mediów publicznych przeszedł głosami rządowej większości przez pierwsze czytanie w Izbie Poselskiej. Opozycja podkreślała, że nad projektem nie prowadzono publicznej dyskusji, i domagała się wycofania go z prac parlamentarnych.
Podobny postulat sformułowali uczestnicy protestów.
Premier Andrej Babisz odrzucał takie rozwiązanie i powtarzał, że odejście od abonamentu było częścią programu rządu, który powstał po wyborach z jesieni 2025 r. Nie zgadzał się także z zarzutami dotyczącymi utraty niezależności przez media publiczne.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.