Cwaniactwo europejskich elit. Oni też chcą wybrać "na zapas"

Stało się dokładnie to, o czym pisałem już kilka miesięcy temu, otwiera się w nowym oknie. Szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde zapowiedziała, że w lutym odda swój urząd. Uczyni to na osiem miesięcy przed upływem kadencji, która kończy się równo za rok - z końcem października 2027 roku.
Francuzka nie robi tego ze względów zdrowotnych, w grę nie wchodzi nawet żaden inny pretekst. Cel tego posunięcia jest jasny jak słońce w środku lata - celem jest wybór jej następcy jeszcze przed wyborami prezydenckimi we Francji. Czytaj: zanim liberalny euroestablishment utraci Paryż na rzecz Marine Le Pen. I zanim będzie musiał wziąć pod uwagę demokratyczny wybór mieszkańców drugiej najważniejszej gospodarki Europy przy wyborze nowego prezesa banku centralnego strefy euro.
Dlaczego to ważne? Po pierwsze dlatego, że pouczające. Czy ktoś może jeszcze na serio argumentować, że europejskim liberałom chodzi o coś innego niż desperackie ratowanie swojego monopolu na władzę? Czy w świetle tak ordynarnego nagięcia reguł kadencyjności niezależnej - rzekomo - instytucji da się jeszcze twierdzić, że unijni liberałowie są nieskazitelnymi demokratami? Czy ci samozwańczy demokraci mają jeszcze jakiekolwiek moralne prawo, by twierdzić, że chronią Europę przed wrogami demokracji? Niestety (niestety dla establishmentu spod znaku Macrona, Lagarde, Merza i von der Leyen) odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: nie, nie i jeszcze raz nie.
Brzmi znajomo?
Ale to przecież dopiero początek. Akurat my w Polsce wiemy o tym bardzo dobrze. Aż za dobrze. Na dobrą sprawę "eurolibki" robią prawie dokładnie to, co zrobiła w 2015 roku koalicja PO-PSL w Polsce. Oni także wiedzieli, że tracą władzę w ramach demokratycznego procesu. I postanowili się zabezpieczyć. Wybrali naddatkowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie po to, by ci sędziowie pomogli im zachować faktyczne wpływy i realną władzę pomimo formalnego przejścia do opozycji. Zapoczątkowało to trwająca do dziś wojnę o Trybunał - na froncie której już dawno poległa idea, powaga i autorytet polskiego sądu sądów. Ośmielę się przepowiedzieć, że bardzo podobnie stanie się teraz z europejskim bankiem banków, czyli z EBC.
Stanie się tak dlatego, że bank centralny strefy euro ma dla znajdujących się w obszarze wspólnego pieniądza krajów znaczenie kluczowe. To EBC posiada władzę faktycznego decydowania, czy polityki gospodarcze dotyczące bezrobocia, wzrostu, inflacji albo długu Niemiec, Francji i innych się w praktyce powiodą, czy też zakończą się spektakularnym fiaskiem.
To nie jest żadna abstrakcja. Jeśli EBC zdecyduje się wykończyć antyestablishmentowy rząd Francji (a wkrótce pewnie i Niemiec), to przy pomocy - na przykład - polityki wysokich stóp procentowych de facto właśnie to uczyni. A wtedy ludzie sami się od populistów odwrócą, uznając ich za niezdolnych do spełnienia obietnic. Oczywiście populistyczne rządy w Paryżu czy Berlinie będą bronić swej sprawczości. Wojna będzie długa i bolesna dla wszystkich stron. Dla idei europejskiej także.
To ostatnie może się wydarzyć, ponieważ prezesa EBC wybiera się na długich osiem lat. Czyli w tym wypadku do roku 2034.
Donald Tusk pasowałby tu idealnie
Wciąż nie wiadomo, kto w lutym zastąpi Christine Lagarde. Chodzą słuchy, że swojego kandydata będą chcieli przeforsować Niemcy. Byłoby to złamanie niepisanej zasady, że Niemiec szefem EBC zostać nie może i dlatego dotąd urząd przypadał kolejno: Holendowi, Francuzowi, Włochowi i Francuzce.
Ten problem można jednak ominąć, sięgając po jakiegoś "nowego Europejczyka" - najlepiej z mniejszego kraju pozbawionego horyzontu myślenia w kategoriach interesu narodowego - pewnego pod tym względem, że będzie w praktyce "bardziej papieski od papieża". Bo tak bardzo aspirujący do klubu euroestablishmentu.
Do tej roli nadał by się doskonale taki... Donald Tusk. I nawet coś czuję, że tak by się właśnie stało, gdyby Polska była członkiem strefy euro. Na szczęście nie jest.
"Polityczny WF": Co może pogrążyć rząd Donalda Tuska? Kluczowy czynnikINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.