Kajaki na stołecznych ulicach, "totalny chaos" na lotnisku. Powódź w Tajlandii
Bagażowy chaos na lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: EPA
Od połowy września nad Tajlandią utrzymują się intensywne opady deszczu, powodujące podtopienia i powodzie. Jak poinformowały we wtorek władze kraju, liczba ofiar śmiertelnych żywiołu wzrosła do 23. Poprzedni bilans mówił o co najmniej ośmiu ofiarach.
Skutki ulew odczuło ponad 2,6 miliona osób w 29 prowincjach, w tym w samym Bangkoku. Według dziennika "The Bangkok Post" od 1 do 25 września w stolicy spadło 487 litrów wody na metr kwadratowy - średnia dla tego okresu wynosi 269 l/mkw. We wszystkich 50 dzielnicach ogłoszono stan klęski żywiołowej, a niemal siedem tysięcy mieszkańców zostało ewakuowanych do tymczasowych ośrodków.
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
Zalane ulice Bangkoku, stolicy Tajlandii
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT
We wtorek woda zaczęła powoli opadać, ale nie oznaczało to końca kłopotów. Wiele dróg w stolicy pozostawało zalanych, uniemożliwiając swobodne poruszanie się po Bangkoku - wielu mieszkańców po prostu pływało po ulicach pontonami lub kajakami. Pompy w metropolii pracują na pełnych obrotach, jednak gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt ocenił, że całkowite ustąpienie wód potrwa nawet tydzień.
Problemy zanotowano także na lotniskach. Lokalne media podały, że powodzie uniemożliwiły w ostatnich dniach dotarcie do pracy wielu pracownikom, na przykład tym zajmującym się obsługą bagażu. W porcie Suvarnabhumi panował z tego powodu tak wielki chaos, że linie lotnicze Thai Airways zmuszone były odwołać osiem lotów.
- Wylądowałem tuż przed 17. Jest prawie północ, a ja wciąż nie dostałem swojego bagażu. To szaleństwo, czekać na walizkę sześć godzin - opowiadał jeden z pasażerów w rozmowie z agencją Reuters. Inni oczekujący skarżyli się na brak komunikacji ze strony pracowników lotniska oraz linii lotniczych.
- Totalny chaos, nikt nic nie wie, nikt nie może pomóc. Nie możemy znaleźć naszego bagażu - skarżył się turysta z Niemiec.
Wyjątkowa pora deszczowa
Problemy mają nie tylko mieszkańcy stolicy. Na północny zachód od Bangkoku rzeka Mae Klong wypełniła się wodą do tego stopnia, że grozi przelaniem tamy. Regionalny zarząd wód podjął decyzję o zwiększeniu zrzutów wody. Jednocześnie zaapelowano do mieszkańców terenów położonych w dole rzeki o zabranie niezbędnych rzeczy i przeniesienie się na wyżej położone tereny.
Jak podała agencja informacyjna AFP, wrzesień to szczyt pory deszczowej w Tajlandii, ale mieszkańcy uważają tegoroczne powodzie za dużo poważniejsze niż w ubiegłych latach. W Bangkoku problem potęguje fakt, że stolica powstała na dawnych bagnach i oplata ją gęsta sieć kanałów. Eksperci przypomnieli, że intensywność zjawisk pogodowych rośnie w wyniku globalnego ocieplenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.