Cios w wizerunek Zełenskiego. 72 proc. Ukraińców obwinia o to prezydenta

Aż 72 procent Ukraińców uważa, że Wołodymyr Zełenski ponosi odpowiedzialność za korupcyjne działania swojego najbliższego otoczenia – wynika z najnowszego sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. Przeciwnego zdania jest 25 proc. badanych.
Wołodymyr Zełenski, zdj. SERGEY DOLZHENKO /PAP/EPA
Według sondażu przeprowadzonego przez KMIS, 72 proc. respondentów uznało, że Zełenski ponosi osobistą odpowiedzialność za korupcyjne działania swojego otoczenia. Przeciwnego zdania było 25 proc. ankietowanych, a 3 proc. nie potrafiło się zdecydować.
KMIS apeluje o ostrożność w interpretacji wyników – dla większości Ukraińców „odpowiedzialność” nie oznacza osobistego udziału w aferach, lecz polityczną odpowiedzialność za ludzi, których prezydent powołał na stanowiska.
Odpowiedzi zależały od stopnia zaufania do Zełenskiego
Socjolodzy przeanalizowali także odpowiedzi w zależności od poziomu zaufania do Wołodymyra Zełenskiego. Wśród osób, które całkowicie ufają prezydentowi, tylko 3 proc. uważa go za odpowiedzialnego za korupcję w jego otoczeniu, a aż 81 proc. jest przeciwnego zdania. W grupie, która raczej ufa Zełenskiemu, 17 proc. przypisuje mu odpowiedzialność, a 60 proc. nie widzi takiej potrzeby.
Z kolei wśród respondentów, którzy raczej nie ufają prezydentowi, 57 proc. uznaje go za odpowiedzialnego za korupcję w jego otoczeniu. W grupie całkowicie nieufających Zełenskiemu odsetek ten sięga aż 85 proc.
Sondaż został przeprowadzony w dniach 12-21 września metodą wywiadów telefonicznych na podstawie losowej próby numerów telefonów komórkowych we wszystkich regionach Ukrainy, z wyjątkiem terenów okupowanych. Przeprowadzono rozmowy z 1002 obywatelami Ukrainy w wieku 18 lat i starszych.
Korupcja w ukraińskiej energetyce
W listopadzie 2025 r. NABU i SAP ujawniły rozległy system korupcyjny w ukraińskiej energetyce. Według ustaleń śledczych jego uczestnicy pobierali od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych, Enerhoatomu, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który – jak ustalono – przeszło około 100 mln dolarów.
Zatrzymano pięć osób, a siedmiu postawiono zarzuty. W śledztwie podejrzanym jest też Tymur Mindicz, biznesmen i bliski współpracownik Zełenskiego. Mindicz, który ukrywa się za granicą, uważany jest za organizatora całego procederu.
Wśród podejrzanych w tej aferze znalazł się też były szef kancelarii Zełenskiego, Andrij Jermak, który przez lata uznawany był za najbardziej wpływowego urzędnika w Ukrainie. W listopadzie ubiegłego roku Jermak podał się do dymisji. NABU i SAP przeprowadziły wówczas rewizję w jego mieszkaniu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.