Chłodniejsi niż nasi przodkowie? Spada średnia temperatura ciała człowieka

Średnia temperatura ciała współczesnego człowieka się obniża. Powodem mogą być lepsze warunki życia oraz postęp medycyny.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Powszechnie uważa się, że zdrowy człowiek powinien mieć temperaturę ciała na poziomie około 37°C. Taką wartość zawdzięczamy badaniom niemieckiego lekarza Carla Wunderlicha, który w XIX wieku na podstawie imponującej próby 25 tysięcy osób ustalił tę wartość jako standard. Przez lata miała ona niepodważalny autorytet i była traktowana jako złoty środek zdrowia.
Jednak amerykańskie badania prowadzone na grupie aż 190 tysięcy osób od XIX wieku aż do 2017 roku potwierdzają: przeciętna temperatura ciała człowieka spadła o niemal 0,6 stopnia Celsjusza. Aktualnie standard to około 36,4°C.
Co więcej, tendencję tę potwierdzają też badania prowadzone wśród innych populacji — na przykład amazońskiego plemienia Tsimane, gdzie w ciągu niespełna 20 lat średnia temperatura także spadła o pół stopnia.
Dlaczego jesteśmy „chłodniejsi”?
Skąd taka zmiana? Naukowcy wskazują na kilka kluczowych czynników: lepsze warunki życia, nowoczesna medycyna, powszechność szczepień oraz szeroki dostęp do leków przeciwzapalnych.
W przeszłości organizm człowieka zmuszany był do częstych walk z infekcjami, co podnosiło bazową temperaturę. Dziś dzięki szczepionkom i lekom, a także komfortowym warunkom życia – ogrzewaniu zimą i klimatyzacji latem – nasze ciała rzadziej angażują się w kosztowne energetycznie procesy obronne.
Temperatura ciała – ile stopni to „norma”?
Chociaż 36,4°C to dzisiejsza przeciętna, to jednak prawidłowa temperatura ciała każdego z nas może się różnić.
Lekarze podkreślają, że zdrowa wartość może mieścić się w przedziale od 36,1°C aż do 37,2°C. Różnice zależne są od wieku, płci, masy ciała czy nawet pory dnia.
Zwykle u kobiet temperatura jest wyższa niż u mężczyzn, a nocą, między 3:00 a 5:00, spada najbardziej, by po południu osiągnąć swój szczyt.
Liczby mówią same za siebie
Dzisiejsze, nowoczesne termometry są znacznie dokładniejsze niż za czasów Wunderlicha, kiedy pomiary prowadzono głównie pod pachą, na ochotnikach leżących nieruchomo przez kilkanaście minut.
Obecnie normę wyznaczają odczyty z jamy ustnej, dzięki którym wiemy, że nasze ciała rzeczywiście delikatnie się ochładzają.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.