Zatrzymania i ewakuacja zwierząt. Służby weszły do prywatnego zoo
- Prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące opieki nad zwierzętami w Zoo Łączna.
- Na miejscu zabezpieczano ślady i sprawdzano stan zwierząt.
- O transporcie konkretnych osobników decydują lekarze weterynarii.
- Właściciel ogrodu nie zgadza się z zarzutami organizacji zajmujących się prawami zwierząt.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu zatrzymali pięć osób związanych z prywatnym ogrodem zoologicznym w Mieroszowie. Prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, potwierdził, że zatrzymani pozostają do dyspozycji prokuratury. - Nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów - zastrzegł.
Na terenie Zoo Łączna przeprowadzono oględziny. Służby sprawdzały zarówno miejsce, jak i zwierzęta. Zabezpieczano także ślady oraz analizowano warunki, w których przebywają podopieczni ogrodu.
Zwierzęta z Zoo Łączna trafią do innych placówek
Po południu zapadła decyzja o przewiezieniu części zwierząt do innych podmiotów zajmujących się ich opieką. Prokurator podkreślił, że nie oznacza to planów zamknięcia całego ogrodu ani odebrania wszystkich zwierząt.
- Dementuję informacje, że chcemy zlikwidować to zoo. Na pewno nie będzie tak, że zostaną zabrane wszystkie zwierzęta, bo nie ma takich możliwości - powiedział prok. Pindera.
O tym, które osobniki zostaną przetransportowane, mają decydować lekarze weterynarii pracujący na miejscu. - Decydują o tym weterynarze, a my nie mamy na to wielkiego wpływu - wyjaśnił prokurator.
Według źródła zbliżonego do sprawy przygotowania do odbioru zwierząt trwały od maja. Konieczne było znalezienie dla nich odpowiednich miejsc i zorganizowanie transportu. Przewóz wiąże się z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo zwierzęcia, dlatego wymaga wcześniejszych przygotowań.
Prokuratura bada warunki opieki nad zwierzętami
Postępowanie trwało już od dłuższego czasu. Jak przekazał prok. Pindera, jego podstawą były zawiadomienia złożone przez organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Dotyczyły one możliwych nieprawidłowości w opiece nad zwierzętami w Zoo Łączna.
Przedstawiciele tych organizacji twierdzili, że zwierzęta przebywały w niewłaściwych warunkach. W zawiadomieniach wskazywano m.in. na niewystarczającą ilość pokarmu oraz brak odpowiedniej opieki weterynaryjnej. Prokurator potwierdził jedynie, że zawiadomienia dotyczyły sposobu sprawowania opieki nad zwierzętami.
Właściciel Zoo Łączna Marcin Nowaczyk nie zgadza się z tymi twierdzeniami. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślił, że ogród ma zatwierdzenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i jest regularnie kontrolowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska oraz powiatowego lekarza weterynarii.
- Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan - powiedział właściciel w nagraniu udostępnionym przed pojawieniem się służb w ogrodzie.
Właściciel zapowiada współpracę ze służbami
Marcin Nowaczyk zaznaczył, że właściciele ogrodu nie chcą, aby sprawa była prowadzona bez wiedzy opinii publicznej. Zapewnił też, że dysponują dokumentacją dotyczącą opieki weterynaryjnej i funkcjonowania placówki.
- Jesteśmy gotowi współpracować z właściwymi organami i wyjaśniać wszelkie zastrzeżenia. Zależy nam jednak, by każda decyzja dotycząca zwierząt uwzględniała ich indywidualne potrzeby i rzeczywiste konsekwencje przeniesienia - podkreślił.
Zatrzymania i decyzję o przewiezieniu części zwierząt skrytykował mecenas Łukasz Opaliński, reprezentujący właściciela ogrodu. - Nie rozumiemy, dlaczego te zwierzęta mają być odbierane i dlaczego ktokolwiek został zatrzymany. Spodziewaliśmy się spotkania, a mimo tego policja dokonała zatrzymań, jakbyśmy mieli do czynienia z kryminalistami czy osobami, które się ukrywają - ocenił we wtorek w rozmowie z mediami.
Zoo Łączna jest prywatnym ogrodem zoologicznym działającym w Mieroszowie. W 2012 r. placówka otrzymała status ogrodu zoologicznego. Z informacji zamieszczonych przez właścicieli na stronie internetowej wynika, że po uzyskaniu tego statusu zaczęły pojawiać się tam m.in. tygrysy, kangury, jelenie milu oraz różne gatunki małp. W ogrodzie żyje łącznie ok. 100 gatunków zwierząt.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.