"The Economist": Prawdy i kłamstwa o islamie w Europie

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
W Europie narasta panika wokół islamu. W kilku krajach połowa mieszkańców uważa, że nie da się go pogodzić z zachodnimi wartościami.
6 września prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobyła 44 proc. głosów w Saksonii-Anhalt, osiągając najlepszy w swojej historii wynik w wyborach landowych. Partia ostrzegała przed "islamizacją" i obiecywała przymusowe deportacje.
W ten sam weekend w Wielkiej Brytanii setki chuliganów w kominiarkach zajęły ulice Dover, skandując hasła "Zatrzymać łodzie" i "Chrystus jest Królem".
We Francji postulat Marine Le Pen, by zakazać noszenia muzułmańskich chust w miejscach publicznych, popiera 60 proc. wyborców.
Ta obsesja zakorzeniła się również w Ameryce. Obawy dotyczą dziś nie tyle islamskich terrorystów, jak po zamachach z 11 września 2001 roku, ile rzekomego spisku, którego celem miałoby być przejęcie Europy przez islam od wewnątrz. Przedstawiciele administracji Donalda Trumpa ostrzegają przed "wymazaniem cywilizacji".
Islam w Europie. Czy obawy mają pokrycie w faktach?
Taki pogląd szkodzi relacjom transatlantyckim. Jest też błędny. Europie nie grozi przejęcie przez islam, masowa radykalizacja muzułmanów ani zanik jej kultury.
Według naszych ustaleń w Europie nie ma "stref no-go", prawo szariatu nie przenika stopniowo do krajowych systemów prawnych, a w żadnym państwie nie zachodzi demograficzna "wielka podmiana".
Prawdziwe zagrożenie dla Europy jest inne. To ekstremizm podsycany z jednej strony przez islamizm - przekonanie, że państwo powinno narzucać zasady islamu - a z drugiej przez prawicową paranoję w mediach społecznościowych.
Lewica pogarsza sytuację, bagatelizując ograniczone, lecz realne zagrożenia związane z islamizmem. Podobnie postępują politycy centrum, którzy wolą milczeć, by nie narazić się na oskarżenia o rasizm.
Taka dynamika rzeczywiście może zaszkodzić liberalnym demokracjom Europy - nie poprzez zastąpienie ich kalifatem, lecz przez spowolnienie integracji i sprzyjanie rozwiązaniom politycznym, które mogłyby trwale ograniczyć wolności obywatelskie.
Muzułmanie w Europie. Skąd się bierze niechęć?
Najbardziej skrajne obawy można łatwo obalić. Nawet po rekordowej fali migracji z krajów, w których większość mieszkańców stanowią muzułmanie, wyznawcy islamu to dziś zaledwie 6 proc. populacji Europy, liczącej znacznie ponad 500 mln mieszkańców. Choć nowo przybyli zazwyczaj mają więcej dzieci niż osoby urodzone w danym kraju, wskaźniki dzietności zwykle wyrównują się w ciągu dwóch pokoleń. Trudno więc mówić o "wymazaniu cywilizacji".
W rzeczywistości większość muzułmańskich imigrantów chce ułożyć sobie życie w nowym kraju, a nie narzucać mu model społeczeństwa, które właśnie opuściła. Ich dzieci zazwyczaj osiągają w szkole lepsze wyniki niż rodzice. W Wielkiej Brytanii spośród Banglijczyków, którzy w 2021 roku przystąpili do standaryzowanych egzaminów, 67 proc. rozpoczęło studia przed ukończeniem 19. roku życia. Wśród białych Brytyjczyków odsetek ten wynosił 38 proc.
Wielu muzułmanów uczestniczy w głównym nurcie życia politycznego - przykładem są brytyjska minister spraw wewnętrznych i burmistrz Londynu.
W wielu istotnych kwestiach poglądy muzułmanów są też zbliżone do poglądów pozostałych Europejczyków. W przeprowadzonym na nasze zlecenie badaniu wśród brytyjskich muzułmanów stwierdziliśmy niewielki sprzeciw wobec podejmowania przez kobiety pracy zawodowej.
Skąd zatem bierze się niechęć Europejczyków do islamu? Wielu muzułmanów ma poglądy sprzeczne z liberalnymi wartościami - w najnowszym wydaniu "The Economist" opisujemy zabójstwo imama w Republice Południowej Afryki, który otwarcie mówił o tym, że jest gejem.
Jak wynika z naszego sondażu w Wielkiej Brytanii, 52 proc. muzułmanów uważa homoseksualizm za coś niewłaściwego. Młodzi muzułmanie - 41 proc. osób poniżej 35. roku życia - częściej niż starsi, wśród których odsetek ten wynosi 25 proc., sądzą, że użycie przemocy może być uzasadnione, jeśli ktoś obrazi proroka.
Konserwatywne poglądy obyczajowe same w sobie nie czynią z nikogo zagrożenia - niektórzy prawicowi obrońcy Europy są równie niechętni osobom homoseksualnym jak muzułmanie, których potępiają. Część tych postaw powinna jednak niepokoić liberałów, którzy przez lata zakładali, że otwarte społeczeństwa z czasem czynią ludzi bardziej tolerancyjnymi.
Oburzenie jest też w pełni zrozumiałe, gdy państwo nie ma odwagi stanowczo reagować na krzywdy wyrządzane przez przedstawicieli mniejszości - jak w przypadku grup muzułmańskich mężczyzn, które w kilku angielskich miastach wykorzystywały młode dziewczęta.
![Kobieta w burce na spacerze z dzieckiem w Monachium Kobieta ubrana w ciemny strój spaceruje nad wodą, prowadząc dziecięcy wózek.] } po szerokiej alejce](https://i.iplsc.com/000NAT921HDEV7FK-C323-F4.webp)
Kobieta w burce na spacerze z dzieckiem w MonachiumFrank Hoermann / Sven Simon / dpa Picture-AllianceAFP
Islam a islamizm. Na czym polega różnica?
Równie istotnym problemem jest utożsamianie islamu, czyli religii, z islamizmem - ideologią polityczną. Islam sam w sobie nie jest problemem; islamizm może nim być.
W przeciwieństwie do dżihadystów odpowiedzialnych za zamachy z 11 września większość islamistów nie nawołuje do przemocy. Wielu stosuje jednak tzw. entryzm - przenika do demokratycznych instytucji, by od wewnątrz promować nieliberalną agendę. Dobrze umocowane organizacje islamistyczne mogą na przykład zabiegać o wprowadzenie daleko idących przepisów dotyczących mowy nienawiści albo sprzeciwiać się programom przeciwdziałania ekstremizmowi.
Największe zagrożenie związane z entryzmem ma charakter lokalny. Niewielkie, dobrze zorganizowane sieci mogą przejmować kontrolę nad szkołą, meczetem, samorządem czy organizacją charytatywną, a następnie wykorzystywać te instytucje do narzucania norm religijnych innym muzułmanom mieszkającym w okolicy.
Islamizm w Europie. Służby obserwują Bractwo Muzułmańskie
Obawy europejskich służb bezpieczeństwa wobec takich, działających bez użycia przemocy, islamistów narastają. We Francji władze niepokoi skryte przenikanie Bractwa Muzułmańskiego do instytucji. W opublikowanym w ubiegłym roku oficjalnym raporcie ostrzegano, że islamizm może z czasem zagrozić zasadom świeckiego państwa i prawom kobiet. Taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny. Według szacunków francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych z Bractwem Muzułmańskim powiązanych było zaledwie 139 spośród 2,8 tys. muzułmańskich miejsc kultu.
Najczęściej jednak ofiarami takich działań padają inni muzułmanie. W sześciu z 12 okręgów wyborczych do rady miasta Blackburn na północy Anglii muzułmanie stanowią ponad 60 proc. mieszkańców, a w dwóch - ponad 80 proc. W takich miejscach kobiety mogą odczuwać presję, by sprawy dotyczące ich życia rodzinnego poddawać rozstrzygnięciom rad szariackich. Muzułmanie homoseksualni i liberalni bywają zastraszani. Ci, którzy nie podporządkowują się dominującym normom religijnym, skarżą się, że zachodnie władze - obawiając się zarzutów o rasizm - nie zapewniają im takiej samej ochrony jak obywatelom niebędącym muzułmanami.
Szkody mają również szerszy wymiar. Islamiści podsycają antysemityzm, zwłaszcza w związku z wojną w Strefie Gazy. Domagają się ograniczania swobody wypowiedzi. Wywierają presję na polityków, komików, naukowców i dziennikarzy, skłaniając ich do autocenzury. Potrafią też zastraszać szkoły, samorządy studenckie, organizacje charytatywne i władze lokalne.
To, co zmienia te lokalne zagrożenia w problem o skali kontynentalnej, to sposób, w jaki są one wykorzystywane. Islamistom służy przedstawianie każdej krytyki ich projektu politycznego jako ataku na sam islam. Populistyczna lewica, w tym Francja Nieujarzmiona i brytyjscy Zieloni, ma z kolei tendencję do traktowania pytań o migrację, przestępczość czy islamizm jako przejawów rasizmu.
Integracja muzułmanów w Europie. Są powody do optymizmu
Populistyczna prawica często z kolei podsyca strach, przekonując, że wszyscy muzułmanie stanowią zagrożenie, a państwo tuszuje problemy w imię poprawności politycznej i stosuje podwójne standardy. Niewielu robi to z taką zaciekłością jak Elon Musk, który wykorzystuje swoją platformę społecznościową do kształtowania opinii na temat islamu na całym świecie i wzmacniania europejskiej prawicy niechętnej muzułmanom - od AfD po Tommy'ego Robinsona, brytyjskiego agitatora.
Rozwiązania proponowane przez populistyczną prawicę są równie nieliberalne jak poglądy islamistów, przed którymi - jak twierdzi - chce chronić Europę. Zapowiedzi masowych deportacji, segregacji i zakazów dotyczących ubioru budzą strach wśród muzułmanów, utrudniają integrację i popychają ich w objęcia ekstremistów. Każde państwo, które wprowadziłoby takie rozwiązania, przekonałoby się, że wywołana przez nie nienawiść pozostawiłaby trwałe szkody.
Dlatego politycy głównego nurtu w Europie muszą zaproponować inną drogę. Przemoc i groźby jej użycia powinny być ścigane. Nie może jednak być tematów tabu tylko ze względu na wrażliwość kulturową. Wolność słowa nie jest wrogiem tolerancji, lecz jej warunkiem. Należy otwarcie mówić zarówno o entryzmie, jak i o nietolerancji. Rządy, które z obawy przed kontrowersjami nie gromadzą danych lub nie chcą ich publikować, pozostawiają przestrzeń dla spekulacji i wyolbrzymionych twierdzeń.
Uporanie się z tym wszystkim nie będzie ani łatwe, ani szybkie, ale są powody do optymizmu. Muzułmanie w Europie stopniowo się asymilują - podobnie jak wcześniejsze fale katolickich, żydowskich i karaibskich migrantów. Napływ każdej z tych grup wywoływał wcześniej moralną panikę i pytania o to, czy kiedykolwiek zdołają odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. Ostatecznie wszystkim się to udało. Tak samo będzie z muzułmanami - pod warunkiem, że nie staną temu na przeszkodzie podziały i paranoja.
Tekst przetłumaczony z "The Economist" © The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tłumaczenie: Monika Bortnowska
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji.
''Wydarzenia'': Orędzie von der Leyen o stanie Unii Europejskiej. Będzie nowa strategia bezpieczeństwaPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.